Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Uroda. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 kwietnia 2016

Akupresura - chiński masaż punktowy.

źródło: tumblr.com
Dzisiaj temat, którym zaczęłam interesować się od niedawna, więc postanowiłam o nim napisać :)

O akupresurze.

Akupresurę znamy dzięki jej wędrówce z Chin. Podobno znana była już 5000 lat temu. Metoda leczenia polega na uciskaniu, masowaniu, głaskaniu receptorów na ciele, przede wszystkim na stopie. Stopa jest nazywana drugim sercem człowieka, a poprzez ucisk konkretnego punktu możemy oddziaływać na organ, który jest powiązany z receptorem.

Dzięki akupresurze w dość łatwy sposób można rozpoznać czy wszystkie narządy funkcjonują prawidłowo. Gdy jakiś narząd nie funkcjonuje prawidłowo, podczas masażu konkretnego receptora odczuwalny jest ból. Dowodem na fenomenalne działanie jest zmniejszenie bólu podczas leczenia akupresurą przez kilka miesięcy lub tygodni.

Chińscy lekarze uważają, że w każdym z nas płynie energia Qi, która składa się z dwóch sił: żeńskiego Yin i męskiego Yang. U zdrowego człowieka obie wzajemnie się uzupełniają, pozostając w stanie pełnej harmonii i równowagi. Energia Qi krąży w organizmie poprzez sieć kanałów energetycznych zwanych meridianami. Zaburzenia w przepływie energii prowadzą do braku równowagi i powstawania chorób somatycznych.

Inaczej określają akupresurę specjaliści zachodni. Receptorami nazywają zakończenia nerwowe, które odbierając bodźce w postaci ucisku, przekazują impulsy do ośrodków nerwowych w narządach. W efekcie uzyskuje się zmniejszenie bólu i lepsze funkcjonowanie narządów.

Akupresura jest zwana również bezigłową akupunkturą lub masażem punktowym To metoda leczenia łatwa do zastosowania. Możemy nauczyć się jej sami. Nie są potrzebne do tego żadne urządzenia. Zaletą akupresury niewątpliwie jest fakt, że leczniczy ucisk bez problemu możemy zastosować wszędzie: w pracy, w domu, a nawet na spacerze. Nie musimy obawiać się żadnych skutków ubocznych.

Wskazania.

Akupresura jest skuteczne w niwelowaniu stresu i bólu, szczególnie podczas migrenowych bólów głowy. Stosujemy ją także w bólach kręgosłupa i stawów. Poprzez masaż usuwamy z organizmu nagromadzone toksyny i produkty przemiany materii, poprawiamy funkcjonowanie układu nerwowego i krwionośnego.
źródło: akupresura.blog.siol.net
Wskazaniami do akupresury są także bóle reumatyczne, nerwobóle, zawroty głowy, bóle mięśniowe, astma, zapalenie zatok i gardła, choroby jelit, niestrawność, kaszel, zapalenie oskrzeli, miażdżyca, nerwice, zaburzenia snu, wyczerpanie, czy dolegliwości związane z menopauzą. 
Za pomocą ucisku receptorów można poprawić ogólny stan zdrowia, a także dodać energii narządom i całemu ciału. Można ją także wykorzystać u kobiet z problemami z menstruacją i w czasie porodu. 
Masażom mogą poddawać się wszyscy bez względu na wiek, warto jednak wcześniej zasięgnąć porady lekarza i upewnić czy nie ma poważnych przeciwwskazań. Przeciwskazaniami są przede wszystkim nowotwory, ciąża, zawał, ostre infekcje oraz gorączka.
 

Jak działa akupresura ?

Poprzez masaż bowiem zostaje pobudzony układ krążenia. Poprzez lepsze krążenie do narządów dostaje się więcej tlenu. Przez skórę uwalnia się więcej ciepła, które jest w ciele w nadmiarze, a także skuteczniejszy jest transport hormonów i metabolitów pomiędzy tkankami a narządami. Akupresura ma za zadanie wprowadzić ciało w stan relaksu i uaktywnić samoleczenie.

Jakie są podstawowe zasady ?

Masaż nie może być wykonywany tuż po jedzeniu, ale także nie jest wskazane masowanie na pusty żołądek, najlepiej wykonywać go dwie godziny po jedzeniu. Można wykonać go samodzielnie albo udać się do fachowca.

Najważniejsza jest kolejność masowania receptorów.

Zaczynamy od nerek, aby substancje uwolnione podczas masażu zostały jak najszybciej wydalone. Następnie przechodzimy do głowy oraz żołądka, jelit, wątroby i trzustki, aby poprawić przemianę materii. Kolejne to układ limfatyczny odpowiedzialny za odporność ustroju. Na końcu skupiamy się już na konkretnych narządach, bądź dolegliwościach.

Techniki wykonywania masażu są różne. U dzieci stosujemy lekkie opukiwanie czubkami palców każdy receptor przez dwie minuty. U dorosłych najbardziej popularny jest ucisk palcami, poprzez głębokie pionowe i okrężne ruchy punktów na ciele.

Receptory są rozmieszczone symetrycznie po lewej i prawej stronie ciała. 

Każdy z nich bierze swoją nazwę od narządu, z którym się łączy (np. meridian płuc, serca, wątroby) i zawiera w sobie określoną liczbę aktywnych biologicznie punktów. Uciskając je, możemy wpływać na poszczególne narządy i jeśli trzeba, odblokować przepływającą energię.

źródło: pkt.pl
Jak masować punkt ?
 
Punkty akupresurowe możesz masować opuszkami kciuka, palców wskazującego lub środkowego. Zanim
nabierzemy wprawy, najłatwiej będzie zastosować technikę masażu okrężnego. Gdy odnajdziesz punkt, uciśnij go palcem i rób minimalne kółeczka, nie odrywając palca od skóry. Najpierw wykonuj ucisk zgodnie z ruchem wskazówek zegara, potem odwrotnie. Możesz też masować punkty, uciskając je jednostajnie. Efekty nie zawsze są natychmiastowe.

Bóle karku wywołane przez napięcie mięśniowe.

