Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regeneracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Regeneracja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 czerwca 2014

Młody jęczmień. KONKURS - wygraj z bcaa.pl !

źródło: tumblr.com
Jeszcze kilka miesięcy temu myślałam sobie, że dobrze by było, gdyby moje życie odwróciło się o 180 stopni. Żeby spadło na mnie cokolwiek jak grom z jasnego nieba i zmieniło to wszystko, co się wtedy działo, w jakikolwiek sposób. I kolejny raz doświadczam tego, że marzenia się spełniają. Wszystko o czym myślimy przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. I tak było ze mną. Może jeszcze rok albo dwa lata temu już dawno bym odpuściła i nie zawracała sobie głowy, ale tyle miesięcy wyrzeczeń i ciężkiej pracy nad sobą jednak mnie bardzo wzmocniły i teraz już się tak łatwo nie poddaję :) Walczę do upadłego. I nieważne jakiej dziedziny życia to dotyczy. Wiem, że co sobie wymyślę, co złowię czy wpadnę na jakiś pomysł zrealizowania czegokolwiek, tak długo będę walczyć, aż w końcu dopnę swego. Oczywiście ma to też swoje złe strony, bo prowadzę teraz wyścig z czasem, razem z własnymi emocjami i na każdym kroku uczę się życia. Zauważam, że coraz mocniej z dnia na dzień. Każdy dzień to ogromne wyzwanie dla mnie. Ale wiem, że się nie poddam. I tylko ja wiem, jaką drogę przeszłam, żeby móc tutaj z Wami być. I dlatego też kolejny raz powtarzam, że w życiu wszystko jest możliwe. Wystarczy to dobrze sobie ułożyć w głowie (ze wszystkimi szczegółami! :) i się tego trzymać. A dzień, w którym spełnią się Wasze pragnienia, cele czy marzenia nadejdzie prędzej czy później. Nie musicie tego wykorzystać później, ale dążcie do tej chwili, bo w jakimś celu podjęliście się tego zadania. Walczcie i nigdy się nie poddawajcie! :)


Z góry wiesz, ile będzie to trwać.
Z góry wiesz, ile z siebie chcesz dać,
Czy tyle właśnie jesteś wart.

Chciałaś to masz, wielki świat.
I znów ten sam zniewalający stan
- żadnych szans.
Miało być pięknie, 
Jest byle jak.

Znów możesz wybrać, kim chcesz być.



Dzisiaj o młodym jęczmieniu. Chęć napisania o nim przyszła po rozmowie z jedną z Czytelniczek mojego bloga, za co dziękuję, bo podsunęła mi ideę stworzenia ciekawego wpisu.

Młodym jęczmieniem zajadają się hollywoodzkie gwiazdy, nowojorskie joginki i londyńskie artystki. Co bardziej ortodoksyjni zapaleńcy jedzą go wręcz zamiast śniadania i obiadu.

Szklanka napoju uzyskanego z łyżki proszku z młodego jęczmienia zaopatruje nas w tyle witamin, minerałów i enzymów, ile zawiera cała główka brokułów.

Jak ustalili naukowcy, młody jęczmień zawiera 25 razy więcej potasu, 37 razy więcej wapnia, ponad dwa razy więcej magnezu i pięć razy więcej żelaza niż zwykła pszenica. Ma w składzie witaminy C, E, B1, B2, B6, beta-karoten, kwas foliowy, potas, wzmacniający kości wapń, przeciwdziałające anemii żelazo, zapobiegający skurczom mięśni i łagodzący skutki stresów magnez, zwiększający odporność organizmu mangan, cynk i krzem, które wzmacniają włosy i paznokcie. Ponadto jest bogaty w selen, który chroni przed wolnymi rodnikami i zapobiega nowotworom, oraz regulujący procesy trawienne błonnik. Ten ostatni nie tylko zmniejsza apetyt, ale też oczyszcza przewód pokarmowy z toksycznych substancji zalegających w jelicie grubym i zatruwających organizm.

Chlorofil. 

Młody jęczmień ma w sobie chlorofil, który ma skład podobny do składu hemoglobiny. Zajmujący się zdrową żywnością szwajcarski uczony Maximilian Bircher (to on wynalazł muesli!) ustalił, że chlorofil „pobudza pracę serca, układu naczyniowego, jelit, macicy i płuc”, „ma właściwości wzmacniające i pobudzające” i jest w tej dziedzinie tak skuteczny, że „trudno porównać go z jakąkolwiek inną substancją”.


Antyoksydanty.

Młody jęczmień ma w sobie glikozylisowiteksynę, którego działanie przeciw wolnym rodnikom jest około 500 razy większe niż witaminy E. To nie wszystko: według naukowców z uniwersytetu tokijskiego cząsteczki wchodzące w skład soku z zielonego jęczmienia wykazują wyjątkową zdolność odbudowywania DNA komórkowego, a to oznacza, że sok regeneruje uszkodzone geny i może odbudowywać również uszkodzone struktury naszej skóry. Jego składniki zwalczają choroby skórne – w tym trądzik, egzemę, atopowe zapalenie skóry czy leukopatię objawiającą się białymi plamkami w ustach. Poza tym roślina ta potrafi poradzić sobie także z zakwaszeniem organizmu. Ma bowiem silnie zasadotwórcze działanie.


Postać.

Młody jęczmień można spotkać w postaci proszku z około siedmiodniowych łodyżek jęczmienia. Nie jest to, jak sądzą niektórzy, zmielona trawa jęczmienna, lecz sok. Młode listki ścina się, płucze, a następnie wyciska sok w specjalnych wyciskarkach. Następnie tak uzyskany płyn jest wirowany, następuje odparowanie części wody pod ciśnieniem, w temperaturze około 30 stopni Celsjusza. Zbyt wysoka temperatura spowodowałaby utratę części składników zawartych w jęczmieniu, na przykład niektórych witamin. Tak przygotowany proszek trafia na półki sklepów.


Skład młodego jęczmienia.

Zawartość białka w sproszkowanym soku z trawy jęczmiennej wynosi około 30-40 g w 100 gramach suplementu. Jaki jest skład aminokwasowy tego białka? Kwas glutaminowy, kwas asparaginowy, alanina, leucyna, lizyna, prolina, fenyloalanina to tylko niektóre z aminokwasów występujących w młodym jęczmieniu. Znaleźć w nim możemy aminokwasy egzogenne, niezbędne dla człowieka, które muszą być dostarczane z pożywieniem, takie jak wspomniana wyżej leucyna czy fenyloalanina. Producenci często podają zawartość chlorofilu, która wynosi ok. 300 mg w 100 g produktu.

Jak należy spożywać sproszkowany jęczmień?

1 łyżeczkę sproszkowanego soku jęczmiennego należy rozpuścić w szklance (ok 200 ml) wody lub soku owocowego. Istotne jest, aby nie była to gorąca woda – wysoka temperatura powoduje straty witamin a także unieczynnia enzymy zawarte w jęczmieniu.  Tak powstały sok należy pić najlepiej 20-30 minut przed jedzeniem. Zaleca się picie 2 szklanek  dziennie. Obecnie coraz częściej można spotkać zielony jęczmień w formie tabletek.

Młody jęczmień jest czystym, enzymatycznie żywym napojem pełnym witamin, składników mineralnych, mikroelementów i aminokwasów.

Skład.


Młody jęczmień zawiera w porównaniu z pszenicą 25 razy więcej potasu, 37razy więcej wapnia, ponad dwa razy magnezu, 5 razy więcej żelaza, ale o połowę mniej fosforu - pierwiastka, który znajduje się w większości pokarmów.

Zawiera także znaczną ilość manganu i cynku. Młody jęczmień przywraca równowagę kwasowo-zasadową. Jest 2 razy skuteczniejszym niż szpinak, najbardziej całościowym produktem zasadotwórczym. Młody jęczmień zawiera witaminy, które aktywują enzymy pomagające w zapobieganiu chorobom i stanom patologicznym. Młody jęczmień ma wysoką zawartość betakarotenu, witaminy C, E i witamin z grupy B: B1, B2, B3, B6, biotyny, kwasu foliowego, kwasu pantenowego i choliny, pochodnej witaminy B.
Bez enzymów dochodzi do zakłócenia wszelkich funkcji życiowych- trawienia, oddychania, poruszania się itd. Naukowcy zidentyfikowali w ludzkim ciele ponad 3 000 enzymów. W 1979 roku na Posiedzeniu japońskiego towarzystwa farmaceutycznego zostało stwierdzone, że ekstrakt zielonego jęczmienia zawiera ponad 20 enzymów, a badania nad nim odkrywają kolejne. 45 % masy Młodego jęczmienia stanowią białka (w białej mące jest to tylko 10 %). Mają one niską masę molekularną i ciało ludzkie łatwo je przyswaja. Młody jęczmień wspiera zdrowy rozwój. „Zielone" białka leczą wrzody i chronią tkanki zewnętrzne i błony śluzowe. Soki roślinne są bogate w cud przyrody - chlorofil. Używa się go w lecznictwie do „odświeżania krwi", a w medycynie poza działaniami przeciwzapalnymi i dezynfekującymi ceniony jest ze względu na własności dozodorujące. Jest używamy do odświeżania oddechu i płukania gardła.
W zielonym ekstrakcie są też ponadtlenki dysmutazy (SOD), likwidujące wolne rodniki; oksydaza cytochromu, enzym przyspieszający utlenienie i redukcję, peroksydaza rozkładająca nadtlenek wodoru na tlen i wodę, co ułatwia wydalenie z ciała, oksydaza jest konieczna do przetrawienia kwasów tłuszczowych, transhydrogenaza ma duże znaczenie dla tkanki sercowej itd. Młody jęczmień odznacza się silnym działaniem przeciwutleniającym. Większość dostępnych komercyjnie preparatów enzymatycznych (i tych do systemowej enzymoterapii) uzyskuje się z krwi, narządów i tkanek zwierząt. Wielu specjalistów poddaje w wątpliwość i poleca czystą „enzymoterapię roślinną".

