Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odpoczynek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odpoczynek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2015

Pływanie na odchudzanie... I nie tylko :) Zalety pływania.

źródło: jejswiat.pl
Biegaczki mają formę.
Joginki równowagę.
Fanki crossfitu siłę. 
Pływaczki mają to wszystko plus boskie ciało.

Przyznam się, że pływania obawiałam się bardziej niż zjedzenia pączka o godzinie 22.00. W końcu zdecydowałam, że nadszedł czas dobrze nauczyć się pływać, żeby bez trudu przepłynąć jeden, dwa, a nawet kilka basenów. Przy okazji dobrze się bawić i wymodelować sylwetkę. Udało się ! Chociaż nie obyło się bez przykrej dolegliwości, którą złapałam na basenie i która zdołała mnie w 99% do niego zniechęcić, ale ten 1 % sprawił, że po dojściu do siebie postanowiłam znów wskoczyć do wody !

Jakie korzyści płyną z pływania i regularnego chodzenia na basen ? Przeczytajcie, a może i Was uda mi się zachęcić do wspólnego wyjścia na basen :) 

Pływanie to jedna z najbardziej bezpiecznych i ogólnorozwojowych dyscyplin sportowych.
Poprawia humor, ogólne samopoczucie, a przede wszystkim kondycję i stan zdrowia. Zaletą jest, że pływać może każdy, bez względu na wiek i stan zdrowia, także te osoby, które szybko łapią kontuzje lub nie mogą uprawiać innych form sportu. Problem ze stawami, kręgosłupem, bóle pleców i inne dolegliwości szkieletowo-mięśniowe są w stanie zniknąć po regularnym uczęszczaniu na basen. Dzięki pływaniu wzmacniamy mięśnie wokół kręgosłupa, poprawiamy postawę, zapobiegamy schorzeniom stawów i kości. Wzmacniamy układ krążenia i układ oddechowy.

Kolejną zaletą pływania jest to, że bez względu na pogodę, można pływać przez cały rok ! Wystarczą tylko dobre chęci i odrobina motywacji.

Im bardziej urozmaicisz swoje pływanie, tym więcej schudniesz. Możesz pływać dwoma stylami, możesz używać deski pływackiej oraz tuby wypornościowej. Według shapefit.com wolniejsze pływanie spala tkankę tłuszczową, szybkie pływanie od 20 do 30 minut nie tylko pozwoli spalić dużo kalorii, ale i zwiększyć swój metabolizm na kilka godzin.

Nie objadaj się po treningu. Badania naukowców pokazują, że niska temperatura wody w basenie bardzo zwiększa apetyt. Warto więc mieć przygotowany jogurt i owoce, aby nie doprowadzić do zjedzenia zawartości lodówki. Tylko Michael Phelps może pozwolić sobie na zjedzenie 12 000 tys. kalorii codziennie, ale on spędza w wodzie codziennie 5 godzin.


Zalety pływania:
  • Wzmaga wydolność kości i mięśni.
  • Sprzyja utrzymaniu ruchowości stawów.
  • Wpływa na prawidłowa postawę i przeciwdziała skrzywieniu kręgosłupa.
  • Polepsza koordynację ruchową i giętkość ciała.
  • Odmładza skórę (dzięki wzmożonemu przepływowi krwi w trakcie ćwiczenia).
  • Wzmożony przepływ krwi wzmacnia naczynia krwionośne mięśni i włókna mięśnia sercowego, które stają się silniejsze, elastyczniejsze i grubsze.
  • Zwiększa objętość oddechową płuc.
  • Podnosi tempo przemiany materii (w trakcie ćwiczeń spalasz niepotrzebne kalorie).
  • Poprawia samopoczucie i stan zdrowia psychicznego oraz poczucie własnej wartości.

Kiedy naukowcy z Indiana University przyjrzeli się osobom rekreacyjnie uprawiającym sport, okazało się, że ci, którzy pływali, mieli więcej beztłuszczowej masy mięśniowej, węższe talie i mniejsze obwody w biodrach.

Sekret pływania tkwi w odciążającym działaniu wody.  
Wystarczy się w niej zanurzyć, by poczuć się lżej i wystarczy trochę popływać, by ważyć mniej. Pokonywanie basenów angażuje niemal wszystkie mięśnie, sprawnie podkręca metabolizm i pozwala wyrzeźbić zgrabną sylwetkę. Woda ma ok. 800-krotnie większą gęstość niż powietrze. Dzięki temu każde odepchnięcie działa jak trening oporowy dla ramion, nóg, bioder czy pośladków.

Spokojnie pływając, przez godzinę spalasz około 500 kcal, i aż 700 kcal, gdy robisz to nieco szybciej.
Oprócz tego, że spalasz kalorie na bieżąco w wodzie, budujesz masę mięśniową, która powoduje, że Twój metabolizm się rozkręca, a kalorie znikają jeszcze długo po wyjściu z szatni i wyschnięciu włosów. Chociaż woda potrafi być okrutna dla tłuszczu, to jednocześnie jest łagodna dla ciała. Twoje stawy będą Ci wdzięczne, jeśli dasz im trochę odpocząć od siły grawitacji. 
 
źródło: zdrowie.gazeta.pl
Przed pójściem na basen pamiętaj jeszcze o jednym. 
Chlor zapewnia czystość wody. Niestety, nie jest to pierwiastek przyjazny włosom – wysusza je i może zmniejszać trwałość koloryzacji. By tego uniknąć, przed pływaniem zamocz głowę pod prysznicem, dzięki temu wilgotne już włosy mniej nasiąkną chemią z basenu.
Przekonaj się też do czepka. Ten wróg wszystkich fryzur jest Twoim sprzymierzeńcem w walce o lśniące pasma. Po treningu starannie opłucz lub najlepiej umyj włosy. Jeśli pływasz często, sięgaj po kosmetyki neutralizujące chlor.

Pływanie to świetny trening całego ciała, który nie obciąża Twoich stawów i pozwala spalić mnóstwo kalorii. 