Cierpimy z powodu bólu karku, gdy mięśnie w okolicy szyi są osłabione. Przyczyna leży zwykle w braku odpowiedniej aktywności fizycznej. Zbyt słabe mięśnie nie zapewniają wówczas wystarczającej podpory dla odcinka szyjnego kręgosłupa, dlatego z czasem pojawia się ból. Niekiedy wywołuje go także intensywne, czasem wielogodzinne napięcie mięśni karku. Tak dzieje się, gdy zbyt długo pochylamy się nad książką, wpatrujemy w monitor komputera lub siedzimy za kierownicą samochodu.Inną przyczyną bólu jest nadmierne wyziębienie tego miejsca, gdy np. prowadzimy samochód przy odsuniętej szybie lub siedzimy w przeciągu. Czasem ból powoduje też niewygodna pozycja podczas snu. 

Ból uśmierzy masaż punktów położonych w zagłębieniach u podstawy czaszki. Pochyl głowę nieco do przodu i wyczuj te miejsca po obu stronach kręgosłupa szyjnego. Masuj przez minutę czubkami palców, ruchami okrężnymi. 

Przemęczone mięśnie karku.
źródło: chaitanyaiimc.wordpress.com

Pochyl głowę do przodu i przesuń palcami po wyrostkach kręgów szyjnych. Punkt, który trzeba masować, będzie poniżej kręgu siódmego. Łatwo go znaleźć, bo wystaje bardziej niż pozostałe. Masuj minutę palcami wskazującymi i środkowym.
  
Ból głowy spowodowany zmęczeniem lub katarem.

Najczęściej cierpimy z powodu tzw. napięciowego bólu głowy. Jego przyczyną mogą być silne emocje, zbyt dużo wypitej kawy czy zmęczenie oczu pracą przy komputerze. Powoduje to przykurcz i napięcie mięśni szyi, karku oraz ramion. Z kolei gdy jesteśmy przeziębione lub np. reagujemy alergią na sezonowe pylenie roślin, możemy odczuwać ból głowy pochodzenia zatokowego. Jest on odczuwany w okolicy czoła, nosa i oczu. Jeśli ból utrzymuje się dłużej niż 3 dni, trzeba zgłosić się do lekarza rodzinnego. 

Zatokowy ból głowy.

Patrząc w lustro, umieść palce wskazujące obu dłoni symetrycznie po obu stronach nosa, na dolnej krawędzi kości policzkowych. Uciskaj punkty mocno, nie odrywając palców od skóry, przez 2-3 razy. 

Napięciowy ból głowy.

Stań przed lustrem i połóż palce wskazujące i środkowe obu dłoni na dolnej krawędzi kości policzkowych. Znajdź miejsca położone bezpośrednio na linii pod źrenicami. Uciskaj jednocześnie masując przez minutę. Powtórz 3 razy. 

Ból ucha na skutek infekcji, hałasu lub podczas lotu samolotem.

Nie zawsze przyczyną dolegliwości musi być infekcja zlokalizowana w samym uchu. Często ból promieniuje z innych miejsc, np. jamy ustnej, gardła, krtani a nawet kręgosłupa szyjnego. Może być również wywołany rozwijającym się stanem zapalnym. Ale dolegliwości ze strony uszu odczuwamy też np. podczas podróży samolotem.
Na grzbiecie prawej dłoni wyszukaj rowek między 4 a 5 kostką. Uciskaj ten punkt delikatnie przez minutę. Powtórz to samo drugą ręką. Ból w okolicy ucha kciukiem i palcem wskazującym prawej ręki uciskaj minutę mięsistą część między kciukiem i palcem wskazującym lewej ręki.

Uspokojenie.

Umieść kciuk między kośćmi przedramienia. Punkt znajdziesz w odległości 2 szerokości palców od nadgarstka. Uciskaj mocno 5 razy po minucie. 

Wzmocnienie.

Palcami wskazującymi uciskaj mocno zagłębienie na wierzchu każdej stopy, między paluchem a drugim palcem. Masuj punkty przez minutę. Powtórz 3 razy. 
  

Zasady uciskania receptorów na stopach:

Gdy uciskasz określony receptor (najlepiej robić to kciukiem), informacja ta jest natychmiast przekazywana do twojego mózgu, a stąd do chorego organu, np. żołądka, wątroby czy jelita grubego. Pobudzenie receptora powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych narządu, dzięki czemu dociera do niego więcej tlenu i substancji odżywczych, koniecznych do prawidłowej pracy. Zmniejsza się też napięcie mięśni w tym rejonie ciała, co łagodzi dolegliwości i przyspiesza proces leczenia.

Przy niektórych schorzeniach, np. niestrawności czy zapaleniu pęcherza, obowiązują szczególne zasady. Na początku każdego zabiegu należy najpierw uciskać receptory nerek, głowy, żołądka i wątroby (właśnie w tej kolejności). Służy to pobudzeniu krążenia i lepszemu oczyszczeniu organizmu z toksyn. Dopiero potem można uciskać punkty odpowiedzialne za funkcjonowanie chorego narządu.

Na rysunkach stóp znajdziesz receptory poszczególnych narządów. Uciskamy odpowiednie punkty, a także strefy wokół nich, zaznaczone kolorami.


Receptory na stopach, które należy uciskać:

1. głowa (mózg) część lewa i prawa

2. zatoki czołowe: prawa i lewa
źródło: google.com

3. pień mózgu, móżdżek

4. przysadka mózgowa

5. skroń, nerw trójdzielny (obie stopy)

6. nos (na obu stopach)

7. kark i kręgosłup szyjny

8. oko (lewe na l. stopie, prawe na p.)

9. ucho (lewe na l. stopie, prawe na p.)

10. ramię (lewe na l. stopie, prawe na p.)

11. mięśnie trapezoidalne

12. tarczyca: na stopie lewej i prawej

13. przytarczyce

14. płuca i oskrzela (obie stopy)

15. żołądek (receptory na obu stopach)

16. dwunastnica (na obu stopach)

17. trzustka (na obu stopach)

18 wątroba (tylko na prawej stopie)

19. woreczek żółciowy (tylko p. stopa)

20. splot słoneczny (obie stopy)

21. nadnercza (obie stopy)

22. nerki (lewa na l. stopie, prawa na p.)

