Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 lutego 2016

Kosmetyk na luty 2016 r. Szampon L'oreal Professionnel - Absolut Repair Lipidium.

źródło: tumblr.com


I’m not rich.
But I live like a millionaire.
You know I live like I ain’t got to care,
In the world.
But I do.
I care about me and you.

I care about right and wrong.







Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami opinią o moim ostatnim zakupie. Szampon L'oreal Expert Absolut Repair Lipidium to szampon błyskawicznie regenerujący włosy. Wygładza łuski włosów, odbudowuje i chroni włókna włosów osłabionych, bardzo uszkodzonych i łamliwych. Ma działanie regenerujące, a w jego składzie znajdują się ceramidy, lipidy, fito-keratyny oraz kwas mlekowy.


żródło: zdjęcie własne



Po ostatniej wizycie u fryzjera, znów zapragnęłam go mieć ! Włosy po umyciu są miękkie, błyszczące, wyglądają zdrowiej, lepiej się układają. Nie obciąża włosów, nie powoduje puszenia, nie przetłuszcza. Niestety nie kupiłam go w salonie, zamówiłam przez internet. Nie wiem jakie macie doświadczenia z zakupami przez internet, ale ja się nigdy nie zawiodłam (jeszcze !). Zawsze jestem zadowolona z jakości produktu. Może dlatego, że czytam setki opinii o stronie, zanim z niej cokolwiek zamówię i zawsze wychodzi mi to na dobre. Cena też jest o wiele bardziej przystępna niż w salonie - a o to głównie mi chodzi.

źródło: zdjęcie własne


 
źródło: zdjęcie własne



źródło: zdjęcie własne



źródło: zdjęcie własne


Poniżej zdjęcie moich włosów. Tak, zaszalałam ostatnio z pasmami. I tak, są różowe ! :)
I powiem Wam, że po tylu latach farbowania, robienia z nimi cudów, nadal są w świetnej formie. To pewnie zasługa tego, że o nie dbam. Włosy farbuję tylko w salonie, używam dobrych szamponów i odżywek do spłukiwania. Cały czas wierna marce L'oreal...

 
źródło: zdjęcie własne


Szampon posiada zaawansowaną formułę odbudowującą, wzbogaconą lipidami. W opisie produktu możemy wyczytać, że zapewnia widoczną odmianę włosów, odbudowanie, wzmocnienie, nadanie miękkości i pełni blasku.

Jak jest naprawdę ?
Ja do tego szamponu wracam. Nie udaje mi się go kupować za każdym razem. Nie ukrywam, że szampony zmieniam, ale lepszego od niego nie miałam nigdy. Szczerze polecam. I ten zapach... Miodzio ! :)

Jestem ciekawa Waszych opinii. Czego używacie, do jakich kosmetyków do włosów wracacie i jakie produkty do włosów lubicie najbardziej.


Tak na marginesie, wzięłam udział w konkursie Blog Roku 2015.
Zupełnie od niechcenia. Dzisiaj zauważyłam, że jest ostatni dzień na zgłoszenia, więc zaryzykowałam. Nie wiem czy dobrze, nie wiem czy w ogóle ktoś zagłosuje na mojego bloga. Mam cichą nadzieję, że tak :)
I mam nadzieję, że jeśli uda mi się trafić do jeszcze szerszego grona odbiorców, będzie to doskonały dowód na to, że opłaciło się to, co zrobiłam, tak naprawdę zupełnie dla siebie. I to, co zrobiłam dla siebie, dało Wam również motywację do działania. Dziękuję Wam za to, że jesteście. To, co kocham, co daje mi radość, co daje mi odskocznię od szarej, zwykłej, a czasem monotonnej rzeczywistości, dało też siłę do działania wielu innym osobom i mam nadzieję, że da mi wiarę w to, że moja praca nie poszła na marne, że godziny pracy zaowocowały, że coś, co zmieniło moje życie i Wasze życie, może zmienić je jeszcze bardziej :)



źródło: blogroku.pl





Głosujcie. Jeśli nie na mnie, to na inny ulubiony blog. Pokażmy wszystkim, że blogosfera to siła i że jesteśmy najlepsi ! :)

sobota, 6 grudnia 2014

Kalejdoskop zdjęć mijającego miesiąca - listopad 2014 r. w obiektywie.

Jakiś czas temu zaniedbałam bloga. Przyznaję się. Ale powód był bardziej niż ważny. Otóż moi drodzy - Wasza blogomianiaczka się zakochała. Poznałam fantastycznego człowieka, z którym czas mija mi szybciej niż mogłabym to sobie wyobrazić. Jest dobrze, a nawet lepiej - bajecznie i czarodziejsko, magicznie i egzotycznie. Nadprzyrodzone moce mną zawładnęły do tego stopnia, że zapomniałam o bożym świecie i pofrunęłam kilka centymetrów nad chodnikiem. Ale już wracam. Nie, żeby mi przeszło, nic z tych rzeczy :) Idę na kompromis i część cennego, jak wspomniałam szybko mijającego i wciąż nie wiem gdzie uciekającego czasu, postanowiłam przeznaczyć na to, co kocham może trochę mniej niż Jego, a może na równi :) - na b l o g o w a n i e ! O tak, tak ! To zdecydowanie mój żywioł i to, co biegomianiaczki lubią najbardziej :) Blogerska strefa bajkowości :D

Dlatego dzisiaj - trochę prywatnie, jak w kalejdoskopie, pokażę Wam czym się zachwycałam przez ostatni miesiąc, ostatnie tygodnie i dni. Gdzie byłam i co robiłam.

Na pierwszy ogień, nie mogę się nie pochwalić - oto j a - bardziej szczęśliwa niż zwykle, bardziej szczęśliwa niż ze sztangielką w ręku :)


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Zdjęcie zrobione na molo w Sopocie. Pogoda była cudowna, oczywiście tylko przez chwilę. Wiało jak diabli, słoneczko świeciło, ale zaraz nadeszły mgła i chmury. Mimo wszystko dzień przepiękny. Widok morza i plaży o tej porze roku jest wyjątkowo urokliwy.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Mam nadzieję, że nie za dużo czerwieni jak na jeden raz, ale wybaczcie - jesteście dla mnie bardzo ważni i ważnymi wydarzeniami mam zamiar się z Wami dzielić !