Poza tym pływając, rozciągasz i wydłużasz swoje ciało. Earl Walton, instruktorka pływania i właścicielka nowojorskiego klubu sportowego Tailwind Endurance, podaje 4 powody, dla których poleca pływanie każdemu:

1. Cross-Trening
„Pływanie to niskoobciążeniowy trening, który polecam zarówno biegaczom czy miłośnikom siłowni jak i każdemu, kto musiał nieco zwolnić z powodu nadmiernego obciążenia stawów biodrowych, kolanowych lub skokowych”.

2. Trening mięśni brzucha
Pływanie może wzmocnić Twoje ramiona, nogi, plecy i mięśnie pośladków, to oczywiste. Mniej oczywiste jest to, że pływanie to także świetny trening mięśni głębokich. 
„Woda jest 724 razy gęstsza niż powietrze i powoduje stały opór, który zmusza do większej pracy całe Twoje ciało” – wyjaśnia Walton. Mięśnie głębokie, które są jakby podstawą Twojego ciała stają się dzięki temu mocniejsze.

3. Mocniejsze serce
Pływanie to także świetny trening aerobowy. Zmusza Twój organizm do nauczenia się nowych sposobów oddychania – nie da się pływać, nie zanurzając głowy. „Poprzez pogłębianie każdego oddechu, zmuszasz płuca i serce do bardziej wydajnej produkcji tlenu. Więc Twoje mięśnie sercowe stają się mocniejsze”.
 
źródło:rude-and-ginger.blog.pl

4. Pokonywanie własnych słabości
Pływanie może Ci dodać mnóstwo pewności siebie. Uczenie się i doskonalanie nowej umiejętności pokonuje strach związany z potencjalnym ryzykiem. „Ustanowienie sobie celu, np. przepłynięcia 25 metrów (standardowa długość basenu) ileś razy lub nawet jeden raz na początek, może być doświadczeniem zmieniającym życie – zdradza Walton. – Jako trenerka pływania widziałam to już niejednokrotnie i uważam, że tego typu zadowolenie z pokonania własnych słabości to chyba największa zaleta pływania”.


Do wyjścia na basen wystarczą kostium, czepek i okularki. Plus dobry plan, jak zacząć, żeby za szybko nie skończyć.
Dlatego pływamy spokojnie, dzielimy trening na krótsze segmenty, mieszając style i robiąc przerwy na uspokojenie oddechu. Jeżeli wchodzimy do basenu po długiej przerwie, przez pierwsze 2 tygodnie robimy wolno i swobodnie 4 długości basenu, odpoczywamy do unormowania oddechu i powtarzamy ten cykl 5-10 razy.
I najważniejsze: jeśli mamy jakiekolwiek trudności lub wątpliwości, zgłośmy się do instruktora lub ratownika. Ale do tego chyba namawiać nie trzeba ;)

źródło: http://womenshealth.pl

A jak jest u Was z pływaniem, czy lubicie pływać, jak często chodzicie na basen ? 
Jestem ciekawa Waszych opinii ! :)
  

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Me. Myself. And I !

źródło: tumblr.com
By mieć w końcu czas dla siebie...

Ostatnio zaniedbałam bloga, przyznaję się. Ostatnio zaniedbałam siebie, swój wolny czas i swoją wolną przestrzeń, której wciąż mi brakuje. Dużo się w moim życiu zadziało, ale szczególnie ostatnio spędziłam trochę czasu na przemyśleniach.

Biorąc pod uwagę, że w moim życiu pojawił się człowiek, z którym spędzam trochę więcej czasu niż czasem planuję, w pracy przez 8 godzin pięć dni w tygodniu daję z siebie wszystko i nie mam chwili wytchnienia, a dodatkowo chcę się w międzyczasie uczyć i rozwijać, zauważyłam, że brakuje mi czasu na pasję, jaką był do tej pory sport, zdrowy tryb życia i to co kochałam najbardziej - na prowadzenie bloga.


Natknęłam się niedawno na artykuł na jakiejś stronie, który zaczyna się w sposób, który idealnie pasuje do moich myśli: "Wykańcza nas praca, frustruje niska pensja, brakuje czasu dla rodziny i znajomych, często musimy rezygnować z pasji i sportu, a po przyjściu do domu mamy siłę tylko włączyć telewizor i się w niego bezmyślnie wpatrywać. Takie życie to nie przymus, a wybór i brak organizacji."

Wielu młodych ludzi, wkraczając w dorosłe życie, zupełnie nie potrafi złapać w nim właściwej równowagi. Nie mają dystansu. Zatracają się w pracy. Zapominają o pasjach, marzeniach, nadgodziny odbywają się kosztem rodziny i znajomych. Stają się coraz bardziej smutni, przygaszeni, a jeśli już uda im się spotkać ze znajomymi mówią przeważnie o tym, że jest źle. Niektórzy nawet popłakują, bo nawet jak wiedzą, co w ich życiu jest nie tak, nie potrafią tego zmienić.

Żyjemy w specyficznych czasach, w których czujemy się zobowiązani do robienia różnych rzeczy. Dlatego tak często z naszych ust pada: "Muszę". Muszę pracować, bo mam kredyt; muszę zarabiać, bo muszę opłacić wykształcenie dzieci. Żyjemy w ciągłym przymusie, nie kontrolujemy życia, czujemy się nieszczęśliwi i przez to szybko się wypalamy. Jak człowiek ma kontrolę nad własnym życiem i wyborami to się nie wypali w pracy, nawet jeśli będzie w niej spędzał 14 godzin, bo będzie ją lubił.


Brak równowagi...

... to zdaniem specjalistów największa problem dla większości z nas.

źródło: tumblr.com
Większość osób, które do mnie trafia mówi, że największą trudność sprawia im właśnie znalezienie w życiu równowagi – zauważa Rafał Szewczak, psycholog, trener i coach.

Jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest po prostu zatrzymać się na chwilę i odpowiedzieć sobie na pytanie, co jest dla mnie ważne. Trzeba usiąść i wypisać ważne rzeczy, przeanalizować w systemie 0-10, w jakim stopniu czujemy się w nich spełnieni i zwiększyć aktywność tam, gdzie mamy wrażenie, że angażujemy się za mało.