23. i 24. pęcherz i drogi moczowe

25-30. jelita (obie stopy)

31. odbytnica (tylko na l. stopie)

32. odbyt (tylko na lewej stopie)

33. serce (tylko na lewej stopie)

34. śledziona (tylko na lewej stopie)

35. kolano (lewe na l., prawe na p. stopie)

36. jajniki, jądra (na obu stopach)

Jednak, gdy czujemy ból, to znak, że w naszym organizmie dzieje się coś niedobrego. Zanim więc pierwszy raz zastosujemy akupresurę, powinniśmy poznać przyczynę bólu. Zgłośmy się do lekarza, zróbmy badania, a dopiero potem spróbujmy wspomagać terapię akupresurą. 

Łagodzi ona dolegliwości spowodowane wieloma schorzeniami, np. zwyrodnieniem stawu kolanowego, kręgów kręgosłupa, migreną czy nieżytem żołądka. Możemy ją też zastosować, gdy czujemy, że łapie nas przeziębienie, zaczyna boleć ząb, nie możemy zasnąć lub nie potrafimy poradzić sobie ze stresem.



źródło: google.com


Jakie są największe zalety akupresury? 

Daje szybką poprawę samopoczucia. 

Każdy może się jej nauczyć. 

Można ją stosować w domu, w pracy, a nawet podczas podróży.

Zabieg możemy wykonać samodzielnie. 

Nie wymaga dużego wysiłku. 

źródło: www.zdrowie.wp.pl
www.kobieta.interia.pl


A czy Wy kiedyś stosowaliście akupresurę ? :)


wtorek, 23 lutego 2016

Kosmetyk na luty 2016 r. Szampon L'oreal Professionnel - Absolut Repair Lipidium.

źródło: tumblr.com


I’m not rich.
But I live like a millionaire.
You know I live like I ain’t got to care,
In the world.
But I do.
I care about me and you.

I care about right and wrong.







Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami opinią o moim ostatnim zakupie. Szampon L'oreal Expert Absolut Repair Lipidium to szampon błyskawicznie regenerujący włosy. Wygładza łuski włosów, odbudowuje i chroni włókna włosów osłabionych, bardzo uszkodzonych i łamliwych. Ma działanie regenerujące, a w jego składzie znajdują się ceramidy, lipidy, fito-keratyny oraz kwas mlekowy.


żródło: zdjęcie własne



Po ostatniej wizycie u fryzjera, znów zapragnęłam go mieć ! Włosy po umyciu są miękkie, błyszczące, wyglądają zdrowiej, lepiej się układają. Nie obciąża włosów, nie powoduje puszenia, nie przetłuszcza. Niestety nie kupiłam go w salonie, zamówiłam przez internet. Nie wiem jakie macie doświadczenia z zakupami przez internet, ale ja się nigdy nie zawiodłam (jeszcze !). Zawsze jestem zadowolona z jakości produktu. Może dlatego, że czytam setki opinii o stronie, zanim z niej cokolwiek zamówię i zawsze wychodzi mi to na dobre. Cena też jest o wiele bardziej przystępna niż w salonie - a o to głównie mi chodzi.

źródło: zdjęcie własne


 
źródło: zdjęcie własne



źródło: zdjęcie własne



źródło: zdjęcie własne


Poniżej zdjęcie moich włosów. Tak, zaszalałam ostatnio z pasmami. I tak, są różowe ! :)
I powiem Wam, że po tylu latach farbowania, robienia z nimi cudów, nadal są w świetnej formie. To pewnie zasługa tego, że o nie dbam. Włosy farbuję tylko w salonie, używam dobrych szamponów i odżywek do spłukiwania. Cały czas wierna marce L'oreal...

 
źródło: zdjęcie własne


Szampon posiada zaawansowaną formułę odbudowującą, wzbogaconą lipidami. W opisie produktu możemy wyczytać, że zapewnia widoczną odmianę włosów, odbudowanie, wzmocnienie, nadanie miękkości i pełni blasku.

Jak jest naprawdę ?
Ja do tego szamponu wracam. Nie udaje mi się go kupować za każdym razem. Nie ukrywam, że szampony zmieniam, ale lepszego od niego nie miałam nigdy. Szczerze polecam. I ten zapach... Miodzio ! :)

Jestem ciekawa Waszych opinii. Czego używacie, do jakich kosmetyków do włosów wracacie i jakie produkty do włosów lubicie najbardziej.


Tak na marginesie, wzięłam udział w konkursie Blog Roku 2015.
Zupełnie od niechcenia. Dzisiaj zauważyłam, że jest ostatni dzień na zgłoszenia, więc zaryzykowałam. Nie wiem czy dobrze, nie wiem czy w ogóle ktoś zagłosuje na mojego bloga. Mam cichą nadzieję, że tak :)
I mam nadzieję, że jeśli uda mi się trafić do jeszcze szerszego grona odbiorców, będzie to doskonały dowód na to, że opłaciło się to, co zrobiłam, tak naprawdę zupełnie dla siebie. I to, co zrobiłam dla siebie, dało Wam również motywację do działania. Dziękuję Wam za to, że jesteście. To, co kocham, co daje mi radość, co daje mi odskocznię od szarej, zwykłej, a czasem monotonnej rzeczywistości, dało też siłę do działania wielu innym osobom i mam nadzieję, że da mi wiarę w to, że moja praca nie poszła na marne, że godziny pracy zaowocowały, że coś, co zmieniło moje życie i Wasze życie, może zmienić je jeszcze bardziej :)



źródło: blogroku.pl





Głosujcie. Jeśli nie na mnie, to na inny ulubiony blog. Pokażmy wszystkim, że blogosfera to siła i że jesteśmy najlepsi ! :)

sobota, 6 grudnia 2014

Kalejdoskop zdjęć mijającego miesiąca - listopad 2014 r. w obiektywie.