źródło: http://www.gw-int.net/pl/jecmen
http://hellozdrowie.pl





I najprzyjemniejsza kwestia -  

KONKURS!

źródło: bcaa.pl
 
 Do wygrania produkt z asortymentu sklepu bcaa.pl

Aby wygrać konkurs i móc wybrać dowolny produkt ze sklepu proszę:

1. napisać w komentarzu czy stosowaliście wcześniej suplementy diety
2. polubić stronę bcaa.pl na Facebooku
oraz
3. zostawić swój adres mailowy podany przy rejestracji. 

Zostanie wylosowana jedna osoba, które otrzyma wybrany produkt ze sklepu bcaa.pl 
(proszę o podanie w komentarzu adresu e-mail, który został podany przy rejestracji)

Konkurs trwa do 10 czerwca 2014 r.
Wyniki zostaną ogłoszone w środę 11 czerwca 2014 r.


 

poniedziałek, 19 maja 2014

Oczyszczanie organizmu. Wątroba. Hepatil Detox.

Nadeszła już ta chwila,
By z głową do góry wstać. 


Bóg zamyka po to drzwi,
By otworzyć okno mi.
Rozłóż ręce, leć jak ptak,
Baw się życiem, baw się tak!



Wracam do żywych. A co więcej, dokładnie miesiąc temu zrobiłam przerwę w treningach i dzisiaj rozpoczęłam nowy cykl. I godzinka na rowerze, 20 km zaliczone. Całkiem przyjemnie, w większości pod górkę, małą ilość kilometrów zrzucam na silny wiatr. Z wiatrem jechało się bardzo dobrze, gorzej w drugą stronę :)
źródło: tumblr.com
Cóż za wyzwanie! Co zresztą bardzo lubię. Cudowna pogoda, ogrom ludzi i pozytywna energia - to w treningach w plenerze lubię najbardziej :) Ostatnio jeszcze bardziej zaczęłam zwracać uwagę na to, co jem. Od kilkunastu miesięcy bardzo ograniczałam węglowodany, zupełnie odstawiłam cukier i mąkę pszenną, na którą jestem uczulona. Ostatni zjedzony głupio przeze mnie kawałek białego pieczywa spowodował wysypkę. I wiem, że już chyba długo nie pozwolę sobie na taki wybryk. Z tego wszystkiego postanowiłam zrobić gruntowne oczyszczanie organizmu na rzecz lepszego samopoczucia. Dodatkowo motywuje mnie ta piękna pogoda za oknem! Ostatni raz taką dietę oczyszczającą robiłam na wiosnę w zeszłym roku. Czułam się zdecydowanie lepiej. Teraz już nie nastawiam się dietetycznie, ale bardziej na oczyszczanie w ścisłym tego słowa znaczeniu. Poza oczyszczaniem, na parę miesięcy rezygnuję z treningu siłowego. Teraz stawiam i przerzucam się na rower, bieganie, pływanie i ćwiczenia aerobowe, a przede wszystkim interwałowe i podnoszące kondycję i wytrzymałość. Wiem, że późnym latem i jesienią znów wrócę do typowego treningu siłowego, ale teraz chcę wykorzystać otaczającą aurę, piękną pogodę i w pełni nacieszyć się latem, czyli powtarzam schemat, identycznie jak rok temu :)



Ale wróćmy do oczyszczania. Nie ukrywam, że głównym powodem, dla którego postanowiłam to zrobić ponownie, było zainteresowanie tym tematem z mojej strony po propozycji wzięcia udziału w konferencji prasowej, związanej z tematyką wsparcia dla wątroby i produktem Hepatil Detox. Na początku, jak do każdej współpracy podeszłam dość sceptycznie, ale z drugiej strony pomyślałam, że może to jest kolejny znak dla mnie. Jako, że nigdy - nie wliczam piekielnego okresu studiów ;) - nie nadużywałam alkoholu, pomyślałam, że przecież ja - dwudziestoparolatka, nie mogę mieć takich problemów. Ale z drugiej strony tak naprawdę zaczęłam myśleć o przyszłości i wiem, że leki, suplementy, alkohol i niezdrowe jedzenie, które były obecne kiedyś w mojej diecie, musiały zostawić ślad w moim organizmie. Dlatego stwierdziłam, że najlepszym wyjściem będzie oczyszczanie właśnie pod tym kątem. Genialne! :)

Alkohol, palenie papierosów, zła dieta, nieprawidłowy styl życia - to wszystko przyczynia się do późniejszych problemów. W taki właśnie sposób karmiłam swój organizm, zanim wciągnęłam się w wir treningów i zapoznałam się z tajnikami zdrowego trybu życia. I oczywiście pierwsze zdanie, które wyczytałam na temat detoksykacji organizmu brzmiało - najbardziej obciążona jest wątroba.

„Wątroba to organ, który nie boli, dlatego często zapominamy o tym, jak istotne jest utrzymanie go w dobrej kondycji. Zdrowa wątroba to prawidłowy metabolizm i organizm wolny od toksyn. Warto włączyć do codziennej diety suplement, który realnie wspomoże jej detoksykacyjną funkcję” – podkreśla dr inż. Katarzyna Okręglicka, specjalista w zakresie żywienia człowieka i dietetyki, pracownik naukowy w Zakładzie Medycyny Zapobiegawczej i Higieny Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. 

Jako, że ostatnio nie mogłam uczestniczyć w majowej konferencji, dotyczącej tematyki wsparcia dla wątroby, otrzymałam informacje na ten temat, z którymi chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić.

Wątroba każdego dnia wypełnia ponad 500 różnych funkcji w organizmie. Wydziela żółć, substancję warunkującą trawienie tłuszczów oraz wchłanianie witamin A, D, E, K. Przekształca składniki pokarmowe w energię. Odpowiada za syntezę białek, reguluje poziom hormonów. Wielu osobom wydaje się, że ich wątroba funkcjonuje dobrze, ponieważ nie odczuwają żadnych dolegliwości bólowych z jej strony. Tymczasem niehigieniczny tryb życia, obejmujący niewłaściwy sposób odżywiania czy też stosowanie niektórych farmaceutyków powoduje, że zaburzenia pracy tego narządu pojawiają się także u młodych, aktywnych fizycznie osób. 

Zagłębiając się dalej w tą tematykę dowiedziałam się, że nawet wysiłek fizyczny, np. bieganie, może powodować bóle wątroby, tzn. odczuwaną przez nas kolkę. Ale ten problem można rozwiązać poprzez:
1. zachowanie odpowiedniego odstępu pomiędzy dużym posiłkiem, a treningiem (2 do 3 godzin),
2. unikanie zjawiska obijania się treści pokarmowej w żołądku, powodującej dodatkowe tarcie (łatwostrawne produkty),
3. odpowiednie nawodnienie zapewniające odpowiednią ilość płynu smarującego pomiędzy błonami (woda mineralna – często, a w małych ilościach).

Objawem chorej wątroby nierzadko jest ogólne rozbicie i zmęczenie, któremu towarzyszy utrata apetytu oraz dość często – problemy ze snem. Oczywiście są to objawy nieswoiste i mogą mieć zupełnie inną przyczynę, jeśli jednak występują razem w tym samym czasie, warto pomyśleć o wykonaniu badań, zwłaszcza jeśli od pewnego czasu odżywiamy się w sposób niewłaściwy, a już przede wszystkim jeżeli stosujemy czy stosowaliśmy sterydy anaboliczno-androgenne czy inne farmaceutyki.

Dynamiczny tryb życia nie zawsze pozwala na przestrzeganie zasad zdrowego żywienia. A nawet jeśli staramy się jeść zdrowo, kupujemy pokarmy z upraw ekologicznych i organicznych, pijemy dużo wody mineralnej, wszechobecne toksyny i tak zawsze znajdą drogę, aby przedostać się do naszego krwioobiegu. Ale jest już sposób, dzięki któremu nasz organizm uzyska wsparcie przy detoksykacji. W zdrowym ciele zdrowy duch! „Staram się prowadzić zdrowy tryb życia, ale już wiem, że to za mało. Wątrobę trzeba traktować w sposób wyjątkowy, ponieważ od jej dobrej kondycji zależy bardzo dużo procesów życiowych. Jako osoba świadoma, robię codziennie ten mały gest w jej stronę. O chlorelli i jej zbawiennym wpływie na nasz organizm dowiedziałam się niedawno. Teraz, kiedy jest składnikiem nowego suplementu Hepatil Detox, przyjmuje ją regularnie i mogę czuć się bezpieczna” – Magdalena Różczka, aktorka, ambasadorka marki Hepatil Detox.