Taki rekonesans powinniśmy sobie robić raz w miesiącu, a wiele osób tego nie robi, dlatego że nie widzi dla siebie innych możliwości, nowej pracy, boi się zmian. Regularnie musimy sobie odpowiedzieć na pytanie czy jesteśmy zadowoleni, czy nasze życie nam się podoba. Musimy się nauczyć tego mechanizmu. Mamy wpływ na własne życie. Możemy je zmienić w każdej chwili. A większość z nas stać na refleksję dopiero pod koniec roku.



Jak to pogodzić ?

źródło: tumblr.com
Oczywiście dla każdego co innego będzie na pierwszym miejscu. Ci, którzy się realizują w pracy z
pewnością nie widzą problemu w zostawaniu w niej po godzinach, ale większość z nas musi podzielić czas między pracę, czas spędzony z rodziną, ze znajomymi, samorealizację i aktywność fizyczną. Badania z zakresu psychologii zadowolenia pokazują bardzo konkretnie na czym powinniśmy się skupić, żeby być szczęśliwym. Jesteśmy bardziej szczęśliwi jeśli m.in. poświęcamy czas bliskim, jeśli mamy czas na aktywność fizyczną, jeśli czujemy się potrzebni i wykorzystujemy swoje mocne strony. W opinii ekspertów, żeby pogodzić te wszystkie sfery najważniejsze jest skupienie się na tym, czego potrzebujemy, a nie na tym co musimy.

Jeśli już ustalimy czego potrzebujemy i co jest dla nas najważniejsze (np. rodzina, sport, samorozwój, znajomi, czas tylko dla siebie) warto usiąść i podliczyć godziny, które zapisaliśmy w tym zeszycie i wśród tych pięciu rzeczy ustalić hierarchię. Przeznaczyć na nie konkretne godziny każdego dnia i trzymać się ich skrupulatnie, jak w zegarku. Jeżeli ustalimy 2 godz. w ciągu dnia na zabawę z dziećmi to nawet jak będziemy zmęczeni, powinniśmy się ich trzymać. To samo dotyczy sportu czy czasu dla siebie, na czytanie książki.


Jak w zegarku.

Psycholog i coach zaznacza, że na początku będziemy mieli pewne poczucie sztuczności, ale jeśli system będzie działał i rzeczywiście będziemy realizować własne plany, powinniśmy się tego trzymać.

źródło: tumblr.com
Początkowo będziemy czuli się sztucznie, bo będziemy działać niemal z zegarkiem, ale to minie. Nie rezygnujmy.

W myśl starej zasady: Jeśli coś działa, róbmy to dalej. Przy poszukiwaniu równowagi w życiu, a później przy jej utrzymywaniu najważniejsza jest systematyczność i konsekwencja. – Jeden z siedmiu nawyków skutecznego działania jest tzw. nawyk ostrzenia piły. Jeśli nie poświęci się co jakiś czasu na naostrzenie tej piły, to będzie piłowało się nią drzewa coraz mocniej, mniej efektywniej i trudniej.

Oczywiście nie ma złotego środka dobrego dla wszystkich, ale można próbować znaleźć rozwiązanie idealne dla siebie. Jest taka wschodnia zasada "3x8", czyli 8 godzin na pracę, 8 godzin na sen i 8 godzin na nasz czas z rodziną, znajomymi, hobby, jedzenie, rozrywkę. Oczywiście w dzisiejszych czasach trudno tej reguły idealnie przestrzegać. Powinniśmy się skupić raczej na tym, czy np. dłuższy czas spędzany w pracy nie odbija się na naszej rodzinie i nie zaburza naszych relacji. Jeśli tak jest, powinniśmy coś z tym robić od razu. Nie czekać.





W życiu nic nie zmienia się samo z siebie. Zmienia się, jak chcemy.


źródło: http://www.natemat.pl



A jak jest u Was ? Czy mieliście w swoim życiu chwile, gdy za dużo czasu poświęcaliście swojej drugiej połówce, rodzinie, znajomym ? Robiliście wszystko dla innych, bo taka była potrzeba, bo "tak wypadało", a nic dla siebie ? Jak wyjść z tego zamkniętego kręgu, w którym główną rolę odgrywa zmęczenie ?

Teraz Wy macie czas dla siebie i swoich przemyśleń - komentarze miłe widziane ! :)


środa, 5 lutego 2014

Co jeść na kolację?

"I wszystko sięga granic nawet styl życia jak mój."



źródło: tumblr.com
Trening za treningiem, weekendy, tydzień za tygodniem - Wam też tak szybko ucieka czas? Jest luty! Za półtora miesiąca uderzy w nas kalendarzowa wiosna. W związku z tym, że ten cudowny okres nadchodzi wielkimi krokami - najpierw wiosna, potem lato - dostaję od Was sporo wiadomości i pytań, dotyczących diet, ćwiczeń i szybkiej skutecznej metody na zgubienie paru kilogramów. Odpowiedź jest jedna - nic co szybkie nie jest trwałe. I nie ma możliwości pozbyć się w miesiąc tego, na co pracowało się latami. Ja też przeszłam długą drogę. Cały czas idę, chociaż teraz mocno pod górkę. Nie sztuką jest schudnąć, sztuką jest utrzymać to, co się osiągnęło. Pamiętajmy, że nie przytyliśmy przez miesiąc i również w ciągu miesiąca nie zgubimy 10 czy 15 kilogramów. Optymalne tempo chudnięcia to ok. 0,5 kg - 1 kg na tydzień. Chociaż 1 kg tygodniowo to istne szaleństwo! Nie panikujcie. Weźcie się w garść, pożegnajcie słodycze. Zróbcie sobie listę produktów, które najbardziej lubicie jeść, rozbijcie to na 5-6 posiłków w ciągu dnia, zjadając ostatni posiłek maksymalnie 2 godziny przed snem. Nie jedzcie słodyczy, nie pijcie gazowanych, kolorowych napojów, ograniczcie węglowodany, dorzućcie trochę ruchu, a latem będziecie się czuć bosko! Do lata jeszcze pół roku, więc jeszcze trochę czasu mamy. Wykorzystajcie wiosnę na oczyszczenie psychiczne i fizyczne. Pozbądźcie się śmieciowego jedzenia, wyrzućcie to, co Was niszczy i powoduje, że wyglądacie i czujecie się niekomfortowo. Zacznijcie jeść zdrowo. Zamieńcie niezdrowe nawyki na zdrowe - po tygodniu to pokochacie, wilcze napady głodu miną, a Wy będziecie z miesiąca na miesiąc czuć się coraz lepiej. Nic co zmienia ciało nie przychodzi łatwo. Dajcie sobie te pół roku, rok na totalne zmiany. Metodą prób i błędów próbujcie, mieszajcie składniki, dodawajcie nowe, zróbcie żywieniową rewolucję. Ten rok należy do Was! Satysfakcja gwarantowana ;)


Dzisiaj żywieniowo, a dokładniej na temat   

kolacji

Jeść czy nie jeść.
O której jeść.
I co jeść.