Jakiś czas temu zaniedbałam bloga. Przyznaję się. Ale powód był bardziej niż ważny. Otóż moi drodzy - Wasza blogomianiaczka się zakochała. Poznałam fantastycznego człowieka, z którym czas mija mi szybciej niż mogłabym to sobie wyobrazić. Jest dobrze, a nawet lepiej - bajecznie i czarodziejsko, magicznie i egzotycznie. Nadprzyrodzone moce mną zawładnęły do tego stopnia, że zapomniałam o bożym świecie i pofrunęłam kilka centymetrów nad chodnikiem. Ale już wracam. Nie, żeby mi przeszło, nic z tych rzeczy :) Idę na kompromis i część cennego, jak wspomniałam szybko mijającego i wciąż nie wiem gdzie uciekającego czasu, postanowiłam przeznaczyć na to, co kocham może trochę mniej niż Jego, a może na równi :) - na b l o g o w a n i e ! O tak, tak ! To zdecydowanie mój żywioł i to, co biegomianiaczki lubią najbardziej :) Blogerska strefa bajkowości :D

Dlatego dzisiaj - trochę prywatnie, jak w kalejdoskopie, pokażę Wam czym się zachwycałam przez ostatni miesiąc, ostatnie tygodnie i dni. Gdzie byłam i co robiłam.

Na pierwszy ogień, nie mogę się nie pochwalić - oto j a - bardziej szczęśliwa niż zwykle, bardziej szczęśliwa niż ze sztangielką w ręku :)


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Zdjęcie zrobione na molo w Sopocie. Pogoda była cudowna, oczywiście tylko przez chwilę. Wiało jak diabli, słoneczko świeciło, ale zaraz nadeszły mgła i chmury. Mimo wszystko dzień przepiękny. Widok morza i plaży o tej porze roku jest wyjątkowo urokliwy.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Mam nadzieję, że nie za dużo czerwieni jak na jeden raz, ale wybaczcie - jesteście dla mnie bardzo ważni i ważnymi wydarzeniami mam zamiar się z Wami dzielić !



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Najpiękniejszy i zarazem najmniejszy kwiat, jaki w życiu dostałam. Nie sądziłam, że są na świecie takie cudeńka, które jeszcze mnie zaskoczą :)


A teraz będzie kosmetycznie, czyli ostatnie zakupy, które okazały się bardzo udane. Przyznaję - ze wszystkiego jestem zadowolona.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Odżywka do włosów - L'oreal Absolut Repair Lipidium. Bardziej maska odżywcza niż odżywka, stosuje się ją parę razy w tygodniu - bardzo wydajna - używałam jej już kilkakrotnie, a jak widać na zdjęciu - w ogóle nie znika, przynajmniej na razie :) Włosy są miękkie i pięknie pachną. Niestety nie lśnią na końcach tak, jakbym chciała, ale są widocznie odżywione. Tę odżywkę naprawdę polecam.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Róż do policzków Astor SkinMatch Blush - skusiłam się na niego, bo ma wszystko w jednym - i trzy kolory różu - w zależności jaki efekt chcemy uzyskać, a w środku lusterko i pędzelek. Niestety przy używaniu całe pudełeczko jest w drobinkach różu, mimo, że jest w kompakcie - jest naprawdę sypki, ale dość łatwo i szybko się nakłada. Niestety nie dla osób z ciemną karnacją. Dla osób o jasnej karnacji - prawie niewidoczny, widoczny jest w świetle dziennym. W sztucznym świetle - rozświetla policzki i wydaje mi się, że dzięki niemu wyglądam na wypoczętą.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


 Z kosmetycznych nowości trafiła w moje ręce szczotka z Avonu. Mały przyjazny gadżet. Co najważniejsze - czesze, nie ciągnie i nie plącze włosów. Jedyne co mi przychodzi do głowy - to tańsza alternatywa dla szczotek Tangle Teezer. Mała, idealna do torebki :) I zapach - Naomi Campbell - nigdy się od niego nie uwolnię ! Jestem od niego uzależniona i zawsze, gdy zaczyna mi się kończyć, muszę kupić kolejną buteleczkę. Nigdy nie wiadomo kiedy będę miała ochotę na słodką nutę czarnej porzeczki. Zapach mniam ! :)


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Mój faworyt - słuchajcie - po prostu mistrz ! Zauroczyłam się w lakierach Golden Rose - są niesamowite. W połączeniu z top coat'em Lovely (fakt faktem taniocha) - tworzy efekt prawie taki jak hybryda - nie do zdarcia. Dzisiaj zrobiony - przeżył sprzątanie, gotowanie i zmywanie naczyń. Nie stało się kompletnie nic. Polecam. Faworyt Manhattan niestety odchodzi głęboko, daleko w niepamięć. 
Druga strona mojego fioła to włosy, pewnie jak już zauważyliście. Nie nakładam na nie tony maseczek, chociaż może to tak wyglądać :) Ale testuję nowinki i wszystko, czego do tej pory nie miałam. Naczytam się pozytywnych opinii i bach - pierwsza myśl - kierunek Rossmann i wybieram dla siebie te podobno najlepsze. Wiem, wiem - BioSilk ma w sobie parabeny i inne sls'y. Nie próbowałam jeszcze - kupiłam i zobaczymy jak będzie działać. Nie polecam póki co, bo jeszcze nie próbowałam - ani BioSilk ani Dove. Ale jak wypróbuję i się sprawdzi - na pewno dam znać.

Koniec z kosmetykami ! Ileż można pisać o mazidłach (ach, jak ja to uwielbiam ;)

Teraz coś na zimę. Na ciepłe, chłodne, mroźne, bardziej lub mniej słoneczne dni i wieczory. A zima wcale nie jest taka zła !


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Herbatka, którą dostałam od mojego lubego. Powiem Wam w sekrecie, że wcześniej piłam nałogowo zieloną z Herbapolu. Po posmakowaniu Malwy (czyżby pierwszy raz w życiu ?) - stwierdzam - nie ma nic lepszego. Pyszna, bez goryczki, w sześciu smakach. Czego chcieć więcej ? I to nie to, że ją dostałam od swojego P., ale dlatego, że naprawdę jest dobra. Polecam.
Miodzio firmy GAL. Pisałam już o ich produktach - więcej tutaj - KLIK. Idealny do herbatki, z mleczkiem pszczelim. Wyborny. Na zimowe wieczory jak znalazł !