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Najpiękniejszy i zarazem najmniejszy kwiat, jaki w życiu dostałam. Nie sądziłam, że są na świecie takie cudeńka, które jeszcze mnie zaskoczą :)


A teraz będzie kosmetycznie, czyli ostatnie zakupy, które okazały się bardzo udane. Przyznaję - ze wszystkiego jestem zadowolona.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Odżywka do włosów - L'oreal Absolut Repair Lipidium. Bardziej maska odżywcza niż odżywka, stosuje się ją parę razy w tygodniu - bardzo wydajna - używałam jej już kilkakrotnie, a jak widać na zdjęciu - w ogóle nie znika, przynajmniej na razie :) Włosy są miękkie i pięknie pachną. Niestety nie lśnią na końcach tak, jakbym chciała, ale są widocznie odżywione. Tę odżywkę naprawdę polecam.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Róż do policzków Astor SkinMatch Blush - skusiłam się na niego, bo ma wszystko w jednym - i trzy kolory różu - w zależności jaki efekt chcemy uzyskać, a w środku lusterko i pędzelek. Niestety przy używaniu całe pudełeczko jest w drobinkach różu, mimo, że jest w kompakcie - jest naprawdę sypki, ale dość łatwo i szybko się nakłada. Niestety nie dla osób z ciemną karnacją. Dla osób o jasnej karnacji - prawie niewidoczny, widoczny jest w świetle dziennym. W sztucznym świetle - rozświetla policzki i wydaje mi się, że dzięki niemu wyglądam na wypoczętą.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


 Z kosmetycznych nowości trafiła w moje ręce szczotka z Avonu. Mały przyjazny gadżet. Co najważniejsze - czesze, nie ciągnie i nie plącze włosów. Jedyne co mi przychodzi do głowy - to tańsza alternatywa dla szczotek Tangle Teezer. Mała, idealna do torebki :) I zapach - Naomi Campbell - nigdy się od niego nie uwolnię ! Jestem od niego uzależniona i zawsze, gdy zaczyna mi się kończyć, muszę kupić kolejną buteleczkę. Nigdy nie wiadomo kiedy będę miała ochotę na słodką nutę czarnej porzeczki. Zapach mniam ! :)


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Mój faworyt - słuchajcie - po prostu mistrz ! Zauroczyłam się w lakierach Golden Rose - są niesamowite. W połączeniu z top coat'em Lovely (fakt faktem taniocha) - tworzy efekt prawie taki jak hybryda - nie do zdarcia. Dzisiaj zrobiony - przeżył sprzątanie, gotowanie i zmywanie naczyń. Nie stało się kompletnie nic. Polecam. Faworyt Manhattan niestety odchodzi głęboko, daleko w niepamięć. 
Druga strona mojego fioła to włosy, pewnie jak już zauważyliście. Nie nakładam na nie tony maseczek, chociaż może to tak wyglądać :) Ale testuję nowinki i wszystko, czego do tej pory nie miałam. Naczytam się pozytywnych opinii i bach - pierwsza myśl - kierunek Rossmann i wybieram dla siebie te podobno najlepsze. Wiem, wiem - BioSilk ma w sobie parabeny i inne sls'y. Nie próbowałam jeszcze - kupiłam i zobaczymy jak będzie działać. Nie polecam póki co, bo jeszcze nie próbowałam - ani BioSilk ani Dove. Ale jak wypróbuję i się sprawdzi - na pewno dam znać.

Koniec z kosmetykami ! Ileż można pisać o mazidłach (ach, jak ja to uwielbiam ;)

Teraz coś na zimę. Na ciepłe, chłodne, mroźne, bardziej lub mniej słoneczne dni i wieczory. A zima wcale nie jest taka zła !


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Herbatka, którą dostałam od mojego lubego. Powiem Wam w sekrecie, że wcześniej piłam nałogowo zieloną z Herbapolu. Po posmakowaniu Malwy (czyżby pierwszy raz w życiu ?) - stwierdzam - nie ma nic lepszego. Pyszna, bez goryczki, w sześciu smakach. Czego chcieć więcej ? I to nie to, że ją dostałam od swojego P., ale dlatego, że naprawdę jest dobra. Polecam.
Miodzio firmy GAL. Pisałam już o ich produktach - więcej tutaj - KLIK. Idealny do herbatki, z mleczkiem pszczelim. Wyborny. Na zimowe wieczory jak znalazł !


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Z tym szalem to całkiem niezła historia. Wybyłam na pierwsze zakupy z moim P. (wspominałam Wam już o nim ? ;) i oczywiście nie kto inny, tylko On go wypatrzył. Ma gust. A ja oczywiście przymierzyłam i wpadłam w zachwyt. Ale... go nie kupiłam. Już tak mam, że jeśli coś mi się spodoba to oczywiście zaczynam wybrzydzać, marudzić, że nie, że za drogi, że cośtam... Ale oczywiście po tygodniu, czy po dwóch, ponownie pojawiłam się nieopodal tego sklepu i traf chciał, że postanowiłam go kupić. Tam, gdzie leżał grzecznie poprzednim razem już go nie było, ale ku mojemu zaskoczeniu - objawił się w liczbie sztuk dwóch na wieszaczku. Moja radość nie miała końca, a ja teraz nacieszam się i jestem szczęśliwą posiadaczką puchatkowego szalika z Camaieu. Co więcej - od paru tygodni sklep oferuje karty stałego klienta. Nie wiem jeszcze o co chodzi z tym prezentem urodzinowym, ale się dowiem. Urodziny dopiero za rok, mam nadzieję, że do tego czasu ogarnę ten temat.


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com
 
Kalendarz Hortexu - na zdrowe rozpoczęcie nowego roku. To już niedługo ! I... Puszka Wedla. Nie wiem jeszcze do czego mi będzie służyć, ale z pewnością się przyda :) STOP wariatom drogowym - gadżet do powieszenia w aucie - żeby nie zapomnieć, że chcemy żyć ! I mecz Anwilu - naiwna poszłam, licząc na wygraną... Tak, jestem z Włocławka. Tak, jestem fanką Anwilu. Ale mimo wszystko za każdym razem trzymam kciuki za chłopaków.

Nie samymi kosmetykami człowiek żyje. Trochę kultury.


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Wystawa kotów rasowych. Piękne kociaki. Sama mam jednego i nie zawahałabym się przygarnąć jeszcze jednego, gdybym... mieszkała sama. Gdybym...


