![]() |
| źródło: tumblr.com |
Dzisiaj pierwszy raz odwiedziłam Pure. Od początku byłam sceptycznie nastawiona do tego miejsca. Wydawało mi się przepompowane, zbyt ładne, by można było odczuć prawdziwą atmosferę siłowni. Myślałam, że nie można odczuć, że się tam ćwiczy, lecz tylko ładnie wygląda.
Pierwszy raz zawsze jest beznadziejny i tym razem również tak było. Powitał mnie bardzo sympatyczny Pan, który prawie rzucił się na mnie, w zasadzie to na moją siostrę bardziej, z prawie gotową umową i że już, teraz, najlepiej od razu trzeba ją podpisać, bo już, zaraz, dosłownie za moment wejdą nowe ceny, wszystko się zmieni, oczywiście na gorsze i to wszystko na dniach i naprawdę trzeba się spieszyć, bo zaraz będzie za późno. Oddech. Chwileczkę. Z administracyjnego bełkotu nie zrozumiałam kompletnie nic. Pan wdzięczył się i uśmiechał, a ja siedziałam i zastanawiałam się co robi na siłowni taki lansiarski stwór. Niczym nie przypominał osoby, która jakby nie patrzeć powinna godnie reprezentować takie miejsce, czyli mieć sportowe buty, ewentualnie stylowy dresik albo po prostu zwykłe portki i koszulkę. Nie. Pan miał koszulę, która od początku mnie denerwowała, jeansy (sic!) i mega modne wielkie okulary. Dam sobie rękę uciąć, że zerówki. Odkąd tam weszłam już miałam ochotę uciec. I pewnie tak bym zrobiła, gdybym była sama, lecz miałam towarzysza. Nie mogłam.
![]() |
| źródło: tumblr.com |
Pan poględził chwilę i zaprosił do oprowadzania. Z oprowadzania zapamiętałam tylko tyle, że:
- Pan powiedział, że tu po lewej jest kafejka internetowa, jakby komuś się znudziło pedałowanie na rowerku, które stoją rzędem obok siebie i nie ma wolnej przestrzeni między nimi. Co śmieszne - wszystkie wolne...
- Tam jest strefa ciężarów i maszyn, ale ów Pan uznał, że ciężary i o zgrozo maszyny nie są dla nas odpowiednie i pokazał nam "strefę brzucha", od której podobno się płacze... Nie skomentuje tego, ale prawie padłam ze śmiechu, wybałuszając oczy.
- Następnie pokazał nam dwie sale, na których się ćwiczy fitness, jogę i ogólnie - są prowadzone zajęcia grupowe i jestem pewna, że przez ten zamknięty umysł przedarła mu się myśl, że to chyba jedyne miejsce, gdzie byśmy się odnalazły.
- Potem Pan nas zaprowadził do strefy, mojego raju, gdzie są kettle, trx, sztangi, piłki i wszystkie różne inne bajery, na których dotąd ćwiczyłam i powiedział, że w zasadzie tu nic nie ma ciekawego, on by na tym nie ćwiczył, bo nie wie jak się z tego korzysta
Tyle zapamiętałam z wycieczki po Pure. Potem same musiałyśmy szukać drążka, ławeczki i sztangi do ćwiczeń na klatkę i innych sprzętów. Znalazłyśmy.
![]() |
| źródło: tumblr.com |
Siłownię oceniam na świetnie wyposażoną. Ma wszystko to, czego potrzebuję. Ale wiecie jak to jest jak się raz człowiek sparzy. Ja mam kocią naturę. Jak już raz mi się coś nie spodoba i wywęszę podstęp, to ciężko mnie do tego przekonać. ALE! Oferta cenowa jest cacy. W mojej mieścinie próżno szukać siłowni, która byłaby lepiej wyposażona od Pure (cokolwiek to znaczy). Tak więc zrobię na złość Panu w koszuli i podpiszę umowę. Ale nie z nim. Co to to nie!
Wymęczyłam się konkretnie. Był 1 km na bieżni, potem rozgrzewka, pajacyki i podskoki w miejscu. Potem były wykroki z kettlami, przysiady z wyrzutem ze sztangą, wyrzuty kettla, martwy ciąg i wskakiwanie na step. Bosu się do mnie uśmiechał, ale tym razem postawiłam na step marki Reebok! Potem było wyciskanie na klatkę, biceps, triceps, brzuchy na TRX i pompki również, ćwiczenia na macie na brzuch, rozciąganie i do domu. Trening zaliczam do udanych, właśnie go czuję.
Wrócę tam jeszcze. Wychodzę z założenia, że jak się kocha to, co się robi, to miejsce nie jest istotne. Nie będę używać nazwy Pure (cokolwiek to znaczy). Siłownia to siłownia.