Żeby utrzymać wagę.
Żeby nie przytyć.
Żeby schudnąć.
 


Godzina kolacji.

Mity na temat jedzenia kolacji do godziny 18 schowajcie do pięknej, kolorowej szkatułki i zakopcie w ogródku. To brednie! Kolację jemy 2-3 godziny przed snem. Jeśli idziemy spać o 20 - wtedy faktycznie zjadamy ostatni posiłek o godzinie 18. Ale jeśli o 22 albo o 23 lub później - godzina 21 jest odpowiednią porą na przekąszenie czegoś dobrego. Jeśli zjemy kolację zbyt wcześnie - organizm od razu to wyczuje. Metabolizm zwolni, pójdziemy głodni spać, rano wstaniemy głodni i niewyspani, a dodatkowo organizm zgromadzi sobie zapasy z ostatniego posiłku i tak łatwo ich nie odda. Uwierzcie mi. Ale, pamiętajmy, żeby nie jeść jej zbyt późno - nie będziemy mogli zasnąć, a niespalone kalorie odłożą się w postaci tłuszczu.


Co jeść.

źródło: tumblr.com
Białko. To się zawsze sprawdza. Dla osób trenujących, dbających o linię, budujących siłę, wytrzymałość, dla osób chcących utrzymać wagę i co najważniejsze - dla odchudzających się. Unikamy węglowodanów. Na noc są nam kompletnie zbędne. Węglowodanów potrzebujemy rano. Rano - proszę - hulaj dusza, piekła nie ma - kajzereczki, bułeczki (ciemne pełnoziarniste!), owsianeczki, owocki - wszystko dozwolone. Na kolację absolutnie. Zapominamy o istnieniu węglowodanów. Wieczorem ich nie ma. Powód jest prosty. Metabolizm wieczorem pracuje na najmniejszych obrotach, gdy zjemy węglowodany na noc bardzo prawdopodobne jest to, że organizm odłoży je sobie jako zapas - w postaci tkanki tłuszczowej. Żadnych chlebów, makaronów, bułek, cukierków, gazowanych napojów, żadnych owoców, a tym bardziej owocowych jogurtów. Cukier prosty zawarty w jogurtach bardzo wolno się trawi, więc wszystko, co spożyjemy wieczorem, a tego nie spalimy, odłoży się w tkance tłuszczowej - szczególnie na brzuchu i biodrach. Oczywiście nie popadajmy w skrajność - warzywa są dozwolone. Tylko w umiarkowanych ilościach. Węglowodany złożone poprawiają jakość snu. Białko natomiast powoduje, że nawet śpiąc metabolizm pracuje i mimo, że tego nie czujemy, nasz organizm spala tłuszcz i cały czas pracuje. Białko na kolację - najlepszy wybór. Zadbajmy o to, żeby kolacja była lekka, ale smaczna. Unikamy potraw z zawartością tłuszczu, kaszy, ryżu, smażonych warzyw, sałatek z majonezem i kotletów. 

"Unikamy również węglowodanów prostych - słodyczy, owoców, ryżu, jasnego pieczywa i makaronu. W zamian można wybrać węglowodany złożone pod postacią produktów zbożowych takich jak: brązowy ryż, pełnoziarnisty makaron czy chleb razowy, a także rośliny strączkowe. Wybierając te produkty i spożywając je w odpowiednich porcjach, nie musimy obawiać się o figurę."

źródło: tumblr.com
Wyrzucamy z wieczornego menu czerwone mięso, wina,kawy, herbaty. "W zamian za to wybieramy produkty bogate w tryptofan, który podnosząc poziom melatoniny, poprawią jakość snu. Artykuły spożywcze zasobne w ten składnik to mleko, miód, migdały, słonecznik, pestki dyni, indyk, ryby morskie, jajka, awokado, banany. Należy jednak pamiętać, by białko zjadać w towarzystwie węglowodanów, bowiem tylko wówczas tryptofan zostanie zsyntetyzowany i przetworzony." 

Wygłodzony organizm po całym dniu wchłonie wszystko jak gąbka. Po całym dniu dajmy mu odpocząć. Nie ładujmy w siebie ciężkostrawnych produktów, bo wstaniemy jeszcze bardziej zmęczeni niż przed pójściem spać. Kurczak czy indyk to idealne źródło białka. Po treningu trudno o lepszy produkt na regenerację. Wieczorem śmiało możesz sięgnąć po grillowaną pierś, szpinak lub brokuły.


Co jeść:
  1. chude mięso - kurczak, indyk
  2. ryby - gotowane lub grillowane (niewędzone)
  3. jajka
  4. twarogi - chude lub półtłuste
  5. warzywa - gotowane + oliwa


Pomysły na kolację:
  1. sałatka z kurczakiem lub tuńczykiem  (w sosie własnym)
  2. sałatka grecka
  3. jajecznica, omlet, jajka na twardo/miękko 
  4. omlet z warzywami  lub chudą wędliną
  5. warzywa posypane słonecznikiem lub migdałami
  6. leczo
  7. szpinak, brokuły lub kalafior, pomidory, sezam, awokado
  8. pierś z kurczaka lub indyka + warzywa
  9. sałatki warzywne + odrobina oliwy
  10. ryba po grecku
  11. łosoś ze szpinakiem + warzywa lub sałatka z warzyw
  12. paluszki krabowe z dipem na bazie jogurtu naturalnego
  13. owoce morza
  14. twaróg chudy lub półtłusty + warzywa (np. sałatka z marchewki i jabłka)
  15. twarożek + wędlina + papryka
  16. zupa warzywna
źródło: tumblr.com


Jedzmy lekko, zdrowo i smacznie. Więcej w ciągu dnia, a mniej wieczorem. Nie głodzimy się w dzień, bo prędzej czy później rzucimy się na jedzenie w późnych godzinach wieczornych. Jedzenie wysokowęglowodanowych przekąsek w ciągu dnia też się odbija na naszym samopoczucie wieczorem. Ograniczmy, a wręcz wyeliminujmy słodycze i drożdżówki w ciągu dnia, które powodują skoki insuliny i sprawiają, że ciągle jesteśmy głodni. Jogurt naturalny z płatkami owsianymi lub muesli bez cukru to przekąska, która nasyci nas na długo. 