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Wczoraj - Barbórka i imieniny mojej Mamy. Róża z drugiego zdjęcia to z okazji imienin mojego drugiego. Już znacie wszystkie moje imiona :)


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Nie mogłam się oprzeć, żeby nie pokazać Wam tej perełki - stroik przygotowany przez kwiaciarnię White we Włocławku. Gdybym Was zaciekawiła podsyłam link do fanepage'a: Kwiaciarnia White. Dzieło sztuki - jak dla mnie - wyjątkowa osoba, szczególna ze szczególnymi zdolnościami. Cudo ! Jeśli będziecie kiedyś w pobliżu - zachęcam do odwiedzenia.

I to na dzisiaj finito. Wiem, że mało i pewnie jesteście spragnieni większej ilości zdjęć, może niebawem nadarzy się okazja, żebym mogła Was czymś pocieszyć. Chwilowo, tak zupełnie szczerze, mam nadzieję, że przebrnęliście do końca :)

Koniecznie napiszcie jak wrażenia po przeczytaniu i obejrzeniu zdjęć. W razie pytań, wątpliwości lub jeśli chcielibyście mnie uprzedzić przed zastosowaniem odżywek - piszcie :)


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Ach ! Zapomniałabym. Jutro Mikołajki ! Z okazji tego wspaniałego dnia, życzę Wam mocy spełnionych życzeń i butów wypełnionych prezentami ! :)

Enjoy !


środa, 12 listopada 2014

Produkty firmy GAL. Zaufaj naturze. Konkurs z nagrodami !


Dzisiaj długo oczekiwany post, poświęcony firmie GAL :)



źródło: gal.com.pl


Dzięki uprzejmości firmy GAL oraz nawiązanej współpracy, otrzymałam Miód z mleczkiem pszczelim, tabletki Gal Uroda i Olejek wiesiołkowy po kąpieli z witaminami A i E, który już udało mi się przetestować.



źródło: gal.com.pl



Według informacji podanej na opakowaniu przez producenta - przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry całego ciała. Nawilża i wygładza skórę, regeneruje ją i utrzymuje w doskonałej kondycji. Główne składniki to:

  • olej lniany
  • olej wiesiołkowy
  • witamina A
  • witamina E

Olejek jest bogatym źródłem kwasów Omega-3, odżywia skórę i nadaje jej elestyczność. Kwas gamma-linolenowy (GLA), fitosterole i witamina E posiadają właściwości antyoksydacyjne. Olejek ma delikatną konsystencję i łatwo wchłania się w skórę, nie pozostawiając tłustego filmu. Szczelnie zamknięte kapsułki zabezpieczają substancje czynne zawarte w preparacie.


Opakowanie zawiera:

8 kapsułek po 3 000 mg/1 kapsułkę.

Skład:

Linum Usitatissimum Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Gelatin, Oenothera Biennis Oil, Glycerin, Parfum, Citronellol, Hexyl Cinnam-aldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Isoeugenol, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, CI 42051, CI 19140.

Źródło: 


Moja opinia:

Tak ! Tak ! I jeszcze raz tak ! Z całą pewnością mogę stwierdzić, że jest to olejek godny polecenia. Nie wiem jak z działaniem po dłuższym stosowaniu, ale po pierwszym razie jestem zadowolona.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Opakowanie zawiera 8 kapsułek, szczelnie zamkniętych, tak jak obiecuje producent. Szczelnie to mało powiedziane - trzeba sobie pomóc, by otworzyć kapsułkę.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Zapach jest cudowny - intensywny - czyli taki, jak lubię najbardziej. Uwielbiam kosmetyki, które pachną jeszcze długo po ich użyciu. Przyznaję - długo utrzymuje się na skórze. Zapach leśny, świeży. Skóra po użyciu jest gładka i elastyczna. Nie pozostawia tłustej warstwy, nie lepi się, co w przypadku olejków często się zdarza. I przede wszystkim - nawilża i regeneruje. Utrzymanie nawilżonej skóry zimą jest wyzwaniem. Myślę, że dzięki tym kosmetykom może się to udać. Wydaje mi się jednak, że produkt można z powodzeniem stosować co drugi dzień, efekt nawilżenia po kąpieli i użyciu olejku utrzymuje się dość długo.
Więcej mogłabym powiedzieć po zużyciu całego opakowania, ale na chwilę obecną - moja ocena to 5/5.


Więcej na:





A teraz najprzyjemniejsza część postu:

skarby dla Was


Konkurs

Do wygrania produkty z asortymentu GAL

 
źródło: gal.com.pl

Aby wygrać konkurs proszę:

1. napisać w komentarzu czy stosowaliście wcześniej produkty firmy GAL 
2. polubić stronę www.facebook.com/galpoznan na Facebook'u
oraz
3. zostawić swój adres mailowy podany przy rejestracji. 

Zostaną wylosowane trzy osoby, które otrzymają produkty ze strony GAL 
(proszę o podanie w komentarzu adresu e-mail, który został podany przy rejestracji)

Konkurs trwa do 19 listopada 2014 r.
Wyniki zostaną ogłoszone w czwartek 20 listopada 2014 r.

Nagrody:

I miejsce:
1. Vitagal.
2. Olejek do kąpieli z drzewa herbacianego z witaminami A i E.
3. Miód z pyłkiem kwiatowym.

II miejsce:
1. Balsam do ciała z olejem z wiesiołka.
2. Miód z propolisem.

III miejsce:
1. Olejek do kąpieli z drzewa herbacianego z witaminami A i E.




Wszystkie produkty powstają w laboratoriach pod ścisłą kontrolą jakości. Firma GAL stawia na naturę i w związku z tym w składzie preparatów znajdują się naturalne składniki: olej z nasion wiesiołka, który jest bogaty w NNKT i kwas GLA, witaminy, pyłek kwiatowy, nazywany obecnie nową witaminą młodości, mleczko pszczele, które ma niebagatelny wpływ na rozrodczość i zdrowie, ekstrakty z roślin, błonnik, koenzym Q10 i wiele innych składników. Każdy znajdzie coś dla siebie ! :)




sobota, 15 marca 2014

Drenafast Sport.

"Tego co nam zapisane nie da zmienić się.
Idziesz tylko jedną z dróg, jedną chwytasz nić,
Dobrze wiesz, że już tak miało być."