Wątroba jest największą „fabryką chemiczną” ludzkiego ciała i to właśnie od jej kondycji zależy prawidłowa detoksykacja i filtrowanie krwi. Jest nie tylko największym organem (jej masa to ok. 1700 g), ale również z uwagi na swoje funkcje jednym z najważniejszych. Wątroba odpowiedzialna jest za produkcję żółci, niezbędnej do trawienia tłuszczy, metabolizm i magazynowanie substancji odżywczych czy termoregulację. To do niej oprócz składników odżywczych trafiają substancje chemiczne pochodzące z przetwarzanych pokarmów, leków, alkoholu czy nawet kosmetyków.  
źródło: teva.pl
W ciągu jednej minuty przez wątrobę przepływa nawet 1,5 litra krwi, która czeka na oczyszczenie. Teraz możemy o nią zadbać i wesprzeć jej pracę. Z pomocą przychodzi chlorella. To mała alga o wielkości od 2 do 12 mikronów. Zawiera ponad 70 substancji będących źródłem ważnych dla człowieka składników odżywczych, w tym 19 aminokwasów. W 60% składa się z białka i jest najbogatszym znanym źródłem chlorofilu i wzięła się jej nazwa. Udowodniono, że chlorella ma zdolność usuwania toksycznych substancji z organizmu. Zdolność chlorelli do pochłaniania zanieczyszczeń to prawdziwa ulga dla organizmu. To właśnie chlorella jest jednym ze składników nowego produktu, mającego wspomóc proces detoksykacji. Hepatil Detox zawiera także cholinę, która pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu wątroby i przyczynia się do prawidłowego metabolizmu tłuszczów. Trzecim kluczowym składnikiem produktu jest wyciąg z karczocha, któremu udowodniono działanie żółciotwórcze i żółciopędne oraz działanie antyoksydacyjne. Pomaga w utrzymaniu komfortu trawiennego i obniża stężenie cholesterolu. Regularne przyjmowanie produktu Hepatil Detox wspomaga usuwanie metali ciężkich z organizmu.
Nadzorowany przez trenera program ćwiczeń siłowych może być dobrym sposobem na powiększenie objętości wątroby u potencjalnych dawców i poszerzenie puli potencjalnych dawców.
Wierzcie albo nie, ale ja zachęcona i zaciekawiona przeprowadzam właśnie detoksykację organizmu ze wsparciem tego specyfiku :)

Jak oczyścić wątrobę?

W czasie stosowania diety warto włączyć do codziennego jadłospisu produkty takie jak:
- owoce, szczególnie: pomarańcze, mango, banany, winogrona, cytryny oraz papaje,
- warzywa, głównie: brokuły, buraki, kapustę włoską, szparagi, szpinak, brukselkę, sałatę oraz karczochy,
- przyprawy, takie jak: cynamon, koper, kolendrę, pietruszkę,  słodką paprykę, majeranek oraz bazylia.

Ponadto podczas diety należy pić od 8 do 10 szklanek wody niegazowanej w ciągu dnia, zamiast oleju stosować oliwę z oliwek. Korzystne jest także spożywanie zup ze świeżych warzyw oraz sałatek, jednak unikać należy w tym przypadku dodatków, takich jak tłuste śmietany oraz sosy.

Poza tym w celu odtrucia wątroby z toksyn należy stosować się do kilku zaleceń, między innymi konieczne jest:

- picie dużej ilości wody,
- spożywanie produktów obfitujących w potas, takie jak banany, migdały, suszone śliwki, rodzynki, ryż, nasiona oraz kiełki pszenicy,
- unikanie potraw, które mogą powodować zaparcia,
- unikanie alkoholu, smażonych i ostro przyprawionych potraw, kawy, tłustego mięsa oraz soli,
- spożywanie soku z buraków oraz marchwi, a także ekstraktu czarnej rzodkwi oraz ekstraktu mniszka lekarskiego,
- unikanie palenia zarówno czynnego jak i biernego.

źródło: http://teva.pl
http://medonet.pl
http://potreningu.pl
http://adidas.bieganie.pl
http://zdrowie.gazeta.pl
http://twojawatroba.pl

Od dzisiaj zaczynamy! Ktoś chętny zrobić to razem ze mną? :)
W czasie 8 tygodni kuracji:
wyeliminuj:
  • nabiał: mleko, sery, śmietanę, jogurty, masło, margaryny, jajka
  • czerwone mięso
  • pieczywo pszenne
  • słodycze: cukier, dżemy, konfitury, czekoladę, ciastka, herbatniki, lody, słone paluszki, prażone orzeszki
  • grzyby, nawet pieczarki
  • alkohol, kawę, mocną herbatę
możesz jeść:
  • warzywa: wszystkie zielone, poza tym marchew, buraki, paprykę, pomidory, brukiew, ziemniaki
  • nasiona: groszek, soczewicę, ryż, siemię lniane, soję, orzechy włoskie, migdały, sezam, słonecznik, otręby owsiane i ryżowe
  • pieczywo: ciemne, gruboziarniste
  • słodycze: w bardzo niewielkiej ilości miód, melasę, chałwę
  • świeże ryby: sardynki, pstrąg, tuńczyk
  • tłuszcze: oleje tłoczone na zimno, masło sezamowe, pasty sojowe
  • ponadto: mleko sojowe, kiełki nasion strączkowych, świeże soki warzywne, owoce świeże i suszone.
Przez pierwsze 2 tygodnie stopniowo ograniczaj produkty zakazane, przez następne 4 w ogóle z nich zrezygnuj. Przez ostatnie 2 tygodnie mniej rygorystycznie planuj posiłki, ale ilość zakazanych produktów nadal ograniczaj.


http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/lecznicze/kuracja-odtruwajaca-zregeneruje-watrobe-odchudzi-i-oczysci-organizm-z_36264.html

Kuracja oczyszczająca wątrobę

W czasie 8 tygodni kuracji:
wyeliminuj:
  • nabiał: mleko, sery, śmietanę, jogurty, masło, margaryny, jajka
  • czerwone mięso
  • pieczywo pszenne
  • słodycze: cukier, dżemy, konfitury, czekoladę, ciastka, herbatniki, lody, słone paluszki, prażone orzeszki
  • grzyby, nawet pieczarki
  • alkohol, kawę, mocną herbatę
możesz jeść:
  • warzywa: wszystkie zielone, poza tym marchew, buraki, paprykę, pomidory, brukiew, ziemniaki
  • nasiona: groszek, soczewicę, ryż, siemię lniane, soję, orzechy włoskie, migdały, sezam, słonecznik, otręby owsiane i ryżowe
  • pieczywo: ciemne, gruboziarniste
  • słodycze: w bardzo niewielkiej ilości miód, melasę, chałwę
  • świeże ryby: sardynki, pstrąg, tuńczyk
  • tłuszcze: oleje tłoczone na zimno, masło sezamowe, pasty sojowe
  • ponadto: mleko sojowe, kiełki nasion strączkowych, świeże soki warzywne, owoce świeże i suszone.
Przez pierwsze 2 tygodnie stopniowo ograniczaj produkty zakazane, przez następne 4 w ogóle z nich zrezygnuj. Przez ostatnie 2 tygodnie mniej rygorystycznie planuj posiłki, ale ilość zakazanych produktów nadal ograniczaj.


http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/lecznicze/kuracja-odtruwajaca-zregeneruje-watrobe-odchudzi-i-oczysci-organizm-z_36264.html

Kuracja oczyszczająca wątrobę

W czasie 8 tygodni kuracji:
wyeliminuj:
  • nabiał: mleko, sery, śmietanę, jogurty, masło, margaryny, jajka
  • czerwone mięso
  • pieczywo pszenne
  • słodycze: cukier, dżemy, konfitury, czekoladę, ciastka, herbatniki, lody, słone paluszki, prażone orzeszki
  • grzyby, nawet pieczarki
  • alkohol, kawę, mocną herbatę
możesz jeść:
  • warzywa: wszystkie zielone, poza tym marchew, buraki, paprykę, pomidory, brukiew, ziemniaki
  • nasiona: groszek, soczewicę, ryż, siemię lniane, soję, orzechy włoskie, migdały, sezam, słonecznik, otręby owsiane i ryżowe
  • pieczywo: ciemne, gruboziarniste
  • słodycze: w bardzo niewielkiej ilości miód, melasę, chałwę
  • świeże ryby: sardynki, pstrąg, tuńczyk
  • tłuszcze: oleje tłoczone na zimno, masło sezamowe, pasty sojowe
  • ponadto: mleko sojowe, kiełki nasion strączkowych, świeże soki warzywne, owoce świeże i suszone.
Przez pierwsze 2 tygodnie stopniowo ograniczaj produkty zakazane, przez następne 4 w ogóle z nich zrezygnuj. Przez ostatnie 2 tygodnie mniej rygorystycznie planuj posiłki, ale ilość zakazanych produktów nadal ograniczaj.


http://www.poradnikzdrowie.pl/diety/lecznicze/kuracja-odtruwajaca-zregeneruje-watrobe-odchudzi-i-oczysci-organizm-z_36264.html



"Trudny to czas, gdy wszystko zdaje się być żartem.
Kiedy słowo "człowiek" raczej nie brzmi dumnie.
Kiedy cios dosięga mnie,
Słowo złe panoszy się.
Musisz wiedzieć, że rosnę w siłę.
Że to tylko wzmacnia mnie!"



środa, 5 lutego 2014

Co jeść na kolację?

"I wszystko sięga granic nawet styl życia jak mój."



