piątek, 6 grudnia 2013

Gdzieś na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się.

"To kusi mnie nawet teraz, 
Od czubka głowy do stóp,
Czuję dreszcze.
Ciśnie, wywiera ciśnienie, pragnienie.
Wróg cicho szepcze.
Czarna pantera,
Kusi mnie jej koci chód.
Wybiera drogi mych nóg.
Chcę tego jeszcze. Chcę tego teraz!
" 
pokahontaz

                                                                          źródło: youtube.pl
 
Powtarzam jak mantrę, nic tak nie umacnia psychicznie jak wsparcie osób, które nas otaczają. Czy w szkole, na studiach, czy w pracy, czy wreszcie po pracy, realizując swoje marzenia i pasje - robiąc to, co się kocha. Nic tak człowieka nie zwala z nóg jak brak takiego wsparcia, szczególnie psychicznego. Umacnianie w przekonaniu, że wszystko, co robisz jest bez sensu, że się nie nadajesz, że nie dasz rady, że Twoje działania nie mają odzwierciedlenia w Twoim zachowaniu, wyglądzie czy w myślach ludzi, którymi się otaczasz. To niedorzeczne - robisz coś, czego przecież nie widać - nie chodzisz w sportowym stroju na co dzień, nie uderzasz każdego napotkanego człowieka na ulicy, nie skaczesz idąc po schodach, nie wyglądasz jak sportowiec, jak bokser - bo np. jesteś kobietą. Największa metamorfoza rozpoczyna się właśnie w Twojej głowie. To tu rodzi się cały plan, ta cała gra, której stawką jest wygrane życie. Docenianie przez obcą osobę tego co robisz - bezcenne. Inni nie wiedzą z czym się borykasz. Widzą efekt końcowy. Te 5 minut, dla których pracowałeś przez lata. I jeszcze krytykują. To najlepsze pozostaje tylko dla Ciebie - to od czego zaczynałeś i gdzie jesteś teraz. To, co osiągnąłeś, czego się nauczyłeś i czego dokonałeś, tego nikt Ci nie zabierze. To jest najważniejsze w życiu, tak samo jak posiadanie bratniej duszy - gdy kiedyś w końcu poczujesz klepnięcie po ramieniu w najmniej oczekiwanym momencie i gdy usłyszysz za plecami: dasz radę.

"Każdy dzień, każda chwila, to dla nas szansa.
W życiu chcieć to móc, a kopa daje nam pasja.
W życiu trzeba mieć cel, bo tylko marzenia nadają naszemu życiu sens.
Jeśli mamy to coś, co pcha nas w nieba bramy,
nie ma takiej siły, która pozbawi nas wiary.
Nie znam lepszej recepty,
rób to, co kochasz i w czym jesteś najlepszy.
Idź przed siebie, wykorzystaj szansę."
hary, zeus