źródło: youtube.pl



Diagnoza po ostatnim treningu: stłuczony bark. Tak się skończyła przygoda z moim ostatnim śmiganiem na macie. Jedno feralne przetoczenie przez bark i od razu przeszywający ból. A uwierzcie mi, że ból znoszę jak mało kto. Tutaj naprawdę bolało. Rękę podnoszę do połowy, dalej nie dam rady. Najgorsze w tym jest to, że będę musiała zrobić przerwę w treningach, chociażby połowicznie - to chyba odpowiednie słowo. Do pewnego momentu byłam antykontuzjogenna :) Nic mnie nie bolało, nic sobie nie złamałam ani nie zwichnęłam, nie licząc skręconego nadgarstka, ból trzymał przez całe lato, ale treningów nie odpuściłam :) Z chwilą podniesienia kolejnej poprzeczki i wejścia na kolejny level, który sobie narzuciłam, ciągle coś się dzieje. A mówią, że sport to zdrowie :) Moja kobieca logika tego nie ogarnia. Mimo wszystko nie powiem dość. Kocham to, co robię i nic innego mi tego nigdy nie zastąpi.


zdjęcie własne
Ostatnio miałam przyjemność testować produkty przeznaczone dla sportowców - płyn Drenafast Sport firmy Biocol oraz krem antycellulitowo-ujędrniający. Paczucha doszła w ciągu kilku dni, pięknie zapakowana, a w środku czekał na mnie dodatkowy prezent w postaci ręcznika :)

Informacje o produkcie:

Drenafast Sport – oczyszczanie i stymulacja

Starożytni mawiali, że w zdrowym ciele mieszka zdrowy duch. To pokazuje, jak ważne powinno być dla nas dbanie o zdrowie i dobrą kondycję fizyczną. Na szczęście, piękna sylwetka i organizm wolny od toksyn nie muszą być już efektem pełnej wyrzeczeń diety i wycieńczającego treningu. W drodze do sukcesu może pomóc nam „legalny doping”, oparty na naturalnych składnikach – Drenafast Sport. Formuła nowego na polskim rynku preparatu Biocol Laboratorios działa na organizm jednocześnie oczyszczająco i stymulująco.

Drenafast Sport - jak działa?
Skuteczność kuracji Drenafastem Sport opiera się na wszechstronnym działaniu preparatu. Napój pobudza do oczyszczania różne organy: wątrobę, pęcherzyk żółciowy, skórę oraz cały układ pokarmowy i moczowy. Tym samym stymuluje organizm do eliminacji złogów produktów ubocznych przemiany materii, a także toksyn, które przyswajamy wraz z wysoko przetworzoną żywnością.  

Drenafast Sport dedykowany jest w szczególności osobom aktywnym fizycznie, ponieważ zawiera substancje poprawiające wydolność organizmu, efektywność treningu oraz stymulujące regenerację mięśni po wysiłku.

źródło: google.com
Drenafast Sport - skład:

W składzie Drenafastu Sport znajdziemy przede wszystkim naturalne składniki, wspomagające procesy detoksykacyjne organizmu. Wyciągi z mniszka lekarskiego i z brzozy mają działanie delikatnie moczopędne. Co więcej, działają odtruwająco, odkwaszająco i regulują procesy trawienia. Ekstrakt z mniszka pomaga ponadto w wydalaniu szkodliwych produktów przemiany materii, stymulując pracę wątroby i pęcherzyka żółciowego. Z kolei wyciąg z brzozy pomaga w usuwaniu nadmiaru płynów z organizmu, dzięki czemu unikniemy tworzenia się obrzęków i opuchlizny. 
 
Drenafast Sport zawiera także substancje stymulujące spalanie tłuszczu i dostarczające energii – nie tylko w ciągu dnia, ale i przed treningiem. Najważniejszą z nich jest l-karnityna, naturalna substancja witaminopodobna, którą możemy znaleźć przede wszystkim w czerwonym mięsie i nabiale. Niestety, czerwone mięso jest jednocześnie produktem wysokotłuszczowym, dlatego też osobom dbającym o linię zalecane jest wykluczenie go z diety, więc wskazana będzie suplementacja l-karnityną. Ta dobrze tolerowana i bezpieczna substancja wspomaga procesy oczyszczania organizmu z nadmiaru kwasów tłuszczowych i wolnych rodników. Przy tym zmniejsza masę tkanki tłuszczowej (zamieniając ją na energię), jednocześnie stymulując wzrost mięśni. Dodatkowo, l-karnityna wspomaga procesy przyswajania substancji odżywczych, dzięki czemu hamuje łaknienie, a organizm lepiej wykorzystuje dostarczone mu pożywienie. Dostarczona wraz z Drenafastem Sport wysoka dawka l-karnityny zwiększa naszą wydolność i wydajność, sprawiając, że jesteśmy bardziej energiczni i ożywieni. 

Inne naturalne substancje o działaniu stymulującym, które zawiera Drenafast Sport to wyciąg w żeń-szenia i guarany. Żeń-szeń od tysięcy lat znany jest w kulturze chińskiej, ale także w innych państwach azjatyckich – Korei, Japonii, wschodniej Rosji. Z jego dobrodziejstw korzystała tradycyjna medycyna chińska. Żeń-szeń jest bogatym źródłem witamin (A, B1, B2, C) oraz mikroelementów, jak wapń, potas, żelazo, magnez i wiele innych. Ten niemal cudowny korzeń działa na organizm pobudzająco i witalizująco, łagodząc jednocześnie skutki stresu i zmęczenia. Co więcej, pobudza organizm do usuwania nadmiaru cholesterolu, który jest przecież przyczyną wielu chorób, takich jak miażdżyca. Poprawia także przemianę materii i wspomaga organizm w usuwaniu martwych i uszkodzonych tkanek.

Z kolei guarana to roślina posiadająca najwyższe stężenie naturalnej kofeiny (badania dowiodły, że zawiera jej aż 4 razy więcej niż ziarna kawowca). Wiedzieli o tym Indianie zamieszkujący dorzecze Amazonki i dlatego nazywali ją „darem od boga”.  Guarana niweluje uczucie zmęczenia i osłabienia, w naturalny sposób dostarczając organizmowi energii. Pozytywnie działa na wydolność organizmu i wspomaga procesy regeneracji, czy to po intensywnym treningu, czy po całym dniu pracy. Chociaż guarana pobudza łagodniej od kawy, jej działanie jest dłużej rozłożone w czasie. Ten brazylijski owoc ma przy tym działanie antyoksydacyjne, a nawet przeciwbakteryjne. 