źródło: tumblr.com
Trening za treningiem, weekendy, tydzień za tygodniem - Wam też tak szybko ucieka czas? Jest luty! Za półtora miesiąca uderzy w nas kalendarzowa wiosna. W związku z tym, że ten cudowny okres nadchodzi wielkimi krokami - najpierw wiosna, potem lato - dostaję od Was sporo wiadomości i pytań, dotyczących diet, ćwiczeń i szybkiej skutecznej metody na zgubienie paru kilogramów. Odpowiedź jest jedna - nic co szybkie nie jest trwałe. I nie ma możliwości pozbyć się w miesiąc tego, na co pracowało się latami. Ja też przeszłam długą drogę. Cały czas idę, chociaż teraz mocno pod górkę. Nie sztuką jest schudnąć, sztuką jest utrzymać to, co się osiągnęło. Pamiętajmy, że nie przytyliśmy przez miesiąc i również w ciągu miesiąca nie zgubimy 10 czy 15 kilogramów. Optymalne tempo chudnięcia to ok. 0,5 kg - 1 kg na tydzień. Chociaż 1 kg tygodniowo to istne szaleństwo! Nie panikujcie. Weźcie się w garść, pożegnajcie słodycze. Zróbcie sobie listę produktów, które najbardziej lubicie jeść, rozbijcie to na 5-6 posiłków w ciągu dnia, zjadając ostatni posiłek maksymalnie 2 godziny przed snem. Nie jedzcie słodyczy, nie pijcie gazowanych, kolorowych napojów, ograniczcie węglowodany, dorzućcie trochę ruchu, a latem będziecie się czuć bosko! Do lata jeszcze pół roku, więc jeszcze trochę czasu mamy. Wykorzystajcie wiosnę na oczyszczenie psychiczne i fizyczne. Pozbądźcie się śmieciowego jedzenia, wyrzućcie to, co Was niszczy i powoduje, że wyglądacie i czujecie się niekomfortowo. Zacznijcie jeść zdrowo. Zamieńcie niezdrowe nawyki na zdrowe - po tygodniu to pokochacie, wilcze napady głodu miną, a Wy będziecie z miesiąca na miesiąc czuć się coraz lepiej. Nic co zmienia ciało nie przychodzi łatwo. Dajcie sobie te pół roku, rok na totalne zmiany. Metodą prób i błędów próbujcie, mieszajcie składniki, dodawajcie nowe, zróbcie żywieniową rewolucję. Ten rok należy do Was! Satysfakcja gwarantowana ;)


Dzisiaj żywieniowo, a dokładniej na temat   

kolacji

Jeść czy nie jeść.
O której jeść.
I co jeść.

Żeby utrzymać wagę.
Żeby nie przytyć.
Żeby schudnąć.
 


Godzina kolacji.

Mity na temat jedzenia kolacji do godziny 18 schowajcie do pięknej, kolorowej szkatułki i zakopcie w ogródku. To brednie! Kolację jemy 2-3 godziny przed snem. Jeśli idziemy spać o 20 - wtedy faktycznie zjadamy ostatni posiłek o godzinie 18. Ale jeśli o 22 albo o 23 lub później - godzina 21 jest odpowiednią porą na przekąszenie czegoś dobrego. Jeśli zjemy kolację zbyt wcześnie - organizm od razu to wyczuje. Metabolizm zwolni, pójdziemy głodni spać, rano wstaniemy głodni i niewyspani, a dodatkowo organizm zgromadzi sobie zapasy z ostatniego posiłku i tak łatwo ich nie odda. Uwierzcie mi. Ale, pamiętajmy, żeby nie jeść jej zbyt późno - nie będziemy mogli zasnąć, a niespalone kalorie odłożą się w postaci tłuszczu.


Co jeść.

źródło: tumblr.com
Białko. To się zawsze sprawdza. Dla osób trenujących, dbających o linię, budujących siłę, wytrzymałość, dla osób chcących utrzymać wagę i co najważniejsze - dla odchudzających się. Unikamy węglowodanów. Na noc są nam kompletnie zbędne. Węglowodanów potrzebujemy rano. Rano - proszę - hulaj dusza, piekła nie ma - kajzereczki, bułeczki (ciemne pełnoziarniste!), owsianeczki, owocki - wszystko dozwolone. Na kolację absolutnie. Zapominamy o istnieniu węglowodanów. Wieczorem ich nie ma. Powód jest prosty. Metabolizm wieczorem pracuje na najmniejszych obrotach, gdy zjemy węglowodany na noc bardzo prawdopodobne jest to, że organizm odłoży je sobie jako zapas - w postaci tkanki tłuszczowej. Żadnych chlebów, makaronów, bułek, cukierków, gazowanych napojów, żadnych owoców, a tym bardziej owocowych jogurtów. Cukier prosty zawarty w jogurtach bardzo wolno się trawi, więc wszystko, co spożyjemy wieczorem, a tego nie spalimy, odłoży się w tkance tłuszczowej - szczególnie na brzuchu i biodrach. Oczywiście nie popadajmy w skrajność - warzywa są dozwolone. Tylko w umiarkowanych ilościach. Węglowodany złożone poprawiają jakość snu. Białko natomiast powoduje, że nawet śpiąc metabolizm pracuje i mimo, że tego nie czujemy, nasz organizm spala tłuszcz i cały czas pracuje. Białko na kolację - najlepszy wybór. Zadbajmy o to, żeby kolacja była lekka, ale smaczna. Unikamy potraw z zawartością tłuszczu, kaszy, ryżu, smażonych warzyw, sałatek z majonezem i kotletów. 

"Unikamy również węglowodanów prostych - słodyczy, owoców, ryżu, jasnego pieczywa i makaronu. W zamian można wybrać węglowodany złożone pod postacią produktów zbożowych takich jak: brązowy ryż, pełnoziarnisty makaron czy chleb razowy, a także rośliny strączkowe. Wybierając te produkty i spożywając je w odpowiednich porcjach, nie musimy obawiać się o figurę."

źródło: tumblr.com
Wyrzucamy z wieczornego menu czerwone mięso, wina,kawy, herbaty. "W zamian za to wybieramy produkty bogate w tryptofan, który podnosząc poziom melatoniny, poprawią jakość snu. Artykuły spożywcze zasobne w ten składnik to mleko, miód, migdały, słonecznik, pestki dyni, indyk, ryby morskie, jajka, awokado, banany. Należy jednak pamiętać, by białko zjadać w towarzystwie węglowodanów, bowiem tylko wówczas tryptofan zostanie zsyntetyzowany i przetworzony." 

Wygłodzony organizm po całym dniu wchłonie wszystko jak gąbka. Po całym dniu dajmy mu odpocząć. Nie ładujmy w siebie ciężkostrawnych produktów, bo wstaniemy jeszcze bardziej zmęczeni niż przed pójściem spać. Kurczak czy indyk to idealne źródło białka. Po treningu trudno o lepszy produkt na regenerację. Wieczorem śmiało możesz sięgnąć po grillowaną pierś, szpinak lub brokuły.


Co jeść:
  1. chude mięso - kurczak, indyk
  2. ryby - gotowane lub grillowane (niewędzone)
  3. jajka
  4. twarogi - chude lub półtłuste
  5. warzywa - gotowane + oliwa


Pomysły na kolację:
  1. sałatka z kurczakiem lub tuńczykiem  (w sosie własnym)
  2. sałatka grecka
  3. jajecznica, omlet, jajka na twardo/miękko 
  4. omlet z warzywami  lub chudą wędliną
  5. warzywa posypane słonecznikiem lub migdałami
  6. leczo
  7. szpinak, brokuły lub kalafior, pomidory, sezam, awokado
  8. pierś z kurczaka lub indyka + warzywa
  9. sałatki warzywne + odrobina oliwy
  10. ryba po grecku
  11. łosoś ze szpinakiem + warzywa lub sałatka z warzyw
  12. paluszki krabowe z dipem na bazie jogurtu naturalnego
  13. owoce morza
  14. twaróg chudy lub półtłusty + warzywa (np. sałatka z marchewki i jabłka)
  15. twarożek + wędlina + papryka
  16. zupa warzywna
źródło: tumblr.com


Jedzmy lekko, zdrowo i smacznie. Więcej w ciągu dnia, a mniej wieczorem. Nie głodzimy się w dzień, bo prędzej czy później rzucimy się na jedzenie w późnych godzinach wieczornych. Jedzenie wysokowęglowodanowych przekąsek w ciągu dnia też się odbija na naszym samopoczucie wieczorem. Ograniczmy, a wręcz wyeliminujmy słodycze i drożdżówki w ciągu dnia, które powodują skoki insuliny i sprawiają, że ciągle jesteśmy głodni. Jogurt naturalny z płatkami owsianymi lub muesli bez cukru to przekąska, która nasyci nas na długo. 

"Owoce, w połączeniu z jogurtem, nawet tym naturalnym, wciąż będą słodką przekąską. Nie jest to najlepszy pomysł na wieczór. Po pierwsze, nie zużyjemy już spożytego cukru, więc odłoży się w postaci tkanki tłuszczowej. Po drugie, podniesiemy poziom glukozy we krwi przez co będzie nam trudniej zasnąć" - mówi trener osobisty modelek fitness Tekin Mustafa.




A jakie są Wasze ulubione potrawy na kolację? 
Co jecie a czego unikacie? 
Piszcie koniecznie! :)



środa, 29 stycznia 2014

Mleko czekoladowe jako napój izotoniczny?

"Przetrwasz,
Zamknij się, słuchaj,
Masz siłę ducha, styl, który wybucha,
Patrz, to otucha, 
 Milcz, kiedy nie ma tarcz.
Ktoś do ucha mówi Ci, że nie ma tego złego, 
Walcz."



źródło: google.com
O tym, że podczas podejmowania jakiejkolwiek aktywności fizycznej nie wolno się głodzić słyszeliście i doświadczyliście na własnej skórze pewnie niejednokrotnie. Coraz więcej pytań, które otrzymuję odnosi się do tematu posiłków okołotreningowych. O tych produktach, które zbawiennie działają na nasz organizm, możecie przeczytać w moich poprzednich wpisach: posiłek przedtreningowy i posiłek potreningowy.

Dzisiaj o mleku. A dokładniej mleku czekoladowym, które jest moim ulubionym izotonikiem, szczególnie latem. Nic nie poprawia mi humoru i nie przywraca sił po bieganiu w upale czy po intensywnym treningu w plenerze niż szklanka mleka czekoladowego. Polecam! A teraz przyjrzyjmy się co tak naprawdę siedzi w mleku czekoladowym.