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Z tym szalem to całkiem niezła historia. Wybyłam na pierwsze zakupy z moim P. (wspominałam Wam już o nim ? ;) i oczywiście nie kto inny, tylko On go wypatrzył. Ma gust. A ja oczywiście przymierzyłam i wpadłam w zachwyt. Ale... go nie kupiłam. Już tak mam, że jeśli coś mi się spodoba to oczywiście zaczynam wybrzydzać, marudzić, że nie, że za drogi, że cośtam... Ale oczywiście po tygodniu, czy po dwóch, ponownie pojawiłam się nieopodal tego sklepu i traf chciał, że postanowiłam go kupić. Tam, gdzie leżał grzecznie poprzednim razem już go nie było, ale ku mojemu zaskoczeniu - objawił się w liczbie sztuk dwóch na wieszaczku. Moja radość nie miała końca, a ja teraz nacieszam się i jestem szczęśliwą posiadaczką puchatkowego szalika z Camaieu. Co więcej - od paru tygodni sklep oferuje karty stałego klienta. Nie wiem jeszcze o co chodzi z tym prezentem urodzinowym, ale się dowiem. Urodziny dopiero za rok, mam nadzieję, że do tego czasu ogarnę ten temat.


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com
 
Kalendarz Hortexu - na zdrowe rozpoczęcie nowego roku. To już niedługo ! I... Puszka Wedla. Nie wiem jeszcze do czego mi będzie służyć, ale z pewnością się przyda :) STOP wariatom drogowym - gadżet do powieszenia w aucie - żeby nie zapomnieć, że chcemy żyć ! I mecz Anwilu - naiwna poszłam, licząc na wygraną... Tak, jestem z Włocławka. Tak, jestem fanką Anwilu. Ale mimo wszystko za każdym razem trzymam kciuki za chłopaków.

Nie samymi kosmetykami człowiek żyje. Trochę kultury.


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Wystawa kotów rasowych. Piękne kociaki. Sama mam jednego i nie zawahałabym się przygarnąć jeszcze jednego, gdybym... mieszkała sama. Gdybym...


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Wczoraj - Barbórka i imieniny mojej Mamy. Róża z drugiego zdjęcia to z okazji imienin mojego drugiego. Już znacie wszystkie moje imiona :)


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Nie mogłam się oprzeć, żeby nie pokazać Wam tej perełki - stroik przygotowany przez kwiaciarnię White we Włocławku. Gdybym Was zaciekawiła podsyłam link do fanepage'a: Kwiaciarnia White. Dzieło sztuki - jak dla mnie - wyjątkowa osoba, szczególna ze szczególnymi zdolnościami. Cudo ! Jeśli będziecie kiedyś w pobliżu - zachęcam do odwiedzenia.

I to na dzisiaj finito. Wiem, że mało i pewnie jesteście spragnieni większej ilości zdjęć, może niebawem nadarzy się okazja, żebym mogła Was czymś pocieszyć. Chwilowo, tak zupełnie szczerze, mam nadzieję, że przebrnęliście do końca :)

Koniecznie napiszcie jak wrażenia po przeczytaniu i obejrzeniu zdjęć. W razie pytań, wątpliwości lub jeśli chcielibyście mnie uprzedzić przed zastosowaniem odżywek - piszcie :)


źródło: workoutbodyattack.blogspot.com

Ach ! Zapomniałabym. Jutro Mikołajki ! Z okazji tego wspaniałego dnia, życzę Wam mocy spełnionych życzeń i butów wypełnionych prezentami ! :)

Enjoy !


środa, 12 listopada 2014

Produkty firmy GAL. Zaufaj naturze. Konkurs z nagrodami !


Dzisiaj długo oczekiwany post, poświęcony firmie GAL :)



źródło: gal.com.pl


Dzięki uprzejmości firmy GAL oraz nawiązanej współpracy, otrzymałam Miód z mleczkiem pszczelim, tabletki Gal Uroda i Olejek wiesiołkowy po kąpieli z witaminami A i E, który już udało mi się przetestować.



źródło: gal.com.pl



Według informacji podanej na opakowaniu przez producenta - przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji skóry całego ciała. Nawilża i wygładza skórę, regeneruje ją i utrzymuje w doskonałej kondycji. Główne składniki to:

  • olej lniany
  • olej wiesiołkowy
  • witamina A
  • witamina E

Olejek jest bogatym źródłem kwasów Omega-3, odżywia skórę i nadaje jej elestyczność. Kwas gamma-linolenowy (GLA), fitosterole i witamina E posiadają właściwości antyoksydacyjne. Olejek ma delikatną konsystencję i łatwo wchłania się w skórę, nie pozostawiając tłustego filmu. Szczelnie zamknięte kapsułki zabezpieczają substancje czynne zawarte w preparacie.


Opakowanie zawiera:

8 kapsułek po 3 000 mg/1 kapsułkę.

Skład:

Linum Usitatissimum Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Gelatin, Oenothera Biennis Oil, Glycerin, Parfum, Citronellol, Hexyl Cinnam-aldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Isoeugenol, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, CI 42051, CI 19140.

Źródło: 


Moja opinia:

Tak ! Tak ! I jeszcze raz tak ! Z całą pewnością mogę stwierdzić, że jest to olejek godny polecenia. Nie wiem jak z działaniem po dłuższym stosowaniu, ale po pierwszym razie jestem zadowolona.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Opakowanie zawiera 8 kapsułek, szczelnie zamkniętych, tak jak obiecuje producent. Szczelnie to mało powiedziane - trzeba sobie pomóc, by otworzyć kapsułkę.



źródło: workoutbodyattack.blogspot.com


Zapach jest cudowny - intensywny - czyli taki, jak lubię najbardziej. Uwielbiam kosmetyki, które pachną jeszcze długo po ich użyciu. Przyznaję - długo utrzymuje się na skórze. Zapach leśny, świeży. Skóra po użyciu jest gładka i elastyczna. Nie pozostawia tłustej warstwy, nie lepi się, co w przypadku olejków często się zdarza. I przede wszystkim - nawilża i regeneruje. Utrzymanie nawilżonej skóry zimą jest wyzwaniem. Myślę, że dzięki tym kosmetykom może się to udać. Wydaje mi się jednak, że produkt można z powodzeniem stosować co drugi dzień, efekt nawilżenia po kąpieli i użyciu olejku utrzymuje się dość długo.
Więcej mogłabym powiedzieć po zużyciu całego opakowania, ale na chwilę obecną - moja ocena to 5/5.