"Owoce, w połączeniu z jogurtem, nawet tym naturalnym, wciąż będą słodką przekąską. Nie jest to najlepszy pomysł na wieczór. Po pierwsze, nie zużyjemy już spożytego cukru, więc odłoży się w postaci tkanki tłuszczowej. Po drugie, podniesiemy poziom glukozy we krwi przez co będzie nam trudniej zasnąć" - mówi trener osobisty modelek fitness Tekin Mustafa.




A jakie są Wasze ulubione potrawy na kolację? 
Co jecie a czego unikacie? 
Piszcie koniecznie! :)



niedziela, 29 grudnia 2013

Sól gorzka Epsom.

Przedstawiam Wam kolejny 'wybryk natury', który odkryłam stosunkowo niedawno, ale od pierwszej chwili mimo, od razu uprzedzam, fatalnego smaku, od pierwszych przeczytanych informacji zdobyła moje zaufanie i na stałe zagościła w codziennej diecie:

Gorzka sól Epsom
źródło: google.com

To siarczan magnezu MgSO4 - czysty związek mineralny. Nazwę zawdzięcza miastu Epsom w Anglii, gdzie był odparowywany ze źródeł wody mineralnej. Z wyglądu niczym się nie różni od soli kuchennej, jest bez zapachu, pH obojętne dla skóry. Zawarty w niej czysty magnez to nie mniej niż 9,7%, siarki nie mniej niż 12,0%. Naturalny środek, używany w kosmetyce i w celu poprawienia zdrowia. Zawiera siarkę - przyjaciółkę urody - mocnych włosów, paznokci i promiennej cery. Można ją stosować doustnie - łyżkę stołową soli rozpuszczamy w szklance wody albo w formie kąpieli solankowych, peelingów, kremów czy kompresów.

Funkcje magnezu:

• reguluje aktywność ponad 300 enzymów
• uczestniczy w przekazywaniu impulsów nerwowych
• współdziała w funkcjonowaniu tkanki mięśniowej i nerwowej
• pomaga w zachowaniu psychicznej i fizycznej równowagi
• zapobiega skurczom mięśni i nadciśnieniu
• korzystnie wpływa na krzepnięcie krwi
• zapobiega odkładaniu cholesterolu w ściankach tętnic
• chroni przed powstawaniem chorób naczyń krwionośnych
• zmniejsza ryzyko wystąpienia zawału
• wspomaga układ odpornościowy
• blokuje szkodliwe oddziaływanie trujących metali
• współdziała w procesie tworzenia insuliny
• przeciwdziała osteoporozie
• przeciwdziała migrenom
• łagodzi objawy napięcia przedmiesiączkowego, a także bóle menstruacyjne 

źródło: google.com
Funkcja siarki:

• praktycznie cała nasza uroda (piękne włosy, nawilżona i elastyczna skóra, mocna tkanka łączna, mocne paznokcie, sprawne stawy)
• gospodarka hormonalna (osłona stresowa, poczucie szczęścia i radości, zrównoważony nastrój i uczucie odprężenia)
• układ odpornościowy (ochrona oczu, ochrona komórek, oczyszczanie organizmu z toksyn)
• pozostałe funkcje takie jak: przemiana tłuszczowa, przemiana węglowodanowa, regeneracja jąder komórkowych, oddychanie komórkowe, procesy energetyczne itd.

Siarka bierze udział w wielu przemianach w naszym organizmie. Zapobiega np. nadmiernemu rogowaceniu skóry, rozprzestrzenianiu się zmian na skórze, jest potrzebna dla mocnych włosów i paznokci, zdrowych stawów i skóry głowy (działa antyłupieżowo). Związki siarki ponadto mają olbrzymie znaczenie w wiązaniu i usuwaniu z ustroju metali ciężkich, które codziennie dostają się do naszego organizmu z zanieczyszczonego środowiska (powietrze, woda, pokarmy), działają synergicznie wraz z selenometioniną i witaminą C, a także magnezem i cynkiem. Siarka jest naszemu organizmowi niezbędna również do produkcji glutationu i metalotionein (cząsteczek wyłapujących jony toksycznych metali).

Zalety spożywania gorzkiej soli:
źródło: google.com

Odpręża i łagodzi stres.
Magnez działa na układ nerwowy. Uspokaja, zmniejsza pobudliwość komórek nerwowych. Wspomaga produkcję serotoniny, która wywołuje uczucie spokoju i odprężenia. Zwiększa energię i wytrzymałość. Badania wykazują, że nawet kąpiel w soli Epsom co najmniej trzy razy w tygodniu pomaga wyglądać lepiej, czuć się lepiej i mieć więcej energii. Zmniejsza napięcie, odpręża. Obniża ciśnienie krwi i poprawia jakość snu.

Poprawia stan skóry, leczy.
Stosowana na skórę, zmiękcza ją i złuszcza. Przyspiesza gojenie ran i podrażnień. Zmniejsza siniaki i obrzęki. Solanka sprawia, że skóra staje się miękka i gładka. Wspomaga leczenie trądziku.

Łagodzi ból i skurcze mięśni.
Łagodzi stany zapalne, przynosi ulgę w bólu. Przynosi korzyści w leczeniu astmy, bólu mięśni, kręgosłupa, stawów, kontuzji, stłuczeń czy migreny. Eliminuje skurcze mięśni. Utrzymuje równowagę elektrolitową w organizmie. Zapewnia prawidłowe funkcjonowanie mięśni i nerwów. 