Dzisiaj uważane jest za najlepszy napój izotoniczny dla sportowców. Skład mleka nie jest tajemnicą i z powodzeniem można samemu go przyrządzić. Doskonale nawadnia organizm, ponieważ zawiera większą ilość makroelementów, które są zawarte w dostępnych na rynku napojach izotonicznych. Podczas intensywnego treningu wraz z potem tracimy wiele wody i elektrolitów, które należy uzupełnić. Mleko czekoladowe zawiera sód, potas i wapń. Jest źródłem białka białka, elektrolitów, magnezu, witaminy z grupy B, które wspomagają procesy energetyczne. Zawiera fosfor oraz witaminę D. Białko mleka charakteryzuje się wysoką wartością odżywczą, służy do odbudowy i naprawy mięśni po wysiłku fizycznym. Kwasy tłuszczowe i białko są dłużej przyswajalne przez organizm niż węglowodany, które znajdziemy w klasycznych napojach izotonicznych.
Pamiętajmy jednak, żeby nie pić mleka podczas wysiłku, bo może to się skończyć problemami z żołądkiem.


źródło: google.com
Jakie mleko wybrać, gdy chcemy sami sporządzić mleko czekoladowe?
Sprawdzi się mleko zwykłe, ale również to odtłuszczone. Mleko tłuste to tylko takie, które posiada 3,2 % tłuszczu, czyli tyle ile mamy w jogurcie. To z niską zawartością tłuszczu szybciej nawadnia i sprawia, że organizm szybciej się regeneruje. Natomiast badania potwierdzają, że kwasy tłuszczowe zawarte w mleku korzystnie działają na budowę błon komórkowych. Zawartość 3,2 % tłuszczu w mleku nie ogranicza wchłaniania węglowodanów, a kwasy w nim zawarte pokrywają zapotrzebowanie energetyczne organizmu i wspomagają regenerację.

"Według naukowców z American College of Sports Medicine, picie po treningach odtłuszczonego mleka pozytywnie wpływa na ćwiczących sportowców. Sportowcy pijący mleko czekoladowe charakteryzowali się, lepszym składem masy ciała (więcej mięśni, mniej tkanki tłuszczowej), lepszą kondycją w porównaniu do osób pijących tylko napoje węglowodanowe."



Zalety picia mleka po treningu:
  1. poprawia wydolność tlenową organizmu
  2. zwiększa siłę, poprawia wydajność
  3. zwiększa spalanie tłuszczu, pomaga w budowaniu masy mięśniowej
  4. pomaga w szybkiej regeneracji po treningu
  5. uzupełnia glikogen
  6. nawodnia

źródło: google.com
Istnieje sporo badań i doniesień, mówiących o tym, że mleko czekoladowe może być najlepszym sposobem na potreningowa odnowę i nawodnienie. Ma ono najkorzystniejszy dla regeneracji stosunek węglowodanów do białka, dobry stosunek węglowodanów prostych do złożonych, do tego sporo minerałów. Istnieją również badania mówiące o tym, że mleko czekoladowe nawadnia lepiej niż będące w sprzedaży izotoniki. "Opublikowane w American Journal of Clinical Nutrition wyniki badań pokazują, że mleko czekoladowe, wypite bezpośrednio po treningu, zapewnia lepszą syntezę białek w organizmie, niż produkty sojowe."

Okazuje się, że w Stanach Zjednoczonych mleko czekoladowe od pewnego czasu jest polecane jako napój do spożycia po treningu. Używają go najlepsi biegacze amerykańscy, tacy jak Ryan Hall.

Oprócz kupnego mleka, na które możemy natknąć się w każdym sklepie możemy sami sporządzić czekoladowy przysmak. Otrzymujemy wtedy napój, który dostarcza szybkich węglowodanów, ale również tych nieco bardziej złożonych, do tego z dodatkiem dobrze przyswajalnego białka. Regeneracja mięśni zachodzi szybciej.

Mleko stanowi doskonałą przekąskę regeneracyjną po treningu. Złagodzi zakwasy, obniży poziom hormonu stresu, poprawi nastrój, a co najważniejsze skutecznie wyeliminuje chęć sięgnięcia po coś słodkiego.

"Według The American College of Sports Medicine po zakończeniu treningu wytrzymałościowego, dla szybkiej odbudowy i regeneracji organizmu, kluczowe jest kolejne 30 minut. W ciągu tego cennego czasu sportowiec powinien dostarczyć swojemu ciału od 300 do 400 kcal, w stosunku węglowodanów do białka równym 2:1 (w przypadku bardzo intensywnego wysiłku odpowiednio 3:1). Dzięki wiedzy dotyczącej tego, jak powinien wyglądać idealny posiłek potreningowy stwierdzono, że może nim być właśnie mleko czekoladowe - w Polsce bardziej popularne pod postacią kakao.


źródło: google.com
W roku 2009 porównano zdolności regeneracyjne dziesięciu sportowców po wypiciu tradycyjnego napoju stosowanego po ćwiczeniach wytrzymałościowych oraz mleka czekoladowego. Zawartość składników odżywczych, takich jak białko i węglowodany, była taka sama (wyjątek stanowił tłuszcz, który z naturalnych względów występuje w mleku). Po ukończeniu badania stwierdzono, że tempo regeneracji mięśni oraz redukcja wyczerpania fizycznego sportowca były na bardzo podobnym poziomie. Podobne wyniki uzyskano również w 2006 roku, gdzie grupa badawcza, reprezentowana przez kolarzy, jednoznacznie opowiedziała się za mlekiem czekoladowym jako lepszą przekąską po treningu."

Wybór zawsze należy do nas. Ciekawa jestem Waszych opinii. Czy wiedzieliście o zaletach picia mleka czekoladowego, czy je pijecie, czy sięgacie po dostępne na rynku izotoniki?


http://dobrzejem.pl
http://treningbiegacza.pl



"Czasem tak bywa, nie każdy wygrywa.
Czasem bywa tak, że coś ważnego się urywa,
zostaje ślad, nie można tego nie przeżywać.
Można ukrywać fakt, ale w snach to przypływa.
Człowiek jest skonstruowany tak by się dostosowywać.
 
I jeśli Bóg miał swój plan, to Ty mu wybacz,
to Ty też musisz mieć swój i się nie odzywać.
Nie możesz okłamywać się, że nikt cię nie wykiwa.
Nieznośna lekkość bytu słodko-gorzki smak ma.
Jak magma ze szczytu, prawda na nas opadła.
 
Ty zaryzykuj, skoro nic do stracenia nie masz.
Życie to magia, użyj swojego płomienia
do podpalenia swojej latarni marzenia, 
do zobaczenia światła i cienia w zwierciadłach.

Od dawna nie ma w nas zwątpienia."
 

niedziela, 29 grudnia 2013

Sól gorzka Epsom.

Przedstawiam Wam kolejny 'wybryk natury', który odkryłam stosunkowo niedawno, ale od pierwszej chwili mimo, od razu uprzedzam, fatalnego smaku, od pierwszych przeczytanych informacji zdobyła moje zaufanie i na stałe zagościła w codziennej diecie:

Gorzka sól Epsom
źródło: google.com

To siarczan magnezu MgSO4 - czysty związek mineralny. Nazwę zawdzięcza miastu Epsom w Anglii, gdzie był odparowywany ze źródeł wody mineralnej. Z wyglądu niczym się nie różni od soli kuchennej, jest bez zapachu, pH obojętne dla skóry. Zawarty w niej czysty magnez to nie mniej niż 9,7%, siarki nie mniej niż 12,0%. Naturalny środek, używany w kosmetyce i w celu poprawienia zdrowia. Zawiera siarkę - przyjaciółkę urody - mocnych włosów, paznokci i promiennej cery. Można ją stosować doustnie - łyżkę stołową soli rozpuszczamy w szklance wody albo w formie kąpieli solankowych, peelingów, kremów czy kompresów.

Funkcje magnezu:

• reguluje aktywność ponad 300 enzymów
• uczestniczy w przekazywaniu impulsów nerwowych
• współdziała w funkcjonowaniu tkanki mięśniowej i nerwowej
• pomaga w zachowaniu psychicznej i fizycznej równowagi
• zapobiega skurczom mięśni i nadciśnieniu
• korzystnie wpływa na krzepnięcie krwi
• zapobiega odkładaniu cholesterolu w ściankach tętnic
• chroni przed powstawaniem chorób naczyń krwionośnych
• zmniejsza ryzyko wystąpienia zawału
• wspomaga układ odpornościowy
• blokuje szkodliwe oddziaływanie trujących metali
• współdziała w procesie tworzenia insuliny
• przeciwdziała osteoporozie
• przeciwdziała migrenom
• łagodzi objawy napięcia przedmiesiączkowego, a także bóle menstruacyjne 

źródło: google.com
Funkcja siarki:

• praktycznie cała nasza uroda (piękne włosy, nawilżona i elastyczna skóra, mocna tkanka łączna, mocne paznokcie, sprawne stawy)
• gospodarka hormonalna (osłona stresowa, poczucie szczęścia i radości, zrównoważony nastrój i uczucie odprężenia)
• układ odpornościowy (ochrona oczu, ochrona komórek, oczyszczanie organizmu z toksyn)
• pozostałe funkcje takie jak: przemiana tłuszczowa, przemiana węglowodanowa, regeneracja jąder komórkowych, oddychanie komórkowe, procesy energetyczne itd.