źródło: tumblr.com
Po co to robisz? Nie dość, że walczysz sam ze sobą, wszystkich wokół powinieneś przecież przekonywać do tego, że to co robisz jednak ma sens. Zapamiętaj - robisz to dla siebie. Nikt Cię nie zrozumie, nikt nie pochwali ani nie pogratuluje, od nikogo nie dostaniesz największego wsparcia jak od siebie samego. Któż zrozumie to bardziej od osoby, która sama trenuje, która się boryka z własnymi słabościami, która pokonuje mury, których inni nie widzą? Właśnie to wszystko tak bardzo umacnia, podnosi adrenalinę, daje kopa do działania i do życia. Jaki jest sens obudzić się i wstać rano z łóżka, wiedząc, że nie ma dla kogo. Że nikt nie czeka, nie pyta i nie wspiera. Poza tym wszystkim są marzenia, plany i cele, które sobie wyznaczamy. Pasja, która daje ogromną siłę. Nie jest potrzebny nikt inny. Wiesz co robisz, po co to robisz, dla kogo to robisz - bo to wszystko robisz tylko i wyłącznie dla Ciebie. Słyszysz: "pff... no i co z tego, że przebiegłeś 500 metrów dalej, że rzuciłeś głupią piłką 1 metr dalej, że zrobiłeś jedną pompkę więcej. Przecież to tylko jedna durna pompka, co to za różnica - jedna w tą czy w tą." Wiesz doskonale ile pracy Cię kosztowało, by zrobić ten malutki krok, żeby przekroczyć właśnie tę granicę. Własną granicę, w Twojej głowie. Że kiedyś nie byłeś w stanie wejść na 4. piętro bez zadyszki, a teraz biegasz 5 km w ciągu 25 minut, że kiedyś rzucenie piłką na odległość kilku metrów było barierą nie do przejścia i w końcu jak nie mogłeś zrobić ani jednej pompki, podczas, gdy teraz robisz 20, 30, 40 a nawet 100. Każdy trening popycha Cię krok naprzód. Każda godzina spędzona na pracy nad sobą powoduje, że następnym razem pobiegniesz dalej, rzucisz mocniej, a podniesienie własnego ciała na własnych rękach nie będzie już wyzwaniem. Wiesz jak to się nazywa? Podnoszenie poprzeczki. Stawianie sobie celów w życiu - póki co sportowym, Twoim, tylko i wyłącznie Twoim świecie. Nikt nie ma prawa wstępu do niego, nikt nie ma prawa mówić Ci, że coś jest bez sensu, że nie dasz rady, że to co robisz jest bez znaczenia. Nikt nie ma prawa Cię oceniać. Gadanina, krytykowanie i patrzenie na kogoś z wyższością i świdrujące pytanie w głowie - po co to robisz? Robię to dla siebie. Bo jak przekroczę swoje granice w mojej siłowni, w moim własnym domu na mojej własnej macie i zrobię w końcu to jedno powtórzenie więcej i pobiegnę dalej niż zwykle - to w życiu realnym, zwyczajnym, szarym - wszystkie przeszkody będę pokonywał bez problemu. Każdy problem będzie wyzwaniem, a nie przeszkodą nie do pokonania. Każde smutne wydarzenie, każdy kop od losu, każde potknięcie - w szkole, na studiach czy w pracy będzie motywacją, że możesz to zrobić lepiej, bardziej, mocniej, że możesz to zrobić na sto procent. Że dasz radę. Kto jak nie Ty? Kto może wiedzieć lepiej jak zrobić coś niemożliwego od Ciebie samego. Spójrz na siebie rok, dwa lata temu. Gdzie wtedy byłeś, a gdzie byli inni? A gdzie jesteś teraz, a gdzie są inni? Rozejrzyj się, uwierz w siebie i działaj. DZIAŁAJ! Rób coś ze sobą, ze swoimi słabościami i kompleksami, ze swoją psychiką i odwróć się od nieprzychylnych ludzi. Miej nadal swoje ambicje, zachowaj godność. Zobacz jaka droga za Tobą. Bo nikt tego nie zrobi za Ciebie, a jesteś osobą, która zrobi to najlepiej. Najlepsze jeszcze przed Tobą!