Poprawia pracę serca, usprawnia funkcjonowanie układu krążenia, obniża ciśnienie, zmniejsza ryzyko udarów czy ataków serca. Zmniejsza ryzyko cukrzycy.

Eliminuje toksyny z organizmu.

Możliwości zastosowania soli gorzkiej:

źródło: google.com
Kąpiel.
Odpręża, uspokaja, rozluźnia. Do wanny ciepłej wody dodaj 2 szklanki soli. Idealna przed snem. 

Kompresy.
Przy zwichnięciach, stłuczeniach, oparzeniach, zapaleniach stawów, opuchlizny, bóle mięśni i stawów. Rozpuść 2 szklanki soli w ciepłej wodzie, przykładaj kompres na bolące miejsce.

Twarz i ciało.
Peeling - pół łyżeczki soli wymieszaj z kremem lub olejkiem, wmasuj w skórę, spłucz.
Oczyszczanie - łyżeczka soli w 1/2 szklanki ciepłej wody, wmasuj w skórę. Oczyszcza i odświeża skórę.

Pamiętajcie, żeby kupować sól z zaufanych źródeł. Ja swoją kupuję w aptece, mam pewność, że właśnie ta nadaje się do spożycia. Za 25 g soli płacę ok. 4 zł.

źródło: http://stressfree.pl
http://floatspa.pl

niedziela, 24 listopada 2013

Czego nie należy robić po zjedzonym posiłku.

źródło: tumblr.com
Ostatnio trafiłam na artykuł, poświęcony tematowi "Czego nie robić po posiłku".

1. Nie idź pływać

Gastroenterolog Christine Carter-Kent z Cleveland twierdzi, że zanim wejdziemy do wody po zjedzonym posiłku powinniśmy odczekać co najmniej pół godziny. Jest to konieczne ze względu na ryzyko wystąpienia kolki, która może okazać się niebezpieczna, jeśli pojawi się w trakcie pływania. Kolka to ostry ból spowodowany obkurczaniem ścian narządów. Najczęstszym przykładem jest kolka jelitowa, na którą cierpią głównie niemowlęta, ale może dotknąć każdego - u dorosłych pojawia się z reguły w wyniku intensywnego wysiłku, np. po długim biegu lub pływaniu. Zdarza się również, że już samo spożycie pokarmu może spowodować kolkę, szczególnie, gdy jemy zbyt szybko lub porcja jest za duża.

O ile ostry ból brzucha sam w sobie nie stanowi zagrożenia dla życia, to należy pamiętać, że może być on tragiczny w skutkach w sytuacji, gdy pojawi się w czasie pływania (szczególnie w miejscach niestrzeżonych). Dla bezpieczeństwa zanim udamy się na basen lub kąpielisko odczekajmy godzinę po zjedzeniu posiłku. 


2. Nie bierz kąpieli

Gdy bierzemy do ust jedzenie, krew napływa do żołądka - jest ona potrzebna w procesie trawienia. Jeśli tuż po posiłku weźmiemy prysznic lub kąpiel w wannie, pozbawimy żołądek niezbędnej do trawienia krwi, ponieważ zamiast trafić do żołądka, zostanie ona skierowana głównie w kierunku powierzchni skóry, aby ją schłodzić. W ten sposób proces trawienia zostaje opóźniony i nie może przebiegać prawidłowo.

W przypadku osób starszych, osłabionych lub o zaburzonym krążeniu, mogą wystąpić również poważniejsze konsekwencje, takie jak omdlenia lub nawet niewydolność krążenia. Dzieje się tak, ponieważ krew wykorzystana zostaje do trawienia oraz chłodzenia organizmu i zbyt mała jej ilość dopływa do mózgu.

Lekarze zalecają, aby odczekać około 30 minut pomiędzy posiłkiem a kąpielą lub prysznicem. 

3. Nie kładź się spać

źródło:tumblr.com
Lekarze zalecają, aby nie jeść przed snem. Gdy kładziemy się do łóżka, soki trawienne odpływają z żołądka, co może prowadzić do refluksu żołądkowo-przełykowego lub nawet do zapalenia jelit. Ponadto,niestrawione jedzenie powoduje, że budzimy się z poczuciem "ciężkości".
Co zaskakujące, nowe badania wykazują, że jedzenie tuż przed snem może zwiększać ryzyko wystąpienia udaru. Naukowcy z wydziału medycznego Uniwersytetu w Ioánnina (Grecja) twierdzą, że może istnieć powiązanie pomiędzy czasem, jaki upłynie między zjedzeniem posiłku i przed położeniem się spać a ryzykiem wystąpienia udaru. Każde kolejne 20 minut, które odczekamy po jedzeniu, zmniejsza ryzyko udaru o 10%.

Dokładne przyczyny takiej korelacji niestety nie są znane. Możliwym wyjaśnieniem jest to, że choroba refluksowa jest powiązana z bezdechem sennym, który stanowi czynnik ryzyka udaru mózgu. 

 

4. Nie pij herbaty

źródło: tumblr.com
Picie herbaty tuż po posiłku jest najczęstszym błędem popełnianym przez Polaków. Większość z nas pije herbatę w trakcie lub od razu po obiedzie. Zresztą nie dotyczy to tylko nas - na przykład w Turcji herbata jest wręcz napojem narodowym. Okazuje się jednak, że popijanie jedzenia herbatą to bardzo niezdrowy nawyk. Wpływa na nieprawidłowe wchłanianie żelaza, który dostarczamy organizmowi w posiłku.

Tanina zawarta w herbacie wiąże się z żelazem, skutecznie ograniczając zdolność organizmu do przyswajania tego ważnego minerału. Niedobór żelaza to bardzo częsty problem zdrowotny, ponieważ może prowadzić do anemii.

Należy odczekać co najmniej godzinę po posiłku, zanim wypijemy herbatę, aby nie miała ona negatywnego wpływu na nasze zdrowie. 

 

 

5. Nie jedz owoców

Jedzenie owoców bez wątpienia ma korzystny wpływ na nasze zdrowie, ponieważ są one bardzo dobrym źródłem witamin i składników mineralnych oraz błonnika. Warto jednak wiedzieć, że poza tym ile i jakie owoce jemy, ważne jest również kiedy to robimy.