Siarka bierze udział w wielu przemianach w naszym organizmie. Zapobiega np. nadmiernemu rogowaceniu skóry, rozprzestrzenianiu się zmian na skórze, jest potrzebna dla mocnych włosów i paznokci, zdrowych stawów i skóry głowy (działa antyłupieżowo). Związki siarki ponadto mają olbrzymie znaczenie w wiązaniu i usuwaniu z ustroju metali ciężkich, które codziennie dostają się do naszego organizmu z zanieczyszczonego środowiska (powietrze, woda, pokarmy), działają synergicznie wraz z selenometioniną i witaminą C, a także magnezem i cynkiem. Siarka jest naszemu organizmowi niezbędna również do produkcji glutationu i metalotionein (cząsteczek wyłapujących jony toksycznych metali).

Zalety spożywania gorzkiej soli:
źródło: google.com

Odpręża i łagodzi stres.
Magnez działa na układ nerwowy. Uspokaja, zmniejsza pobudliwość komórek nerwowych. Wspomaga produkcję serotoniny, która wywołuje uczucie spokoju i odprężenia. Zwiększa energię i wytrzymałość. Badania wykazują, że nawet kąpiel w soli Epsom co najmniej trzy razy w tygodniu pomaga wyglądać lepiej, czuć się lepiej i mieć więcej energii. Zmniejsza napięcie, odpręża. Obniża ciśnienie krwi i poprawia jakość snu.

Poprawia stan skóry, leczy.
Stosowana na skórę, zmiękcza ją i złuszcza. Przyspiesza gojenie ran i podrażnień. Zmniejsza siniaki i obrzęki. Solanka sprawia, że skóra staje się miękka i gładka. Wspomaga leczenie trądziku.

Łagodzi ból i skurcze mięśni.
Łagodzi stany zapalne, przynosi ulgę w bólu. Przynosi korzyści w leczeniu astmy, bólu mięśni, kręgosłupa, stawów, kontuzji, stłuczeń czy migreny. Eliminuje skurcze mięśni. Utrzymuje równowagę elektrolitową w organizmie. Zapewnia prawidłowe funkcjonowanie mięśni i nerwów. 

Poprawia pracę serca, usprawnia funkcjonowanie układu krążenia, obniża ciśnienie, zmniejsza ryzyko udarów czy ataków serca. Zmniejsza ryzyko cukrzycy.

Eliminuje toksyny z organizmu.

Możliwości zastosowania soli gorzkiej:

źródło: google.com
Kąpiel.
Odpręża, uspokaja, rozluźnia. Do wanny ciepłej wody dodaj 2 szklanki soli. Idealna przed snem. 

Kompresy.
Przy zwichnięciach, stłuczeniach, oparzeniach, zapaleniach stawów, opuchlizny, bóle mięśni i stawów. Rozpuść 2 szklanki soli w ciepłej wodzie, przykładaj kompres na bolące miejsce.

Twarz i ciało.
Peeling - pół łyżeczki soli wymieszaj z kremem lub olejkiem, wmasuj w skórę, spłucz.
Oczyszczanie - łyżeczka soli w 1/2 szklanki ciepłej wody, wmasuj w skórę. Oczyszcza i odświeża skórę.

Pamiętajcie, żeby kupować sól z zaufanych źródeł. Ja swoją kupuję w aptece, mam pewność, że właśnie ta nadaje się do spożycia. Za 25 g soli płacę ok. 4 zł.

źródło: http://stressfree.pl
http://floatspa.pl

czwartek, 19 grudnia 2013

Dieta i trening a wzrost wagi ciała.

Nadeszła wiekopomna chwila - jestem w trakcie przerwy w treningach. Po namowach trenera i wielu rozmowach zdecydowałam się ją w końcu zrobić. Nie było mi łatwo podjąć tą decyzję, a jeszcze gorzej jest mi przerwać treningi i trwać w tym stanie. Z tego względu, że ostatnią przerwę robiłam w czerwcu, a mamy grudzień i z tego względu, że faktycznie czułam się zmęczona i zaczęłam częściej chorować, postanowiłam dać mojemu organizmowi szansę na regenerację. Podobno częste infekcje są pierwszym sygnałem przetrenowania. Nie wiem ile w tym prawdy, ale przyjęłam do wiadomości i doszłam do wniosku, że może faktycznie ostatnio przeginałam. Mało jedzenia, ciężkie treningi, mało snu. A teraz? Nie robię kompletnie nic. Nawet nie podskakuję idąc po schodach... Przerwę znoszę ciężko. Cały czas myślami jestem na sali. Przejeżdżam codziennie obok siłowni. Wiecie co? Chyba jestem uzależniona. Od tej adrenaliny, treningów, ludzi i całej atmosfery. Tęsknię. I nie mogę sobie wyobrazić jak przetrwam jeszcze te kolejne dwa tygodnie, bo minęło dopiero 7 dni. Ale w końcu zdrowie jest jedno. Co z tego, że bym czerpała przyjemność z treningów jak ciągle byłabym wykończona i stale chorowała. Niech organizm odpocznie, zregeneruje a i tak dostanie w tyłek już na początku stycznia :) 
Pamiętajcie o regeneracji. To bardzo ważne!


Dzisiaj chciałabym poruszyć dość trudny temat, ponieważ często dostaję wiadomości 
Jak to jest, że ćwiczę a nie chudnę...?


Jeśli zaczynamy się odchudzać początkowo waga spada bardzo szybko. Spowodowane jest to utratą wody i spadkiem masy ciała, którą nabyliśmy w ostatnim czasie. Po dłuższym czasie waga już tak szybko nie leci w
źródło: tumblr.com
dół, a nawet czasem zatrzymuje się albo idzie w górę. Co się dzieje wtedy w naszym organizmie? Dochodzimy do wagi, którą utrzymywaliśmy przez dłuższy czas w naszym życiu. Wtedy najlepiej jest przeczekać ten moment - nie ważyć się przez kilka tygodni i nadal stosować dietę. Efekty na pewno się pojawią. Nasz organizm potrzebuję więcej czasu na regenerację. Moment zatrzymania wagi albo jej wzrostu może trwać tyle czasu co wcześniejsze chudnięcie. Najgorszym wyjściem w tym momencie jest rezygnacja z diety i powrót do starych nawyków żywieniowych. Wtedy następuje znany nam wszystkim efekt jojo.
Wzrost wagi często spowodowany jest rozbudową tkanki mięśniowej, co jest nieuniknione podczas uprawiania jakiegokolwiek sportu. Pamiętajmy, że mięśnie ważą więcej niż tłuszcz, ale są objętościowo mniejsze. W naszym organizmie dochodzi do olbrzymich zmian. A to wszystko wymaga czasu. Nie przytyliśmy w ciągu jednego dnia czy dwóch tygodni, więc nie zmienimy naszego ciała w ciągu kilku dni czy paru tygodni.

Gdy waga spada.
Zmieniasz dietę, ograniczasz ilość jedzenia. Spożywasz więcej warzyw, której zawierają dużą ilość błonnika. Poprawia się perystaltyka jelit, co widać na wadze. Nasz układ pokarmowy jest prawie pusty.

Gdy waga stoi w miejscu.
Trzymasz dietę, a waga nie spada. Organizm stara się nie dopuścić do naruszenia rezerw tłuszczowych. Ten moment trzeba przeczekać - nie ma innej rady.

Gdy waga spada.
Następuje przełamanie. Organizm zaczyna pobierać energię z tkanki tłuszczowej.

Gdy waga stoi w miejscu.
Ciało przestawia się na program oszczędnościowy. Tempo spadku wagi spowalnia się. Wszystkie mechanizmy obronne pracują na najwyższych obrotach. Komórki naszego organizmu nie pozwalają na ograniczenie ilości energii. Spowalnia się przemiana materii.

Gdy waga spada.
Organizm zaakceptował oszczędny sposób odżywiania. Cały czas czerpie energię z zapasów. Tkanka tłuszczowa cały czas się zmniejsza. Organizm opróżnia się z tłuszczu i substancji toksycznych. Pojawia się pogorszenie samopoczucia.

Waga stoi w miejscu.
Organizm przestawia się na jeszcze bardziej oszczędny tryb gospodarowania energią i coraz wolniejsze spalanie. Następuje zwolnienie tempa chudnięcia, ale ono nadal następuje.

Waga spada.
Organizm sięga do najgłębszych warstw tkanki tłuszczowej, czerpiąc z niej energię.

Waga stoi w miejscu.
Organizm przyzwyczaja się do nowej wagi. Zaczyna akceptować ją i następuje intensywne zmniejszanie się zmagazynowanych zapasów tłuszczu.

Waga spada, czasami bardzo szybko.
Następuje błyskawiczne tempo spalania. Ciągłe niedobory energetyczne, które są spowodowane długotrwałą dietą powodują, że organizm sięga po coraz głębsze rezerwy tłuszczowe.

Zapamiętajcie raz na zawsze!
Nie ważcie się w trakcie odchudzania, gdy uprawiacie sport. Takie błędne koło, które polega na tym, że jak wchodzicie na wagę dzień po treningu - pokazuje się wyższa wartość - ograniczacie jeszcze bardziej ilość
źródło: tumblr.com
spożywanego jedzenia i robicie coraz bardziej intensywne ćwiczenia, powoduje redukcję mięśni, a tkanka tłuszczowa jaka była, taka pozostaje. Najlepsze wyjście to pomiar obwodów i przyglądanie się swojemu ciału. Głodówki czy diety VLCD, które zazwyczaj są krótkotrwałe i po nich, co jest zupełnie normalne, kolokwialnie mówiąc, rzucamy się na jedzenie, mogą doprowadzić do zmniejszenia mięśni i narządów wewnętrznych, a nie doprowadzą do zmniejszenia tkanki tłuszczowej, ponieważ tkanka tłuszczowa traktowana jest jako rezerwa energetyczna, która zostaje zachowana na sam koniec całego procesu odchudzania. Przy dietach bardzo niskokalorycznych organizm coraz bardziej oszczędza tę rezerwę, zostawiając ją na tzw. "czarną godzinę". Efekt jojo jest nieunikniony. Gdy zaczniesz jeść - organizm zapamięta sobie ostatnie braki i wszystko, co w tym momencie zjesz odłoży się w postaci tłuszczu.