źródło: tumblr.com
Dzisiejszy wpis dedykuje sytuacjom, które są codziennie obecne w życiu. Dość już obłudy, kłamstwa,obgadywania, kiedy nikt nie widzi i nie słyszy. Chcesz mi coś powiedzieć? Skoro jesteś taki odważny chodź tutaj - stań naprzeciwko, spójrz w oczy i to powiedz. Trudniej, prawda? W życiu kierujmy się pewnymi zasadami - szczerością, otwartością, godnością i szacunkiem dla innych. Nigdy w życiu nie obgaduj za plecami, nie wiesz, kto jest obok i właśnie słyszy te wszystkie wypowiadane przez Ciebie bzdury. Nie znasz historii człowieka, a potrafisz go ocenić w przeciągu 5 minut? A pomyśl co ty zrobiłeś, czym możesz się pochwalić przez ostatnie pół roku? To nie jest łatwe. Jesteś wobec kogoś w porządku, a ten ktoś wbija Ci nóż w plecy, gdy nie patrzysz. Wiele razy dostajesz kopa w tyłek, ludzie się odwracają, bo dostali serce na dłoni, a chcieli więcej, jeszcze i jeszcze więcej. Ileż można z siebie dawać, otrzymując kolejne rozczarowanie w zamian? Dobre serce - twarde lądowanie. Bycie wrażliwym nie jest łatwe. Ale uczymy się od najlepszych. Potrafimy wybaczać, ale nigdy nie zapominamy. Kiedyś role się odwrócą, karma wróci. Nie, to nie zemsta. To czysta sprawiedliwość. Bo można wszystkich oszukać, ale życia się nie oszuka. Ile z siebie dajesz - tyle dostajesz. Pozdrowienia dla tych, którzy mi dobrze życzą :)



"Wiem wiem, tego nie było w planie.
Niewinne z losem igranie,
Uwieńczony ciosem szturchaniec.
Nim się ocknąłem usłyszałem wyznanie:
"Kędyś bywał szatanie? Zwodziłem świat mój panie"

Chcę tego prędzej,
Chcę tego bardziej,
Chcę tego więcej niż najbardziej.
Niczego nie chce tak jak teraz,
   Coś na otarcie łez,
Odparcie tez, że nie mogę być na szczycie.
Krzyczycie: Patrz kim jest,
To czart i bies na Tarota karcie!

Czy tego tak naprawdę chcesz?
Tak, chcę uparcie!
Tak, źle mi wróżycie?
Gdzie wasze wsparcie?
Drwijcie bardziej, kpijcie bardziej, 
Pierdolcie się,
Ja zażarcie chcę kochać życie!"
pokahontaz

wtorek, 3 grudnia 2013

Trening HIIT.

źródło: tumblr.com


"Co jest? To jest nasza odpowiedź na stagnację.
Pasje połączone w jedną federację.

Zawsze będziemy walczyć o racje.
Patrzcie, niech tak jak my każdy walczyć zacznie

Ile można czekać, cały czas czas ucieka,
Szkoda go na człowieka, co cały czas wciąż narzeka.

Po co zwlekać, my mamy inicjatywę,
Zamiast być widzem, wolimy być w pierwszej lidze.
 

Co jest? Bierzemy sprawy w swoje ręce
Nie chcę już stać bezczynnie więcej.
  Mój błąd, że nie zrobiłem tego prędzej."




Po ostatnim grupowym treningu stwierdziłam, że jesteśmy najbardziej pozytywnie zakręconą ekipą, jaka kiedykolwiek istniała. Pot lał się strumieniami, a nam towarzyszyła wszechogarniająca radość mimo ogromnego zmęczenia. Wzajemne wsparcie psychiczne i nieziemski wysiłek, dobry humor, zdrowa rywalizacja i jeden cel - to jest to, co kocham najbardziej. Sala pełna ludzi. Każdy wie, po co przychodzi, od czego zaczynał i jaki jest jego cel. Wszystko to robimy tylko dla siebie. Godzina bogów! A później, marudzenie, że już czas iść, że trening się skończył, ból i cudowny błogostan po treningu. Prysznic i pod kołdrę, witać nowy dzień :) Dla takich chwil aż chce się żyć!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejną propozycję treningu interwałowego - HIIT.

Z ang. HIIT - High Intensive Interval Trening - trening polegający na przeplataniu ćwiczeń o niskiej intensywności z ćwiczeniami o wysokiej intensywności. Poprawia wydolność, przemianę materii, bardzo szybko widoczny jest progres. To trening poprawiający dynamikę. Nie jest to trening przeznaczony do spalania tłuszczu, ale taki jest jego efekt uboczny.
źródło: tumblr.com

Przykład HIIT:

- 30 sekund truchtu (do 65% HR max)
- 10 sekund sprintu (90%-100% HR max)

Z czasem skracamy ilość sekund truchtu - do 20 sekund, by zwiększyć ilość sekund sprintu - do 15 sekund. Trening powinien stanowić bardzo duży wysiłek, spełniać nasze oczekiwania i dawać najlepsze rezultaty.