Więcej na:





A teraz najprzyjemniejsza część postu:

skarby dla Was


Konkurs

Do wygrania produkty z asortymentu GAL

 
źródło: gal.com.pl

Aby wygrać konkurs proszę:

1. napisać w komentarzu czy stosowaliście wcześniej produkty firmy GAL 
2. polubić stronę www.facebook.com/galpoznan na Facebook'u
oraz
3. zostawić swój adres mailowy podany przy rejestracji. 

Zostaną wylosowane trzy osoby, które otrzymają produkty ze strony GAL 
(proszę o podanie w komentarzu adresu e-mail, który został podany przy rejestracji)

Konkurs trwa do 19 listopada 2014 r.
Wyniki zostaną ogłoszone w czwartek 20 listopada 2014 r.

Nagrody:

I miejsce:
1. Vitagal.
2. Olejek do kąpieli z drzewa herbacianego z witaminami A i E.
3. Miód z pyłkiem kwiatowym.

II miejsce:
1. Balsam do ciała z olejem z wiesiołka.
2. Miód z propolisem.

III miejsce:
1. Olejek do kąpieli z drzewa herbacianego z witaminami A i E.




Wszystkie produkty powstają w laboratoriach pod ścisłą kontrolą jakości. Firma GAL stawia na naturę i w związku z tym w składzie preparatów znajdują się naturalne składniki: olej z nasion wiesiołka, który jest bogaty w NNKT i kwas GLA, witaminy, pyłek kwiatowy, nazywany obecnie nową witaminą młodości, mleczko pszczele, które ma niebagatelny wpływ na rozrodczość i zdrowie, ekstrakty z roślin, błonnik, koenzym Q10 i wiele innych składników. Każdy znajdzie coś dla siebie ! :)




sobota, 15 marca 2014

Drenafast Sport.

"Tego co nam zapisane nie da zmienić się.
Idziesz tylko jedną z dróg, jedną chwytasz nić,
Dobrze wiesz, że już tak miało być."



źródło: youtube.pl



Diagnoza po ostatnim treningu: stłuczony bark. Tak się skończyła przygoda z moim ostatnim śmiganiem na macie. Jedno feralne przetoczenie przez bark i od razu przeszywający ból. A uwierzcie mi, że ból znoszę jak mało kto. Tutaj naprawdę bolało. Rękę podnoszę do połowy, dalej nie dam rady. Najgorsze w tym jest to, że będę musiała zrobić przerwę w treningach, chociażby połowicznie - to chyba odpowiednie słowo. Do pewnego momentu byłam antykontuzjogenna :) Nic mnie nie bolało, nic sobie nie złamałam ani nie zwichnęłam, nie licząc skręconego nadgarstka, ból trzymał przez całe lato, ale treningów nie odpuściłam :) Z chwilą podniesienia kolejnej poprzeczki i wejścia na kolejny level, który sobie narzuciłam, ciągle coś się dzieje. A mówią, że sport to zdrowie :) Moja kobieca logika tego nie ogarnia. Mimo wszystko nie powiem dość. Kocham to, co robię i nic innego mi tego nigdy nie zastąpi.


zdjęcie własne
Ostatnio miałam przyjemność testować produkty przeznaczone dla sportowców - płyn Drenafast Sport firmy Biocol oraz krem antycellulitowo-ujędrniający. Paczucha doszła w ciągu kilku dni, pięknie zapakowana, a w środku czekał na mnie dodatkowy prezent w postaci ręcznika :)

Informacje o produkcie:

Drenafast Sport – oczyszczanie i stymulacja

Starożytni mawiali, że w zdrowym ciele mieszka zdrowy duch. To pokazuje, jak ważne powinno być dla nas dbanie o zdrowie i dobrą kondycję fizyczną. Na szczęście, piękna sylwetka i organizm wolny od toksyn nie muszą być już efektem pełnej wyrzeczeń diety i wycieńczającego treningu. W drodze do sukcesu może pomóc nam „legalny doping”, oparty na naturalnych składnikach – Drenafast Sport. Formuła nowego na polskim rynku preparatu Biocol Laboratorios działa na organizm jednocześnie oczyszczająco i stymulująco.

Drenafast Sport - jak działa?
Skuteczność kuracji Drenafastem Sport opiera się na wszechstronnym działaniu preparatu. Napój pobudza do oczyszczania różne organy: wątrobę, pęcherzyk żółciowy, skórę oraz cały układ pokarmowy i moczowy. Tym samym stymuluje organizm do eliminacji złogów produktów ubocznych przemiany materii, a także toksyn, które przyswajamy wraz z wysoko przetworzoną żywnością.  

Drenafast Sport dedykowany jest w szczególności osobom aktywnym fizycznie, ponieważ zawiera substancje poprawiające wydolność organizmu, efektywność treningu oraz stymulujące regenerację mięśni po wysiłku.

źródło: google.com
Drenafast Sport - skład:

W składzie Drenafastu Sport znajdziemy przede wszystkim naturalne składniki, wspomagające procesy detoksykacyjne organizmu. Wyciągi z mniszka lekarskiego i z brzozy mają działanie delikatnie moczopędne. Co więcej, działają odtruwająco, odkwaszająco i regulują procesy trawienia. Ekstrakt z mniszka pomaga ponadto w wydalaniu szkodliwych produktów przemiany materii, stymulując pracę wątroby i pęcherzyka żółciowego. Z kolei wyciąg z brzozy pomaga w usuwaniu nadmiaru płynów z organizmu, dzięki czemu unikniemy tworzenia się obrzęków i opuchlizny. 
 