Warto pamiętać, że trening siłowy doprowadza do wzrostu masy mięśniowej. Ale pamiętajmy jednocześnie, że im więcej mamy mięśni, tym więcej kalorii spalamy. Badania wykazują, że "u osób, które podjęły trening siłowy, dzienne spalanie kalorii wzrosło o 15% po 12 tygodniach podnoszenia ciężarów i to nie tylko w okresie aktywności, ale także np. podczas siedzenia. Oznacza to, że przeciętna kobieta mogłaby spożywać około 300 kalorii dziennie więcej i nie przytyć. Doktor Wayne Westcott, doświadczony ekspert w dziedzinie fitnessu, ostrzega jednak, że nie oznacza to, że powinno się jeść więcej. Powinno się jeść tyle co zwykle, a wtedy dzięki ćwiczeniom można zrzucić zbędne kilogramy. Kiedy chudniesz, trening siłowy wpływa na rozbudowę tkanki mięśniowej oraz przyspiesza spalanie tłuszczu. Rozbudowując mięśnie, przy jednoczesnej utracie wagi, masz większe szanse na to, by schudnąć bez efektu jojo. Badania wykazały, że trening siłowy sprawia, że jesteś zadowolona ze swojego wyglądu. Jak zauważa dr Larry Tucker z Uniwersytetu Brigham Young w stanie Utah, dzieje się tak dlatego, że efekty treningu siłowego są dużo bardziej widoczne niż efekty treningu wytrzymałościowego. W ciągu zaledwie kilku tygodni można zauważyć, że w miejscu luźnych fałdek pojawiają się kształtne mięśnie. Ćwiczący mogą też wykonać więcej powtórzeń, co sprawia, że ich samoocena wzrasta. 
Trening siłowy obniża ciśnienie krwi i poziom blokującego tętnice złego cholesterolu (LDL), jednocześnie podwyższając poziom dobrego cholesterolu (HDL), co znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób serca. Ostatnie badania donoszą, że osoby, które podjęły trening siłowy zmniejszyły ryzyko zachorowania o 23%." 


źródło: google.com


"Wiele osób, rozpoczynając kurację odchudzającą, nie spodziewa się tego, że dieta i ćwiczenia nie zawsze gwarantują spadek masy ciała. Czasami by schudnąć, nie wystarczy przejść na dietę. Nawet ograniczenie liczby kalorii wspomagane treningiem może nie przynosić oczekiwanych skutków. Bywa i tak, że po pierwszych tygodniach, czy miesiącach uwieńczonych sukcesem i mimo dalszych starań waga nie spada. Istnieje kilka przyczyn takiego stanu rzeczy. Warto je poznać, aby osiągnąć sukces w dążeniu do szczupłej, zdrowej sylwetki. Na początek uporządkujmy podstawowe informacje o tym, na czym polega pozbywanie się nadprogramowych kilogramów i zapasów tłuszczu. 

1. Błąd w diecie
Często się zdarza, że ludzie nieprawidłowo obliczają liczbę zjadanych kalorii i zwykle mylą się, zaniżając ją. Efekt? Zbyt mały deficyt energetyczny lub jego brak. 
Rozwiązanie: dzienniczek dietetyczny. Wystarczy przez kilka kolejnych dni z rzędu zapisywać wszystko, co się je i pije, z kilkoma łykami soku owocowego i garstką orzeszków włącznie. Następnie trzeba policzyć, ile de facto zjadło się w tym czasie kalorii. Wyniki potrafią zaskoczyć wiele osób. 

2. Przeszacowanie wydatku energetycznego
W internecie, a zwłaszcza na forach fitnessowych, często widuje się nieprawdziwe, absurdalne wręcz informacje o tym, ile kalorii spala jakiś rodzaj aktywności fizycznej. Wbrew pozorom, określenie z jakim wydatkiem energetycznym związany jest np. półgodzinny bieg, nie jest rzeczą prostą. No bo o jaki bieg chodzi? O wolniutki trucht po tartanie, czy o szybki bieg po górach i dolinach? Nie bez znaczenia jest też masa ciała, płeć, a nawet wiek biegacza. Inne spalanie kalorii osiągnie duży, młody mężczyzna ważący 100 kg, a inne drobna kobieta w średnim wieku o masie ciała 49 kg. 
Rozwiązanie: jak najbardziej precyzyjne oszacowanie liczby spalanych kalorii. Wydatek energetyczny można dość dokładnie określić, ćwicząc na maszynach wyposażonych w funkcję liczenia wydatkowanych kalorii. Jednak tylko wtedy obliczenia będą wiarygodne, gdy maszyna weźmie pod uwagę czas trwania wysiłku, jego intensywność (np. prędkość biegu i czy odbywał się po płaskim, czy po uniesionym "terenie") i masę ciała osoby ćwiczącej. Można też wykorzystać specjalne kalkulatory, do których wprowadza się informacje o wysiłku, czasie jego trwania i liczbie kilogramów, jaką "legitymuje" się zainteresowany. Podobnych informacji dostarczają osobiste urządzenia do pomiaru tętna - zegarki Polar czy urządzenie MiCoach adidas. 

źródło: zszywka.pl
3. Brak modyfikacji kaloryczności diety i wydatku energetycznego osiąganego poprzez ruch.
Im człowiek cięższy, tym więcej powinien dostarczać organizmowi kalorii, aby utrzymać stałą masę ciała i tym więcej spala kalorii w czasie wysiłku fizycznego. Gdy masa ciała spada, obniża się też zapotrzebowanie na energię i liczba wydatkowanych na treningach kalorii. Co to oznacza? Ano tyle, że w miarę chudnięcia, aby utrzymać deficyt energetyczny na niezmiennym poziomie (a to oznacza stałe tempo odchudzania), trzeba jeść proporcjonalnie mniej i/albo ćwiczyć więcej. Ten, kto o tym nie wie, w pewnym momencie przestaje chudnąć. Owszem, nadal ćwiczy i stosuje dietę tyle, że jego bilans energetyczny nie jest już ujemny. Przykład? Na początku kuracji odchudzającej, osoba ważąca początkowo 75 kg, w czasie  np. godzinnej jazdy na rowerze z prędkością 16 km/h spali 280 kcal, a gdy schudnie do 50 kg, ćwicząc w ten sam sposób spali ich już tylko 200. I jeszcze przykład dotyczący diety: Ktoś, kto waży 75 kg, powinien dla zachowania wagi zjadać ok. 2400 kcal. Gdy schudnie do 50 kg, jego zapotrzebowanie na kalorie wyniesie 2000 kcal. Drugi problem polega na tym, że przy stosowaniu tego samego wysiłku przez dłuższy czas, organizm przyzwyczaja się do niego i uczy się zużywać jak najmniej energii. To dlatego rozpoczynając trening, np. godzinny jogging, spala się więcej kalorii niż wtedy, gdy biega się w tym samym tempie, mając za sobą całe tygodnie takiego wysiłku. 
Rozwiązanie: modyfikacja diety i/lub zwiększanie intensywności wysiłku albo czasu jego trwania. W przypadku ćwiczeń fizycznych, zaleca się regularne, nie rzadziej niż co 4 tygodnie, urozmaicanie treningu. Można z joggingu przerzucić się na aerobik, albo na jazdę na rowerze, a w przypadku treningu siłowego, trzeba zastosować nowy zestaw ćwiczeń albo np. zmierzyć się z większymi ciężarami. 

4. Brak wiedzy o wpływie treningu siłowego na masę ciała.
Stosując trening siłowy, niezwykle skuteczny jako narzędzie walki ze zbędnymi kilogramami, nie należy przywiązywać się do wskazań wagi. Przyczyna jest prosta, ale nie dla wszystkich oczywista. Trening siłowy wzmacnia mięśnie, zwiększając ich gęstość lub powodując ich wzrost, a większe i bardziej "gęste" mięśnie ważą więcej. Przy jednoczesnej redukcji tkanki tłuszczowej i wzmacnianiu się mięśni, waga może więc spadać wyraźnie wolniej. Jednak różnica w wyglądzie ciała będzie bardzo wyraźna. 
Rozwiązanie: najlepszym sposobem mierzenia postępów w odchudzaniu jest nie waga, ale centymetr krawiecki. Gdy tłuszczu ubywa, a przybywa mięśni, waga może stać w miejscu, albo zmniejszać się powoli, gdy tymczasem obwody talii, bioder, klatki piersiowej i ud, z całą pewnością będą się zmniejszać, a ciało zacznie zyskiwać lepszy wygląd."





Pamiętajmy o regularnych pomiarach i skupmy się na zadowoleniu z własnego ciała a nie z cyferek na wadze. Cieszcie się dobrym, zdrowym jedzeniem. Trzymajcie się z dala od produktów przetworzonych i sztucznych. I ćwiczcie! Ćwiczcie i jeszcze raz ćwiczcie. I co najważniejsze - czerpcie z tego przyjemność i cieszcie się z życia! :)

 
źródło:
http://fitness.sport.pl
http://vitalia.pl




 
"Nie dam się przerobić.

Każdy tylko dba o swoje
I czeka na Twój upadek,
Jak sępy.
Dlatego hołduje starej zasadzie:
Liczyć na siebie,
Wstawać jak upadniesz.

Daj mi tylko szansę,
Wiesz, że ją utrzymam.
Determinacja na cel,
Mam tę siłę w żyłach.

Szacunek daje się za pracę nie za piękne lica."
blask ulicy



czwartek, 28 listopada 2013

Paczka pełna zdrowia od Sensilive.