Trening HIIT rozpoczynamy od standardowej rozgrzewki.

30 sekund truchtu, 10 sekund sprintu - jeden interwał (HIIT)
albo 
90 sekund truchtu i 20 sekund sprintu - jeden interwał (HIIT)

Czas trwania od 5 do 25 minut (maksymalnie). Wykonujemy go od 2 do 3 razy w tygodniu.
Przed i po normalnie spożywamy posiłek - odpowiednio - przedtreningowy i potreningowy.

Trening jest o tyle dobry i skuteczny w odchudzaniu, ponieważ zapewnia przyspieszenie spalania nie tylko w trakcie, ale również pomiędzy treningami. Osiągamy to w dwojaki sposób - zwiększoną potreningową konsumpcję tlenu oraz przyrost czystej masy mięśniowej. HIIT ma bardzo duży wpływa na EPOC - excess postecercise oxygen consumption - w porównaniu do aerobów, które mają znikomy wpływ na EPOC - spalanie kalorii w przypadku HIIT po zakończonym treningu trwa wiele godzin.

źródło: tumblr.com
Plusem jest również kwestia adaptacji organizmu. Po paru treningach aerobowych organizm przyzwyczaja się do tego wysiłku, przez co musimy wydłużać czas jego trwania, co powoduje, że LBM - czyli czysta masa mięśniowa - ulega zmniejszeniu. Błędne koło. Do HIIT organizm potrzebuje bardzo długiego czasu, by się przyzwyczaić. Bez problemu zaskakujemy organizm, chociażby poprzez skracanie! czasu jego wykonywania - zmniejszamy trucht z 30 sekund do 20 sekund oraz wydłużamy czas sprintu od 10 sekund do 15 sekund.

Kiedy wykonywać trening?
W dni wolne od treningu siłowego i aerobowego. HIIT to inaczej interwały, więc bardzo złym pomysłem jest wykonywanie tego treningu przed albo po treningu aerobowym. Najgorszym pomysłem jest wykonywanie HIIT na czczo z uwagi na bardzo dużą utratę mięśni.

Jak wykonywać trening?
Biegając - czy w terenie czy na bieżni (chociaż, wiem wiem - na bieżni się nie biega ;). Ale też na basenie, rowerze czy robiąc pajacyki. Chociaż bardzo ciężko jest uzyskać HR max na rowerze stacjonarnym.

"Ze względu na dużą intensywność treningu HIIT, jest on zalecany zdrowym i aktywnym fizycznie osobom. Oprócz tego ze względu na to, że jest to mocny bodziec dla organizmu, należy stale obserwować swój organizm i efekty ćwiczeń. Ze względu na intensywny charakter trening ma też korzystny wpływ na wydolność tlenową organizmu. Badania na grupie przeciętnie wytrenowanych kobiet i mężczyzn wykazały wzrost wydolności tlenowej o ponad 100% po zaledwie sześciu treningach interwałowych na przestrzeni dwóch tygodni. Ze względu na intensywny charakter trening nie powinien być wykonywany przez osoby o niskiej kondycji fizycznej i wydolności tlenowej. Ze względu na możliwy katabolizm tkanek mięśniowych zaleca się:
źródło: tumblr.com
  • Niewykonywanie treningu HIIT na czczo
  • Niełączenie treningu HIIT z treningiem siłowym lub ćwiczeniami aerobowymi
  • Wprowadzenie co najmniej jednego dnia przerwy pomiędzy kolejnymi treningami HIIT 

HIIT (High Intensity Interval Training) to skuteczny i intensywny program interwałowy cieszący się rosnącą popularnością, który pozwala szybko spalić tkankę tłuszczową i skutecznie poprawić kondycję. Dodatkowy walor to oszczędność czasu. HIIT to idealny program treningowy dla ludzi, którzy nie chcą spędzać wielu godzin na ćwiczeniach.