Drenafast Sport dostarcza organizmowi także substancji regulujących pracę układu pokarmowego. Jest to przede wszystkim rozpuszczalny błonnik. Najważniejszym aspektem jego działania, jest hamowanie uczucia głodu. Błonnik w procesie trawienia wchłania wodę i pęcznieje, wypełniając żołądek i dając uczucie sytości. Błonnik rozpuszczalny obniża także poziom cholesterolu we krwi. Działa również stabilizująco na zawartość glukozy we krwi. Wspomaga także oczyszczanie organizmu z toksyn, metali ciężkich i kwasów żółciowych.

Wyciąg z imbiru – jak wiele innych ostrych przypraw – stymuluje procesy trawienne. Ta tropikalna roślina, uprawiana w Azji już od ponad 3000 lat, ma także działanie pobudzające. Korzeń imbiru delikatnie intensyfikuje pocenie się, ponieważ przyspiesza krążenie krwi. Stąd też w krajach Dalekiego i Bliskiego Wschodu bywał wykorzystywany jako afrodyzjak. Dziś często wykorzystywany jest w preparatach kosmetycznych, odchudzających i antycellulitowych, takich jak Drenafast Sport. 

Wszechstronne działanie Drenafastu Sport może być korzystne nie tylko dla osób cierpiących z powodu nadwagi czy otyłości. Preparat firmy Biocol Laboratorios nie tylko wspomaga procesy redukujące nadmiar tkanki tłuszczowej, ale pozytywnie wpływa także na zmniejszenie obrzęków, których przyczyną jest zbyt duża ilość płynów w organizmie. Drenafast Sport dzięki swoim naturalnym składnikom jest bezpieczny i może być zażywany przez osoby prowadzące aktywny tryb życia i uprawiające sport. Po Drenafast Sport spokojnie mogą sięgać osoby z nadciśnieniem i diabetycy, ponieważ nie zawiera cukru,. Również chorzy na celiakię mogą stosować ten preparat, gdyż jest to produkt bezglutenowy. W jego składzie nie znajdziemy też innych szkodliwych substancji, takich jak barwniki. 

Odchudzająco-stymulująca kuracja Drenafastem Sport trwa 20 dni. Na tyle wystarcza jedno półlitrowe opakowanie cytrusowego preparatu. Odpowiednią dawkę Drenafastu Sport (25 ml, czyli tyle, ile mieści się w nakrętce) należy rozpuścić w litrze wody i popijać przez cały dzień.


Moje obserwacje:

źródło: google.com
Mimo, że etap redukcji już dawno za mną, postanowiłam podjąć współpracę. Byłam przede wszystkim ciekawa działania i efektów. Plusem jest to, że preparat nie ma sztucznych barwników, nie zawiera glutenu i nie zawiera cukru. Płyn, zgodnie z zaleceniami rozcieńczałam w wodzie - 25 ml na 1 litr wody i piłam go w ciągu dnia. Kuracja trwała 20 dni. Z ciekawości weszłam na wagę, chociaż jest ona dla mnie najmniej miarodajna: w ciągu 20 dni - 2 kg. Nie wiem co ze mnie zleciało, mam wrażenie, że sama woda. Kolejny plus za brak kofeiny i zielonej herbaty, które jakiś czas temu musiałam odstawić. Zamiast tego zawiera l-karnitynę i guaranę. Guaranę już znam, biorę od czasu do czasu, głównie, kiedy jestem wyczerpana, żeby od rana stanąć na nogi. Na czas kuracji odstawiłam wszystko, żeby obiektywnie ocenić produkt.
Preparat powodował głównie brak zmęczenia w ciągu dnia. Mimo małej ilości snu, nie czułam znużenia. Miałam zdecydowanie więcej energii niż zwykle. Jestem pewna, że to zasługa guarany. Czy odczułam coś więcej? Zmniejszony apetyt. Słodycze ostatni raz jadłam bardzo dawno temu, ale czasem wracała dość męcząca chęć sięgnięcia po coś słodkiego. W tym wypadku - aktualnie wstręt do słodyczy i totalny brak apetytu. Treningi owocne jak zwykle, tylko w tym przypadku znów nie odczuwałam zmęczenia. Po wyczerpującym treningu zawsze miałam dość już po godzinie, a teraz mogłam sobie pozwolić na mniejsze przerwy, odczuwałam mniejsze pragnienie i po treningu czułam się bardzo dobrze.

Jeśli chodzi o krem. No cóż. Ciało mam jędrne, brak cellulitu, więc tutaj ciężko mi ocenić czy preparat coś potrafi zdziałać. Konsystencja jest dość rzadka w formie żelu. Mimo to nie lepi się i szybko się wchłania. Bardzo wydajny! Zapach przyjemny, prawie niewyczuwalny. Skóra jest gładka, napięta i przyjemna w dotyku. To mi się podoba.

Uwagi? Szczerze - gdyby produkt byłby tańszy zakupiłabym kolejne opakowanie, bo jest naprawdę świetny. 
Polecam :)



"Tu na pewno nic nie dzieje się przypadkiem,
Nie ja to ustalam, a często jest tak jak chcę.
Mam charakter, nie oglądam się za plecy,
Biorę życie jakim jest i potrafię się tym cieszyć."


niedziela, 2 lutego 2014

Kappa Cosmetics - linia kosmetyków dla aktywnych.

źródło: kappacosmetic.pl
Ostatnio miałam możliwość testowania kosmetyków firmy kappa. Zgodziłam się na tę współpracę tylko dlatego, że kosmetyki są przeznaczone dla sportowców. Linia zawiera aktywne biologiczne substancje i wysokiej jakości wodę termalną, które w połączeniu mają za zadanie naprawiać mankamenty skóry. Główne nuty zapachowe tworzy mix zielonych i cytrusowych owoców. W sercu odnajdziemy piwonię, różę, konwalię i jaśmin. Kosmetyki nie posiadają parabenów. Nie mają barwników. Są bez alkoholu. Oparte na naturalnych składnikach. Pochodzące z upraw ekologicznych. Dla skóry wrażliwej. Niealergizujące. To mnóstwo argumentów żeby je wypróbować.