źródło: tumblr.com
Ostatnio treningi idą wspaniale, żeby nie powiedzieć, że idealnie. Zawsze jak to mówię, jestem zmuszona zrobić sobie przerwę. Po ostatnim przeziębieniu, w trakcie którego trzymałam się dzielnie i nawet wytrwałam nie biorąc urlopu, a także po przerwie w treningach, w zeszły czwartek wróciłam na salę z nową energią. Ostatni tydzień minął mi bardzo szybko, robiliśmy ćwiczenia koordynujące, siłowe, boks i oczywiście moją ukochaną samoobronę. Pochwały trenera są największą nagrodą. To jak wygrana w lotto, bo jest bardzo wymagającym człowiekiem i rzadko kogokolwiek chwali, a jak już to robi to naprawdę trzeba na to zasłużyć. A pochwał ostatnio coraz więcej. Ale nie spoczywamy na laurach, tylko podnosimy poprzeczkę. Są pompki na hantlach, piłkach, są też dobre uderzenia i prawidłowa garda. I wreszcie - nauka padów i chwytów na samoobronie nie idzie w las - jest coraz lepiej, naprawdę. Kocham to i nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek przestać to robić. Walka o zdrowie i amatorskie treningi na siłowni zamieniły się w pasję i miłość życia. Polecam każdemu ten stan, bo daje ogrom przyjemności i satysfakcji, nie da się go opisać :)




Ostatnio również udało mi się nawiązać kolejną współpracę z firmą Sensilive.

źródło: google.com


Jest to firma, która stanowi Sensilab Group S.A. Luksemburg, wiodącego producenta suplementów diety i farmaceutyków sprzedawanych w ponad 20 krajach. Znacie zapewne markę Polfa Łódź: "Sensilab od początku swojego istnienia specjalizował się w produkcji specjalistycznych suplementów diety.

źródło: zdjęcie własne
Firma została założona przez pasjonatów, którzy podjęli odważną decyzję odejścia z korporacji farmaceutycznych, aby osiągać nowe cele. W oparciu o najnowsze osiągnięcia naukowe oraz współpracę z europejskimi ośrodkami naukowymi zespół fachowców z Działu Badań nad Suplementacją Diety opracował szereg produktów w kategoriach:
część

• Suplementy diety
• Kosmetyki
• Wyroby medyczne

Wzajemne uzupełnienie się portfolio, dostępu do międzynarodowej sieci dystrybucji, know-how oraz bazy produkcyjnej stworzyło doskonałą okazję do połączenia się dwóch firm. W połowie 2008 roku SENSILAB połączył się z POLFĄ-ŁÓDŹ S.A."

Firma współpracuje z 40 naukowcami i ekspertami oraz posiada dwa w pełni zautomatyzowane zakłady produkcyjne. W produktach znajdziemy tylko naturalne składniki klasy premium, od najlepszych dostawców na świecie. Informacje pochodzą ze strony firmy, więcej możecie przeczytać tutaj - sensilive.pl - KLIK. Czego więcej chcieć? Same pozytywy. Dlatego też kolejny raz zdecydowałam się zaufać i spróbować produktów marki Sensilive, dziękując jednocześnie za możliwość skorzystania z możliwości wypróbowania całkiem nowych dla mnie suplementów diety. Mam nadzieję, że na tyle polubię te specyfiki, że będę zawsze wierna w końcu jednej marce.

źródło: zdjęcie własne
Przesyłkę otrzymałam na początku tego tygodnia. Gdy ją zobaczyłam, wrażenie było bardzo pozytywne. Mimo, że paczka przemierzyła prawie pół Polski dotarła do mnie w nienaruszonym stanie. Idealnie zapakowane pudełko, a po otwarciu moim oczom ukazały się trzy produkty firmy Sensilab.

Pierwszy z nich to zapewne dobrze Wam znamy sok z aloesu. Wiem, że sporo osób, dbających o swoje zdrowie go spożywa.  Sok z Sensilab zawiera aż 99,8% aloesu.

Aloes przede wszystkim wspomaga regenerację organizmu. Dodatkowo wzmacnia odporność i rozwiązuje problemy trawienne. Dodatkowo składniki, zawarte w soku z aloesu zwiększają wchłanianie protein oraz oczyszczają nasz organizm, eliminując toksyny. Poza tym aloes zawiera wiele witamin, m.in A, B1, B2, B6, B12, C i E oraz minerały, m.in. wapń, żelazo, potas, chrom, magnez, miedź i cynk, a także cenne dla osób aktywnych fizycznie - aminokwasy. Polecany dla osób odchudzających się.  
Sok z aloesu posiada dużą moc - tutaj jest bardzo skoncentrowany - aż 99/8% czystego aloesu, więc na początku powinniśmy spożywać go w niewielkich dawkach, żeby nasz organizm mógł się stopniowo do niego przyzwyczaić. Aloes usuwa uboczne produkty przemiany materii, złogi i toksyny, a także resztki pokarmu z układu trawiennego.

źródło: zdjęcie własne
Co więcej, oczyszczając nasz organizm poprawia również wygląd naszej cery: "Aktywne substancje z soku i miąższu aloesu przenikają i nawilżają również skórę, łagodzą jej podrażnienia i działają regenerująco oraz ujędrniająco. Dostarczają jej antyoksydantów, które zwalczają odpowiedzialne za starzenie się skóry wolne rodniki. Pochodzące z aloesu substancje znacznie szybciej i głębiej niż woda wnikają w tkanki i zapewniają im na długo nawilżenie, a dodatkowo wzmacniają naczynka i odpowiedzialne za elastyczność skóry włókna kolagenowe. Dlatego, gdy mamy problem z cerą – suchą i mało sprężystą – warto poddać ją kuracji aloesowej i odżywiać z zewnątrz (krem) i wewnątrz (sok). Możemy też przemywać sokiem aloesowym twarz i ciało."

W paczce oprócz soku znajdowały się jeszcze BIO Maqui Ultimax - w formie kapsułek oraz BioEner mix w postaci proszku.

W składzie Bio Maqui Ultimax znajdziemy ekologiczne sproszkowane owoce Maqui. Kapsułki mają neutralny smak i zapach. Zrobione są oczywiście z naturalnych składników, są pochodzenia roślinnego. Jaka to przyjemność czytać na opakowaniu, że kapsułka zawiera jedynie owoce Maqui oraz ekologiczną mąkę ryżową. Żadnych innych dodatków. Coś niesamowitego. Do źródła pochodzenia owoców Maqui potrzebowałam pomocy, dlatego wiedzę na temat tego produktu czerpałam ze strony producenta.

źródło: zdjęcie własne
Owoce Maqui posiadają silne właściwości antyoksydacyjne. Są źródłem witaminy C, a także minerałów - wapnia, potasu i żelaza, magnezu, cynku, miedzi. To doskonałe źródło białka. Poprawiają siłę, wydolność i wytrzymałość organizmu. Pozwalają na utrzymanie prawidłowego poziom cholesterolu. Co najważniejsze - wykazują największe właściwości antyoksydacyjne spośród wszystkich owoców. Posiadają zdolność pochłaniania wolnych rodników tlenowych. Poprawiają metabolizm i pozwalają utrzymywać prawidłową wagę ciała. Poprawiają koncentrację i eliminują zmęczenie. Suplement wskazany dla wegetarian.



Ostatni produkt to BioEner mix, w składzie którego znajdziemy sproszkowany korzeń Maca, zieloną herbatę, ekstrakt z owoców aceroli, witaminę C oraz guaranę - ekstrakt z nasion.
źródło: zdjęcie własne
Produkt jest w postaci proszku może być przyjmowany razem z jogurtem, sokiem, muesli lub innym pożywieniem. Jak sama nazwa wskazuje, produkt poprawia koncentrację, eliminuje zmęczenie, dzięki zawartości guarany, która stopniowo uwalnia się w organizmie i działa rewelacyjnie, lepiej niż kawa, posiada wiele witamin i minerałów. Dzięki zawartości owoców aceroli, wisience z Barbadosu, posiada sporą dawkę witaminy C. Jeden owoc aceroli ma tyle witaminy C co jeden kilogram cytryn :) 
Sproszkowany korzeń maca dostarcza nam aminokwasów, węglowodanów i cennych składników, które wspomagają funkcjonowanie organizmu. Jedno jest pewne - ten produkt bardzo wzmacnia organizm.

Muszę przyznać, że jeszcze nie zdążyłam wypróbować tych suplementów. Za miesiąc przygotuję kolejny post, w którym opiszę Wam swoje odczucia związane z przyjmowaniem tych specyfików. Ale jedno jest pewne - nic nie jest w stanie ich zastąpić. I nie piszę dlatego, że podjęłam współpracę z firmą Sensilab, lecz tylko dlatego, że produkty przekonały mnie od początku swoim ekologicznym pochodzeniem oraz zawartością ograniczoną do składników pochodzenia roślinnego. Na stronie producenta możemy znaleźć tylko i wyłącznie suplementy diety oraz produkty ekologiczne. Na chwilę obecną, po ocenie współpracy i wyglądzie przesyłki - szczerze polecam i zachęcam do zastąpienia kawy - guaraną, do wzmocnienia odporności i oczyszczenia organizmu - sokiem z aloesu oraz do wypróbowania owoców Maqui, bo o takich składnikach i produktach niestety nie słyszy się na co dzień. Wszystko brzmi i wygląda super. Zobaczymy jak podziała na mnie i czy po kuracji miesięcznej funkcjonowanie mojego organizmu na tyle się poprawi, że będzie to wyczuwalne.


źródło: 
http://sensilive.pl
 http://fitness.wp.pl
http://maca.com.pl