Trening HIIT jest programem wymagającym, dlatego bardzo istotne jest, aby dobrze dobrać przedziały czasowe dla intensywnej i umiarkowanej pracy fizycznej (oraz stopniowo zwiększać poziom trudności). Przed główną częścią treningu HIIT obowiązkowo należy poddać ciało rozgrzewce, a po wykonaniu całego programu interwałowego należy wykonać ćwiczenia mające na celu wyciszenie organizmu po wysiłku. Maksymalny wysiłek (wysoka intensywność) wykonuje się do momentu uczucia palenia w mięśniach (znaczy to, że organizm wchodzi w strefę beztlenową). Po każdej intensywnej krótkiej części należy średnio przez okres 4 minut wykonywać umiarkowaną pracę fizyczną w celu zmniejszenia tętna. Jeżeli podczas maksymalnego wysiłku wystąpią bóle w klatce piersiowej oraz trudności w oddychaniu należy przejść do wysiłku umiarkowanego lub przerwać ćwiczenia. Jeżeli podczas umiarkowanego wysiłku tętno nie wróci do ok 60 - 70 procent maksymalnego HR należy wydłużyć umiarkowany wysiłek lub skrócić maksymalny. Jeżeli borykasz się z problemami sercowo-naczyniowymi, HIIT nie jest dla Ciebie."


źródło: http://trener.pl
http://sfd.pl
http://fitnow.pl


"Rób coś z sercem, a dostaniesz je na tacy."

czwartek, 28 listopada 2013

Paczka pełna zdrowia od Sensilive.

źródło: tumblr.com
Ostatnio treningi idą wspaniale, żeby nie powiedzieć, że idealnie. Zawsze jak to mówię, jestem zmuszona zrobić sobie przerwę. Po ostatnim przeziębieniu, w trakcie którego trzymałam się dzielnie i nawet wytrwałam nie biorąc urlopu, a także po przerwie w treningach, w zeszły czwartek wróciłam na salę z nową energią. Ostatni tydzień minął mi bardzo szybko, robiliśmy ćwiczenia koordynujące, siłowe, boks i oczywiście moją ukochaną samoobronę. Pochwały trenera są największą nagrodą. To jak wygrana w lotto, bo jest bardzo wymagającym człowiekiem i rzadko kogokolwiek chwali, a jak już to robi to naprawdę trzeba na to zasłużyć. A pochwał ostatnio coraz więcej. Ale nie spoczywamy na laurach, tylko podnosimy poprzeczkę. Są pompki na hantlach, piłkach, są też dobre uderzenia i prawidłowa garda. I wreszcie - nauka padów i chwytów na samoobronie nie idzie w las - jest coraz lepiej, naprawdę. Kocham to i nie wyobrażam sobie, żeby kiedykolwiek przestać to robić. Walka o zdrowie i amatorskie treningi na siłowni zamieniły się w pasję i miłość życia. Polecam każdemu ten stan, bo daje ogrom przyjemności i satysfakcji, nie da się go opisać :)




Ostatnio również udało mi się nawiązać kolejną współpracę z firmą Sensilive.

źródło: google.com


Jest to firma, która stanowi Sensilab Group S.A. Luksemburg, wiodącego producenta suplementów diety i farmaceutyków sprzedawanych w ponad 20 krajach. Znacie zapewne markę Polfa Łódź: "Sensilab od początku swojego istnienia specjalizował się w produkcji specjalistycznych suplementów diety.