Ogólnie rzecz biorąc owoce są łatwe do strawienia, ponieważ zawierają cukry proste. Większość owoców, z wyjątkiem bananów i daktyli, jest lekkostrawna i bardzo szybko ulega rozkładowi jeszcze w żołądku.

Kiedy jednak jemy owoce razem z posiłkiem lub tuż po nim zaczynają one fermentować. Ponadto owoce cytrusowe zawierają naturalne kwasy, które w połączeniu z kwasami i złożonymi związkami obecnymi w potrawach mogą prowadzić do zaburzeń żołądkowych i problemów z trawieniem. Dlatego zaleca się, aby jeść owoce nie wcześniej niż godzinę po zjedzeniu posiłku (lub przed właściwym posiłkiem), najlepiej rano na czczo, aby organizm mógł najlepiej wykorzystać znajdujące się w nich składniki odżywcze i uzyskać energię na początek dnia. 

6. Nie idź na spacer

źródło: tumblr.com
Wiele osób wybiera się na spacer po obiedzie, wierząc, że wpłynie to pozytywnie na trawienie. Okazuje się jednak, że to błędne przekonanie może mieć odwrotny skutek.
Spacer jako forma ruchu oczywiście jest zalecany, ponieważ korzystnie wpływa na metabolizm, a także zmniejsza ryzyko cukrzycy typu 2 u osób starszych (wykazane przez zespół dr Loretty DiPietro ze Szkoły Zdrowia Publicznego i Usług Zdrowotnych Uniwersytetu Jerzego Waszyngtona). Pamiętajmy jednak, aby odczekać około pół godziny zanim wyjdziemy z domu. Spacer bezpośrednio po jedzeniu może doprowadzić do refluksu i niestrawności, a także przeszkadza sokom trawiennym w absorbowaniu substancji odżywczych z pożywienia.

 

7. Nie pal papierosów

źródło: tumblr.com
O tym, że palenie jest szkodliwe dla zdrowia, nie trzeba nikogo przekonywać. Istnieje mit, że jeden papieros zapalony tuż po posiłku może zadziałać na nasz organizm tak, jak wypalenie 10 na raz. Nie ma na to bezpośrednich dowodów, wiadomo jednak, że substancje zawarte w papierosach wzmagają objawy zespołu wrażliwego jelita oraz wrzodów jelita grubego. Palacze dobrze wiedzą o tym, że dymek ułatwia wypróżnienie (niektóre osoby twierdzą, że palą tylko dlatego, by poradzić sobie z zaparciami), jest to jednak bardzo złudne. 

Jeśli chodzi o zawarte w tym artykule punkty to muszę przyznać, że ze wszystkimi się zgadzam. Co do niektórych, do których miałam wątpliwości również sprawdziłam i są potwierdzone przez sportowców i osoby aktywne fizycznie, o czym możecie przeczytać na kfd lub sfd. Jaki jest złoty środek? Najlepiej po zjedzonym posiłku odczekać te zalecane 30 minut i potem robić wszystko, na co mamy ochotę :)

źródło: http://www.odkrywcy.pl



czwartek, 14 listopada 2013

Infekcja a trening. Czy podczas przeziębienia warto trenować?

źródło: tumblr.com
Od dobrych dwóch lat prawie nie chorowałam. Odkąd trenuję i jestem aktywna fizycznie praktycznie zapomniałam czym jest ból gardła, katar czy o zgrozo gorączka. Ale teraz już sobie wszystko przypomniałam. Tak - w poniedziałek dopadło mnie przeziębienie. Mimo to, wtorkowego treningu nie odpuściłam. Wiedziałam, że albo się wykuruję na sto procent albo padnę i rozłożę się totalnie. Nie rozłożyłam się, ale lepiej też nie jest. Dzisiaj zaplanowałam trening, ale zdrowy rozsądek podpowiedział mi, że jednak lepiej dać sobie spokój. Koncentracja i jasność umysłu są na tym samym poziomie, ale osłabienie, ból mięśni, katar i ból gardła nadal nie dają o sobie zapomnieć. Z bólem serca zostaję dzisiaj w domu i dzielę się z Wami informacjami na temat

Czy podczas przeziębienia warto trenować?

Każdy lekarz sportowy powie to samo - jeśli jesteś w stanie to ćwicz, jeśli nie, to odpuść. Dr Lewis G. Maharam autor książki "Running Doc's Guide to Healthy Running" zapewnia, że jeśli objawy czujemy powyżej szyi - czyli jest to tylko katar lub ból gardła - nie ma potrzeby zaprzestania treningów. 

Aktywność fizyczna pomaga wzmocnić odporność, o czym sama się przekonałam. Ale niestety nie jestem ze stali. Ciągłe treningi, stres, dodatkowo przewianie, nagła zmiana temperatury spowodowały, że mój organizm zaprotestował. Każdy człowiek jest inny. Ja czułam, że powinnam odpuścić, bo nawet trening nie przyniósłby mi ani satysfakcji ani frajdy. Ale Wy nie musicie odpuszczać. Wszystko zależy od tego jak na trening zareaguje nasz organizm, od tego jakie ćwiczenia wybierzemy oraz od zaawansowania choroby.

Osoby, które uprawiają sport zapadają na choroby górnych dróg oddechowych nawet cztery razy rzadziej. Nawet delikatne, regularne ćwiczenia minimalizują ryzyko złapania infekcji. Z drugiej strony badania wskazują, że osoby trenujące bardzo intensywnie osłabiają swoją odporność.  
 
"Przeprowadzono test na grupie biegaczy, którzy przygotowywali się do maratonu. Okazało się, że ponad 40% z nich po zwiększeniu wysiłku 2 miesiące przed zawodami przynajmniej raz zachorowało na grypę. Jak zapobiec tego typu sytuacjom? Najlepiej przestrzegać odpowiednio zbilansowanej diety, która dostarczy organizmowi niezbędnych wartości odżywczych".
 