Drenafast Sport zawiera także substancje stymulujące spalanie tłuszczu i dostarczające energii – nie tylko w ciągu dnia, ale i przed treningiem. Najważniejszą z nich jest l-karnityna, naturalna substancja witaminopodobna, którą możemy znaleźć przede wszystkim w czerwonym mięsie i nabiale. Niestety, czerwone mięso jest jednocześnie produktem wysokotłuszczowym, dlatego też osobom dbającym o linię zalecane jest wykluczenie go z diety, więc wskazana będzie suplementacja l-karnityną. Ta dobrze tolerowana i bezpieczna substancja wspomaga procesy oczyszczania organizmu z nadmiaru kwasów tłuszczowych i wolnych rodników. Przy tym zmniejsza masę tkanki tłuszczowej (zamieniając ją na energię), jednocześnie stymulując wzrost mięśni. Dodatkowo, l-karnityna wspomaga procesy przyswajania substancji odżywczych, dzięki czemu hamuje łaknienie, a organizm lepiej wykorzystuje dostarczone mu pożywienie. Dostarczona wraz z Drenafastem Sport wysoka dawka l-karnityny zwiększa naszą wydolność i wydajność, sprawiając, że jesteśmy bardziej energiczni i ożywieni. 

Inne naturalne substancje o działaniu stymulującym, które zawiera Drenafast Sport to wyciąg w żeń-szenia i guarany. Żeń-szeń od tysięcy lat znany jest w kulturze chińskiej, ale także w innych państwach azjatyckich – Korei, Japonii, wschodniej Rosji. Z jego dobrodziejstw korzystała tradycyjna medycyna chińska. Żeń-szeń jest bogatym źródłem witamin (A, B1, B2, C) oraz mikroelementów, jak wapń, potas, żelazo, magnez i wiele innych. Ten niemal cudowny korzeń działa na organizm pobudzająco i witalizująco, łagodząc jednocześnie skutki stresu i zmęczenia. Co więcej, pobudza organizm do usuwania nadmiaru cholesterolu, który jest przecież przyczyną wielu chorób, takich jak miażdżyca. Poprawia także przemianę materii i wspomaga organizm w usuwaniu martwych i uszkodzonych tkanek.

Z kolei guarana to roślina posiadająca najwyższe stężenie naturalnej kofeiny (badania dowiodły, że zawiera jej aż 4 razy więcej niż ziarna kawowca). Wiedzieli o tym Indianie zamieszkujący dorzecze Amazonki i dlatego nazywali ją „darem od boga”.  Guarana niweluje uczucie zmęczenia i osłabienia, w naturalny sposób dostarczając organizmowi energii. Pozytywnie działa na wydolność organizmu i wspomaga procesy regeneracji, czy to po intensywnym treningu, czy po całym dniu pracy. Chociaż guarana pobudza łagodniej od kawy, jej działanie jest dłużej rozłożone w czasie. Ten brazylijski owoc ma przy tym działanie antyoksydacyjne, a nawet przeciwbakteryjne. 

Drenafast Sport dostarcza organizmowi także substancji regulujących pracę układu pokarmowego. Jest to przede wszystkim rozpuszczalny błonnik. Najważniejszym aspektem jego działania, jest hamowanie uczucia głodu. Błonnik w procesie trawienia wchłania wodę i pęcznieje, wypełniając żołądek i dając uczucie sytości. Błonnik rozpuszczalny obniża także poziom cholesterolu we krwi. Działa również stabilizująco na zawartość glukozy we krwi. Wspomaga także oczyszczanie organizmu z toksyn, metali ciężkich i kwasów żółciowych.

Wyciąg z imbiru – jak wiele innych ostrych przypraw – stymuluje procesy trawienne. Ta tropikalna roślina, uprawiana w Azji już od ponad 3000 lat, ma także działanie pobudzające. Korzeń imbiru delikatnie intensyfikuje pocenie się, ponieważ przyspiesza krążenie krwi. Stąd też w krajach Dalekiego i Bliskiego Wschodu bywał wykorzystywany jako afrodyzjak. Dziś często wykorzystywany jest w preparatach kosmetycznych, odchudzających i antycellulitowych, takich jak Drenafast Sport. 

Wszechstronne działanie Drenafastu Sport może być korzystne nie tylko dla osób cierpiących z powodu nadwagi czy otyłości. Preparat firmy Biocol Laboratorios nie tylko wspomaga procesy redukujące nadmiar tkanki tłuszczowej, ale pozytywnie wpływa także na zmniejszenie obrzęków, których przyczyną jest zbyt duża ilość płynów w organizmie. Drenafast Sport dzięki swoim naturalnym składnikom jest bezpieczny i może być zażywany przez osoby prowadzące aktywny tryb życia i uprawiające sport. Po Drenafast Sport spokojnie mogą sięgać osoby z nadciśnieniem i diabetycy, ponieważ nie zawiera cukru,. Również chorzy na celiakię mogą stosować ten preparat, gdyż jest to produkt bezglutenowy. W jego składzie nie znajdziemy też innych szkodliwych substancji, takich jak barwniki. 

Odchudzająco-stymulująca kuracja Drenafastem Sport trwa 20 dni. Na tyle wystarcza jedno półlitrowe opakowanie cytrusowego preparatu. Odpowiednią dawkę Drenafastu Sport (25 ml, czyli tyle, ile mieści się w nakrętce) należy rozpuścić w litrze wody i popijać przez cały dzień.


Moje obserwacje:

źródło: google.com
Mimo, że etap redukcji już dawno za mną, postanowiłam podjąć współpracę. Byłam przede wszystkim ciekawa działania i efektów. Plusem jest to, że preparat nie ma sztucznych barwników, nie zawiera glutenu i nie zawiera cukru. Płyn, zgodnie z zaleceniami rozcieńczałam w wodzie - 25 ml na 1 litr wody i piłam go w ciągu dnia. Kuracja trwała 20 dni. Z ciekawości weszłam na wagę, chociaż jest ona dla mnie najmniej miarodajna: w ciągu 20 dni - 2 kg. Nie wiem co ze mnie zleciało, mam wrażenie, że sama woda. Kolejny plus za brak kofeiny i zielonej herbaty, które jakiś czas temu musiałam odstawić. Zamiast tego zawiera l-karnitynę i guaranę. Guaranę już znam, biorę od czasu do czasu, głównie, kiedy jestem wyczerpana, żeby od rana stanąć na nogi. Na czas kuracji odstawiłam wszystko, żeby obiektywnie ocenić produkt.
Preparat powodował głównie brak zmęczenia w ciągu dnia. Mimo małej ilości snu, nie czułam znużenia. Miałam zdecydowanie więcej energii niż zwykle. Jestem pewna, że to zasługa guarany. Czy odczułam coś więcej? Zmniejszony apetyt. Słodycze ostatni raz jadłam bardzo dawno temu, ale czasem wracała dość męcząca chęć sięgnięcia po coś słodkiego. W tym wypadku - aktualnie wstręt do słodyczy i totalny brak apetytu. Treningi owocne jak zwykle, tylko w tym przypadku znów nie odczuwałam zmęczenia. Po wyczerpującym treningu zawsze miałam dość już po godzinie, a teraz mogłam sobie pozwolić na mniejsze przerwy, odczuwałam mniejsze pragnienie i po treningu czułam się bardzo dobrze.