Otrzymałam dezodorant i balsam do ciała. Powiem Wam szczerze, że dość sceptycznie podchodzę do takich kosmetyków. Bo czym mogą różnić się zwykłe dezodoranty dostępne w perfumeriach, drogeriach od tych "dla aktywnych". Być może to taki chwyt marketingowy. Inny pomysł nie przychodzi mi do głowy. Jedyne kosmetyki, z którymi miałam styczność do tej pory to linia adidas i nie było w tym nic nadzwyczajnego. Ot, zwykły żel pod prysznic czy nowa odświeżająca nuta zapachowa. Niczym nie różnią się od zwykłych kosmetyków, których używam na co dzień. A tutaj naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać. Sądziłam, że kosmetyki kappa zero będą albo bezzapachowe albo będą tak intensywnie pachniały, że mnie zemdli, czego podczas treningu nie lubię.

Powiem Wam szczerze, że mocno się zdziwiłam. Po otwarciu paczuszki kosmetyki stały u mnie dwa dni zanim ich użyłam. Przygotowywałam się psychicznie do mocnego uderzenia jakiegoś cytrusowego zapachu. W końcu się odważyłam. Na pierwszy ogień poszedł dezodorant, który wybrałam spośród dwóch możliwości - dezodorant w kulce albo w sprayu. Jako, że sprayu rzadko używam, bo po prostu dezodoranty bardzo podrażniają mi skórę, a poza tym mam swoje ulubione w kulce, postanowiłam na przekór spróbować dezodorantu w sprayu.  Powiem Wam tylko tyle - bardzo miłe zaskoczenie. Dezodorant jest bardzo delikatny dla skóry i w ogóle jej nie podrażnia. Dodatkowo ma bardzo przyjemny zapach, prawie niewyczuwalny, ale jednak jest i go czuć. Myślałam, że po jednym użyciu odstawię go na półkę i już nigdy do niego nie wrócę. Natomiast teraz zastanawiam się czy po zużyciu nie przerzucę się na ten dezodorant na stałe. Jest świetny.

Drugi w kolejności czekał balsam. I znów z dwóch możliwości - balsam do ciała albo żel pod prysznic - wybrałam balsam, bo ten można przetestować w każdym calu. I tutaj znów miłe zaskoczenie. To szybko wchłaniające się mazidło, które naprawdę pięknie pachnie. Nawilża, pozostawiając skórę delikatną, miękką i miłą w dotyku. Nie śmierdzi i nie jest perfumowany w taki sposób, że po chwili odrzuca. Nie. Trzeba się "wwąchać", żeby go poczuć, a zapach ma śliczny.


źródło: kappacosmetic.pl




ASORTYMENT:
Dezodorant w areozolu 150 ml
Dezodorant w kulce 50 ml
Żel pod prysznic 250 ml
Balsam 250 ml


PARABENÓW
ALKOHOLU
BARWNIKÓW
ALERGENÓW
Z WYCIĄGIEM Z ALOESU


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona. Nie tylko z podjętej współpracy, ale z tego, że w końcu znalazłam dezodorant, który nie podrażnia mojej skóry i balsam, którego mogę użyć po prysznicu po treningu (i nie tylko!) i nie czekać 5 minut na jego wchłonięcie, tylko od razu po prostu się ubrać.

Kosmetyki nie zawierają parabenów, alkoholu, barwników, alergenów. W swoim składzie mają wyciąg z aloesu. Szczerze polecam.


http://www.kappacosmetic.pl
https://www.facebook.com/KappaCosmetics
http://www.kappafragrance.com

niedziela, 29 grudnia 2013

Sól gorzka Epsom.

Przedstawiam Wam kolejny 'wybryk natury', który odkryłam stosunkowo niedawno, ale od pierwszej chwili mimo, od razu uprzedzam, fatalnego smaku, od pierwszych przeczytanych informacji zdobyła moje zaufanie i na stałe zagościła w codziennej diecie:

Gorzka sól Epsom
źródło: google.com

To siarczan magnezu MgSO4 - czysty związek mineralny. Nazwę zawdzięcza miastu Epsom w Anglii, gdzie był odparowywany ze źródeł wody mineralnej. Z wyglądu niczym się nie różni od soli kuchennej, jest bez zapachu, pH obojętne dla skóry. Zawarty w niej czysty magnez to nie mniej niż 9,7%, siarki nie mniej niż 12,0%. Naturalny środek, używany w kosmetyce i w celu poprawienia zdrowia. Zawiera siarkę - przyjaciółkę urody - mocnych włosów, paznokci i promiennej cery. Można ją stosować doustnie - łyżkę stołową soli rozpuszczamy w szklance wody albo w formie kąpieli solankowych, peelingów, kremów czy kompresów.

Funkcje magnezu:

• reguluje aktywność ponad 300 enzymów
• uczestniczy w przekazywaniu impulsów nerwowych
• współdziała w funkcjonowaniu tkanki mięśniowej i nerwowej
• pomaga w zachowaniu psychicznej i fizycznej równowagi
• zapobiega skurczom mięśni i nadciśnieniu
• korzystnie wpływa na krzepnięcie krwi
• zapobiega odkładaniu cholesterolu w ściankach tętnic
• chroni przed powstawaniem chorób naczyń krwionośnych
• zmniejsza ryzyko wystąpienia zawału
• wspomaga układ odpornościowy
• blokuje szkodliwe oddziaływanie trujących metali
• współdziała w procesie tworzenia insuliny
• przeciwdziała osteoporozie
• przeciwdziała migrenom
• łagodzi objawy napięcia przedmiesiączkowego, a także bóle menstruacyjne 

źródło: google.com
Funkcja siarki:

• praktycznie cała nasza uroda (piękne włosy, nawilżona i elastyczna skóra, mocna tkanka łączna, mocne paznokcie, sprawne stawy)
• gospodarka hormonalna (osłona stresowa, poczucie szczęścia i radości, zrównoważony nastrój i uczucie odprężenia)
• układ odpornościowy (ochrona oczu, ochrona komórek, oczyszczanie organizmu z toksyn)
• pozostałe funkcje takie jak: przemiana tłuszczowa, przemiana węglowodanowa, regeneracja jąder komórkowych, oddychanie komórkowe, procesy energetyczne itd.

Siarka bierze udział w wielu przemianach w naszym organizmie. Zapobiega np. nadmiernemu rogowaceniu skóry, rozprzestrzenianiu się zmian na skórze, jest potrzebna dla mocnych włosów i paznokci, zdrowych stawów i skóry głowy (działa antyłupieżowo). Związki siarki ponadto mają olbrzymie znaczenie w wiązaniu i usuwaniu z ustroju metali ciężkich, które codziennie dostają się do naszego organizmu z zanieczyszczonego środowiska (powietrze, woda, pokarmy), działają synergicznie wraz z selenometioniną i witaminą C, a także magnezem i cynkiem. Siarka jest naszemu organizmowi niezbędna również do produkcji glutationu i metalotionein (cząsteczek wyłapujących jony toksycznych metali).