źródło: tumblr.com
Delikatne ćwiczenia przy lekkim przeziębieniu nie pogłębią choroby, tak więc śmiało możemy ćwiczyć, jeśli tylko mamy na to siłę i czujemy się na tyle dobrze, żeby wejść na bieżnię z katarem. Sygnały, których nie powinniśmy lekceważyć to:
 
- gorączka
- ogromne zmęczenie
- ból mięśni i stawów
- powiększone węzły chłonne
 
Trening w takim stanie niewątpliwie doprowadzi do rozwoju choroby. Jeśli dopadnie nas grypa albo wirus najlepiej dać sobie tydzień albo dwa odpoczynku, by po tym czasie wrócić do intensywnych treningów. Nie należy rozpoczynać ćwiczeń przed całkowitym wyzdrowieniem, bo może się to skończyć nawrotem choroby. Nie możemy się spieszyć, przez pierwszy tydzień po wyleczeniu infekcji powinniśmy zacząć od delikatnych treningów i stopniowo przechodzić do intensywnych treningów. Powinniśmy obserwować nasz organizm i zwracać uwagę na swoje samopoczucie. Jeśli zbyt wcześnie wrócimy do ćwiczeń możemy bardzo szybko doprowadzić do nawrotu choroby. Powodem będzie niedoleczona infekcja. Przeziębienie jest często sygnałem ostrzegawczym przetrenowania, a przerwa w treningu może zapobiec kontuzjom.

Wiele ostatnich badań naukowych wskazuje, że trening może przyspieszyć nasz powrót do zdrowia. Należy pamiętać, że nie zawsze ćwiczenia podziałają na nas dobrze i przyniosą dobre efekty. Możemy przeprowadzić łatwy test, o którym wspomniałam na samym początku - "nazwijmy je po polsku testem szyi 'neck check'. Jest to kwintesencja anatomicznego położenia objawów. Jeśli więc żaden z objawów przeziębienia nie schodzi poniżej poziomu szyi, istnieje możliwość ćwiczeń o niewielkim / średnim nasileniu ze znikomym ryzykiem. Objawy te obejmują ból gardła, katar, łzawienie. W przeciwieństwie do tego kaszel, nudności, wymioty, bóle mięśni, uczucie ogólnego rozbicia i gorączka, są przeciwwskazaniem do każdej aktywności fizycznej. Co ciekawe, w tym przypadku, stresy związane z życiem osobistym i pracą traktowane są na równi z aktywnością fizyczną i zdecydowanie przeciwwskazane. Istnieje też drugi test, który stanowi niejako fazę drugą wykluczeń po ‘teście szyi’. Chodzi o 'test progresji' objawów klinicznych po rozpoczęciu umiarkowanej aktywności na początku treningu. Jeśli więc objawy przeziębienia w istocie nie schodzą poniżej poziomu szyi, a zależy nam na kontynuowaniu treningu, należy poznać odpowiedź organizmu na ćwiczenia. Przy niewielkiej intensywności objawy powinny ustąpić, powinna poprawić się drożność przewodów nosowych, zniknąć ból głowy i słabnąć drapanie w gardle. Nasilające się dolegliwości świadczą o konieczności rezygnacji z ćwiczeń.
źródło: google.com
 
Jak już wspominałam na początku - "jeżeli nasza choroba wiąże się z objawami powyżej szyi np. ból gardła, katar, kichanie, ból głowy śmiało można ćwiczyć. Badania wykazały, że wykonywanie ćwiczeń w tym stanie może poprawiać odporność organizmu.

Jeżeli objawy dotyczą części poniżej szyi np. bóle mięśni, dreszcze, wysoka temperatura ciała, bóle brzucha, biegunka, wymioty, ćwiczenia należy odłożyć na bok. Wykonywanie ćwiczeń wówczas może nasilać objawy choroby i wydłużyć czas powrotu do zdrowia. Jeżeli ma się grypę, należy w domu przeczekać czas potrzebny do wyleczenia i dopiero wrócić do ćwiczeń."

Jak ćwiczyć podczas infekcji:

- lekkie treningi - marsz, trucht, ćwiczenia z małymi obciążeniami, joga, pilates
- niska intensywność treningów
- dłuższy czas odpoczynku między seriami
- picie dużej ilości wody
- odpoczywanie i duża ilość snu
 
Ważne jest by w czasie choroby słuchać ciała. Jeżeli podczas ćwiczeń poczujesz, że stan chorobowy pogarsza się, przerwij ćwiczenia. 

Na koniec ciekawostka: "Istnieją też wirusy mające powinowactwo zarówno do dróg oddechowych jak i do mięśnia sercowego (Coxackie). Ćwiczenia fizyczne w przypadku infekcji powodowanej tym patogenem zwiększają rozległość uszkodzeń mięśnia sercowego i nasilają objawy kliniczne, a więc zaburzenia rytmu serca, a także w skrajnych przypadkach mogą powodować niewydolność krążenia. Prowadzenie treningów o dużej intensywności powoduje również powstanie okna obniżonej odporności podczas którego nasila się replikacja wirusa, a uszkodzenia tkanek spowodowane stresem mechanicznym niepotrzebnie angażują układ odpornościowy, który nie może ogniskować
źródło: google.com
swoich działań na rozwijającej się infekcji. Umiarkowany wysiłek podczas lekkich objawów chorobowych może poprawić stan zdrowia, wykazuję on pozytywne zmiany w układzie odpornościowym. Wysiłek powoduje, że komórki odpornościowe szybciej przepływają po organizmie, a ten wytwarza więcej makrofagów, czyli komórek atakujących bakterie. Taki stan oczywiście nie trwa długo, jednak naukowcy są zdania, że ruch podczas choroby ma pozytywne skutki. Pamiętaj, że zbyt intensywne i zbyt długie ćwiczenia obniżają odporność organizmu, co w konsekwencji doprowadzić może do pogorszenia zdrowia
 
Naukowcy wykazali, że osoby ćwiczące szybciej wracają do zdrowia. Tak więc regularne pocenie się odsunie widmo chorób, a co za tym rzadziej będziemy rezygnowali z treningów."
 
Tak więc ćwiczcie, ale uważnie obserwujcie organizm i nie dajcie się zwariować. Tygodniowa przerwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a po tym czasie na pewno wrócicie pełni motywacji, siły woli i z radością na salę treningową. Ja już nie mogę się doczekać kolejnego treningu :)



źródło:
http://trener.pl
http://fitness.sport.pl