Jeśli chodzi o krem. No cóż. Ciało mam jędrne, brak cellulitu, więc tutaj ciężko mi ocenić czy preparat coś potrafi zdziałać. Konsystencja jest dość rzadka w formie żelu. Mimo to nie lepi się i szybko się wchłania. Bardzo wydajny! Zapach przyjemny, prawie niewyczuwalny. Skóra jest gładka, napięta i przyjemna w dotyku. To mi się podoba.

Uwagi? Szczerze - gdyby produkt byłby tańszy zakupiłabym kolejne opakowanie, bo jest naprawdę świetny. 
Polecam :)



"Tu na pewno nic nie dzieje się przypadkiem,
Nie ja to ustalam, a często jest tak jak chcę.
Mam charakter, nie oglądam się za plecy,
Biorę życie jakim jest i potrafię się tym cieszyć."


niedziela, 2 lutego 2014

Kappa Cosmetics - linia kosmetyków dla aktywnych.

źródło: kappacosmetic.pl
Ostatnio miałam możliwość testowania kosmetyków firmy kappa. Zgodziłam się na tę współpracę tylko dlatego, że kosmetyki są przeznaczone dla sportowców. Linia zawiera aktywne biologiczne substancje i wysokiej jakości wodę termalną, które w połączeniu mają za zadanie naprawiać mankamenty skóry. Główne nuty zapachowe tworzy mix zielonych i cytrusowych owoców. W sercu odnajdziemy piwonię, różę, konwalię i jaśmin. Kosmetyki nie posiadają parabenów. Nie mają barwników. Są bez alkoholu. Oparte na naturalnych składnikach. Pochodzące z upraw ekologicznych. Dla skóry wrażliwej. Niealergizujące. To mnóstwo argumentów żeby je wypróbować.

Otrzymałam dezodorant i balsam do ciała. Powiem Wam szczerze, że dość sceptycznie podchodzę do takich kosmetyków. Bo czym mogą różnić się zwykłe dezodoranty dostępne w perfumeriach, drogeriach od tych "dla aktywnych". Być może to taki chwyt marketingowy. Inny pomysł nie przychodzi mi do głowy. Jedyne kosmetyki, z którymi miałam styczność do tej pory to linia adidas i nie było w tym nic nadzwyczajnego. Ot, zwykły żel pod prysznic czy nowa odświeżająca nuta zapachowa. Niczym nie różnią się od zwykłych kosmetyków, których używam na co dzień. A tutaj naprawdę nie wiedziałam czego się spodziewać. Sądziłam, że kosmetyki kappa zero będą albo bezzapachowe albo będą tak intensywnie pachniały, że mnie zemdli, czego podczas treningu nie lubię.

Powiem Wam szczerze, że mocno się zdziwiłam. Po otwarciu paczuszki kosmetyki stały u mnie dwa dni zanim ich użyłam. Przygotowywałam się psychicznie do mocnego uderzenia jakiegoś cytrusowego zapachu. W końcu się odważyłam. Na pierwszy ogień poszedł dezodorant, który wybrałam spośród dwóch możliwości - dezodorant w kulce albo w sprayu. Jako, że sprayu rzadko używam, bo po prostu dezodoranty bardzo podrażniają mi skórę, a poza tym mam swoje ulubione w kulce, postanowiłam na przekór spróbować dezodorantu w sprayu.  Powiem Wam tylko tyle - bardzo miłe zaskoczenie. Dezodorant jest bardzo delikatny dla skóry i w ogóle jej nie podrażnia. Dodatkowo ma bardzo przyjemny zapach, prawie niewyczuwalny, ale jednak jest i go czuć. Myślałam, że po jednym użyciu odstawię go na półkę i już nigdy do niego nie wrócę. Natomiast teraz zastanawiam się czy po zużyciu nie przerzucę się na ten dezodorant na stałe. Jest świetny.

Drugi w kolejności czekał balsam. I znów z dwóch możliwości - balsam do ciała albo żel pod prysznic - wybrałam balsam, bo ten można przetestować w każdym calu. I tutaj znów miłe zaskoczenie. To szybko wchłaniające się mazidło, które naprawdę pięknie pachnie. Nawilża, pozostawiając skórę delikatną, miękką i miłą w dotyku. Nie śmierdzi i nie jest perfumowany w taki sposób, że po chwili odrzuca. Nie. Trzeba się "wwąchać", żeby go poczuć, a zapach ma śliczny.


źródło: kappacosmetic.pl




ASORTYMENT:
Dezodorant w areozolu 150 ml
Dezodorant w kulce 50 ml
Żel pod prysznic 250 ml
Balsam 250 ml


PARABENÓW
ALKOHOLU
BARWNIKÓW
ALERGENÓW
Z WYCIĄGIEM Z ALOESU


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona. Nie tylko z podjętej współpracy, ale z tego, że w końcu znalazłam dezodorant, który nie podrażnia mojej skóry i balsam, którego mogę użyć po prysznicu po treningu (i nie tylko!) i nie czekać 5 minut na jego wchłonięcie, tylko od razu po prostu się ubrać.

Kosmetyki nie zawierają parabenów, alkoholu, barwników, alergenów. W swoim składzie mają wyciąg z aloesu. Szczerze polecam.


http://www.kappacosmetic.pl
https://www.facebook.com/KappaCosmetics
http://www.kappafragrance.com