Zalety spożywania gorzkiej soli:
źródło: google.com

Odpręża i łagodzi stres.
Magnez działa na układ nerwowy. Uspokaja, zmniejsza pobudliwość komórek nerwowych. Wspomaga produkcję serotoniny, która wywołuje uczucie spokoju i odprężenia. Zwiększa energię i wytrzymałość. Badania wykazują, że nawet kąpiel w soli Epsom co najmniej trzy razy w tygodniu pomaga wyglądać lepiej, czuć się lepiej i mieć więcej energii. Zmniejsza napięcie, odpręża. Obniża ciśnienie krwi i poprawia jakość snu.

Poprawia stan skóry, leczy.
Stosowana na skórę, zmiękcza ją i złuszcza. Przyspiesza gojenie ran i podrażnień. Zmniejsza siniaki i obrzęki. Solanka sprawia, że skóra staje się miękka i gładka. Wspomaga leczenie trądziku.

Łagodzi ból i skurcze mięśni.
Łagodzi stany zapalne, przynosi ulgę w bólu. Przynosi korzyści w leczeniu astmy, bólu mięśni, kręgosłupa, stawów, kontuzji, stłuczeń czy migreny. Eliminuje skurcze mięśni. Utrzymuje równowagę elektrolitową w organizmie. Zapewnia prawidłowe funkcjonowanie mięśni i nerwów. 

Poprawia pracę serca, usprawnia funkcjonowanie układu krążenia, obniża ciśnienie, zmniejsza ryzyko udarów czy ataków serca. Zmniejsza ryzyko cukrzycy.

Eliminuje toksyny z organizmu.

Możliwości zastosowania soli gorzkiej:

źródło: google.com
Kąpiel.
Odpręża, uspokaja, rozluźnia. Do wanny ciepłej wody dodaj 2 szklanki soli. Idealna przed snem. 

Kompresy.
Przy zwichnięciach, stłuczeniach, oparzeniach, zapaleniach stawów, opuchlizny, bóle mięśni i stawów. Rozpuść 2 szklanki soli w ciepłej wodzie, przykładaj kompres na bolące miejsce.

Twarz i ciało.
Peeling - pół łyżeczki soli wymieszaj z kremem lub olejkiem, wmasuj w skórę, spłucz.
Oczyszczanie - łyżeczka soli w 1/2 szklanki ciepłej wody, wmasuj w skórę. Oczyszcza i odświeża skórę.

Pamiętajcie, żeby kupować sól z zaufanych źródeł. Ja swoją kupuję w aptece, mam pewność, że właśnie ta nadaje się do spożycia. Za 25 g soli płacę ok. 4 zł.

źródło: http://stressfree.pl
http://floatspa.pl

czwartek, 28 listopada 2013

Paczka pełna zdrowia od Sensilive.

źródło: tumblr.com
Ostatnio treningi idą wspaniale, żeby nie powiedzieć, że idealnie. Zawsze jak to mówię, jestem zmuszona zrobić sobie przerwę. Po ostatnim przeziębieniu, w trakcie którego trzymałam się dzielnie i nawet wytrwałam nie biorąc urlopu, a także po przerwie w treningach, w zeszły czwartek wróciłam na salę z nową energią. Ostatni tydzień minął mi bardzo szybko, robiliśmy ćwiczenia koordynujące, siłowe, boks i oczywiście moją ukochaną samoobronę. Pochwały trenera są największą nagrodą. To jak wygrana w lotto, bo jest bardzo wymagającym człowiekiem i rzadko kogokolwiek chwali, a jak już to robi to naprawdę trzeba na to zasłużyć. A pochwał ostatnio coraz więcej. Ale nie spoczywamy na laurach, tylko podnosimy poprzeczkę. Są pompki na hantlach, piłkach, są też dobre uderzenia i prawidłowa garda. I wreszcie - nauka padów i chwytów na samoobronie nie idzie w las - jest coraz lepiej, naprawdę. Kocham to i nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek przestać to robić. Walka o zdrowie i amatorskie treningi na siłowni zamieniły się w pasję i miłość życia. Polecam każdemu ten stan, bo daje ogrom przyjemności i satysfakcji, nie da się go opisać :)




Ostatnio również udało mi się nawiązać kolejną współpracę z firmą Sensilive.

źródło: google.com


Jest to firma, która stanowi Sensilab Group S.A. Luksemburg, wiodącego producenta suplementów diety i farmaceutyków sprzedawanych w ponad 20 krajach. Znacie zapewne markę Polfa Łódź: "Sensilab od początku swojego istnienia specjalizował się w produkcji specjalistycznych suplementów diety.

źródło: zdjęcie własne
Firma została założona przez pasjonatów, którzy podjęli odważną decyzję odejścia z korporacji farmaceutycznych, aby osiągać nowe cele. W oparciu o najnowsze osiągnięcia naukowe oraz współpracę z europejskimi ośrodkami naukowymi zespół fachowców z Działu Badań nad Suplementacją Diety opracował szereg produktów w kategoriach:
część

• Suplementy diety
• Kosmetyki
• Wyroby medyczne

Wzajemne uzupełnienie się portfolio, dostępu do międzynarodowej sieci dystrybucji, know-how oraz bazy produkcyjnej stworzyło doskonałą okazję do połączenia się dwóch firm. W połowie 2008 roku SENSILAB połączył się z POLFĄ-ŁÓDŹ S.A."

Firma współpracuje z 40 naukowcami i ekspertami oraz posiada dwa w pełni zautomatyzowane zakłady produkcyjne. W produktach znajdziemy tylko naturalne składniki klasy premium, od najlepszych dostawców na świecie. Informacje pochodzą ze strony firmy, więcej możecie przeczytać tutaj - sensilive.pl - KLIK. Czego więcej chcieć? Same pozytywy. Dlatego też kolejny raz zdecydowałam się zaufać i spróbować produktów marki Sensilive, dziękując jednocześnie za możliwość skorzystania z możliwości wypróbowania całkiem nowych dla mnie suplementów diety. Mam nadzieję, że na tyle polubię te specyfiki, że będę zawsze wierna w końcu jednej marce.

źródło: zdjęcie własne
Przesyłkę otrzymałam na początku tego tygodnia. Gdy ją zobaczyłam, wrażenie było bardzo pozytywne. Mimo, że paczka przemierzyła prawie pół Polski dotarła do mnie w nienaruszonym stanie. Idealnie zapakowane pudełko, a po otwarciu moim oczom ukazały się trzy produkty firmy Sensilab.

Pierwszy z nich to zapewne dobrze Wam znamy sok z aloesu. Wiem, że sporo osób, dbających o swoje zdrowie go spożywa.  Sok z Sensilab zawiera aż 99,8% aloesu.

Aloes przede wszystkim wspomaga regenerację organizmu. Dodatkowo wzmacnia odporność i rozwiązuje problemy trawienne. Dodatkowo składniki, zawarte w soku z aloesu zwiększają wchłanianie protein oraz oczyszczają nasz organizm, eliminując toksyny. Poza tym aloes zawiera wiele witamin, m.in A, B1, B2, B6, B12, C i E oraz minerały, m.in. wapń, żelazo, potas, chrom, magnez, miedź i cynk, a także cenne dla osób aktywnych fizycznie - aminokwasy. Polecany dla osób odchudzających się.  
Sok z aloesu posiada dużą moc - tutaj jest bardzo skoncentrowany - aż 99/8% czystego aloesu, więc na początku powinniśmy spożywać go w niewielkich dawkach, żeby nasz organizm mógł się stopniowo do niego przyzwyczaić. Aloes usuwa uboczne produkty przemiany materii, złogi i toksyny, a także resztki pokarmu z układu trawiennego.

źródło: zdjęcie własne
Co więcej, oczyszczając nasz organizm poprawia również wygląd naszej cery: "Aktywne substancje z soku i miąższu aloesu przenikają i nawilżają również skórę, łagodzą jej podrażnienia i działają regenerująco oraz ujędrniająco. Dostarczają jej antyoksydantów, które zwalczają odpowiedzialne za starzenie się skóry wolne rodniki. Pochodzące z aloesu substancje znacznie szybciej i głębiej niż woda wnikają w tkanki i zapewniają im na długo nawilżenie, a dodatkowo wzmacniają naczynka i odpowiedzialne za elastyczność skóry włókna kolagenowe. Dlatego, gdy mamy problem z cerą – suchą i mało sprężystą – warto poddać ją kuracji aloesowej i odżywiać z zewnątrz (krem) i wewnątrz (sok). Możemy też przemywać sokiem aloesowym twarz i ciało."

W paczce oprócz soku znajdowały się jeszcze BIO Maqui Ultimax - w formie kapsułek oraz BioEner mix w postaci proszku.

W składzie Bio Maqui Ultimax znajdziemy ekologiczne sproszkowane owoce Maqui. Kapsułki mają neutralny smak i zapach. Zrobione są oczywiście z naturalnych składników, są pochodzenia roślinnego. Jaka to przyjemność czytać na opakowaniu, że kapsułka zawiera jedynie owoce Maqui oraz ekologiczną mąkę ryżową. Żadnych innych dodatków. Coś niesamowitego. Do źródła pochodzenia owoców Maqui potrzebowałam pomocy, dlatego wiedzę na temat tego produktu czerpałam ze strony producenta.

źródło: zdjęcie własne
Owoce Maqui posiadają silne właściwości antyoksydacyjne. Są źródłem witaminy C, a także minerałów - wapnia, potasu i żelaza, magnezu, cynku, miedzi. To doskonałe źródło białka. Poprawiają siłę, wydolność i wytrzymałość organizmu. Pozwalają na utrzymanie prawidłowego poziom cholesterolu. Co najważniejsze - wykazują największe właściwości antyoksydacyjne spośród wszystkich owoców. Posiadają zdolność pochłaniania wolnych rodników tlenowych. Poprawiają metabolizm i pozwalają utrzymywać prawidłową wagę ciała. Poprawiają koncentrację i eliminują zmęczenie. Suplement wskazany dla wegetarian.



Ostatni produkt to BioEner mix, w składzie którego znajdziemy sproszkowany korzeń Maca, zieloną herbatę, ekstrakt z owoców aceroli, witaminę C oraz guaranę - ekstrakt z nasion.
źródło: zdjęcie własne
Produkt jest w postaci proszku może być przyjmowany razem z jogurtem, sokiem, muesli lub innym pożywieniem. Jak sama nazwa wskazuje, produkt poprawia koncentrację, eliminuje zmęczenie, dzięki zawartości guarany, która stopniowo uwalnia się w organizmie i działa rewelacyjnie, lepiej niż kawa, posiada wiele witamin i minerałów. Dzięki zawartości owoców aceroli, wisience z Barbadosu, posiada sporą dawkę witaminy C. Jeden owoc aceroli ma tyle witaminy C co jeden kilogram cytryn :) 
Sproszkowany korzeń maca dostarcza nam aminokwasów, węglowodanów i cennych składników, które wspomagają funkcjonowanie organizmu. Jedno jest pewne - ten produkt bardzo wzmacnia organizm.

Muszę przyznać, że jeszcze nie zdążyłam wypróbować tych suplementów. Za miesiąc przygotuję kolejny post, w którym opiszę Wam swoje odczucia związane z przyjmowaniem tych specyfików. Ale jedno jest pewne - nic nie jest w stanie ich zastąpić. I nie piszę dlatego, że podjęłam współpracę z firmą Sensilab, lecz tylko dlatego, że produkty przekonały mnie od początku swoim ekologicznym pochodzeniem oraz zawartością ograniczoną do składników pochodzenia roślinnego. Na stronie producenta możemy znaleźć tylko i wyłącznie suplementy diety oraz produkty ekologiczne. Na chwilę obecną, po ocenie współpracy i wyglądzie przesyłki - szczerze polecam i zachęcam do zastąpienia kawy - guaraną, do wzmocnienia odporności i oczyszczenia organizmu - sokiem z aloesu oraz do wypróbowania owoców Maqui, bo o takich składnikach i produktach niestety nie słyszy się na co dzień. Wszystko brzmi i wygląda super. Zobaczymy jak podziała na mnie i czy po kuracji miesięcznej funkcjonowanie mojego organizmu na tyle się poprawi, że będzie to wyczuwalne.


źródło: 
http://sensilive.pl
 http://fitness.wp.pl
http://maca.com.pl