źródło: zdjęcie własne
Firma została założona przez pasjonatów, którzy podjęli odważną decyzję odejścia z korporacji farmaceutycznych, aby osiągać nowe cele. W oparciu o najnowsze osiągnięcia naukowe oraz współpracę z europejskimi ośrodkami naukowymi zespół fachowców z Działu Badań nad Suplementacją Diety opracował szereg produktów w kategoriach:
część

• Suplementy diety
• Kosmetyki
• Wyroby medyczne

Wzajemne uzupełnienie się portfolio, dostępu do międzynarodowej sieci dystrybucji, know-how oraz bazy produkcyjnej stworzyło doskonałą okazję do połączenia się dwóch firm. W połowie 2008 roku SENSILAB połączył się z POLFĄ-ŁÓDŹ S.A."

Firma współpracuje z 40 naukowcami i ekspertami oraz posiada dwa w pełni zautomatyzowane zakłady produkcyjne. W produktach znajdziemy tylko naturalne składniki klasy premium, od najlepszych dostawców na świecie. Informacje pochodzą ze strony firmy, więcej możecie przeczytać tutaj - sensilive.pl - KLIK. Czego więcej chcieć? Same pozytywy. Dlatego też kolejny raz zdecydowałam się zaufać i spróbować produktów marki Sensilive, dziękując jednocześnie za możliwość skorzystania z możliwości wypróbowania całkiem nowych dla mnie suplementów diety. Mam nadzieję, że na tyle polubię te specyfiki, że będę zawsze wierna w końcu jednej marce.

źródło: zdjęcie własne
Przesyłkę otrzymałam na początku tego tygodnia. Gdy ją zobaczyłam, wrażenie było bardzo pozytywne. Mimo, że paczka przemierzyła prawie pół Polski dotarła do mnie w nienaruszonym stanie. Idealnie zapakowane pudełko, a po otwarciu moim oczom ukazały się trzy produkty firmy Sensilab.

Pierwszy z nich to zapewne dobrze Wam znamy sok z aloesu. Wiem, że sporo osób, dbających o swoje zdrowie go spożywa.  Sok z Sensilab zawiera aż 99,8% aloesu.

Aloes przede wszystkim wspomaga regenerację organizmu. Dodatkowo wzmacnia odporność i rozwiązuje problemy trawienne. Dodatkowo składniki, zawarte w soku z aloesu zwiększają wchłanianie protein oraz oczyszczają nasz organizm, eliminując toksyny. Poza tym aloes zawiera wiele witamin, m.in A, B1, B2, B6, B12, C i E oraz minerały, m.in. wapń, żelazo, potas, chrom, magnez, miedź i cynk, a także cenne dla osób aktywnych fizycznie - aminokwasy. Polecany dla osób odchudzających się.  
Sok z aloesu posiada dużą moc - tutaj jest bardzo skoncentrowany - aż 99/8% czystego aloesu, więc na początku powinniśmy spożywać go w niewielkich dawkach, żeby nasz organizm mógł się stopniowo do niego przyzwyczaić. Aloes usuwa uboczne produkty przemiany materii, złogi i toksyny, a także resztki pokarmu z układu trawiennego.

źródło: zdjęcie własne
Co więcej, oczyszczając nasz organizm poprawia również wygląd naszej cery: "Aktywne substancje z soku i miąższu aloesu przenikają i nawilżają również skórę, łagodzą jej podrażnienia i działają regenerująco oraz ujędrniająco. Dostarczają jej antyoksydantów, które zwalczają odpowiedzialne za starzenie się skóry wolne rodniki. Pochodzące z aloesu substancje znacznie szybciej i głębiej niż woda wnikają w tkanki i zapewniają im na długo nawilżenie, a dodatkowo wzmacniają naczynka i odpowiedzialne za elastyczność skóry włókna kolagenowe. Dlatego, gdy mamy problem z cerą – suchą i mało sprężystą – warto poddać ją kuracji aloesowej i odżywiać z zewnątrz (krem) i wewnątrz (sok). Możemy też przemywać sokiem aloesowym twarz i ciało."

W paczce oprócz soku znajdowały się jeszcze BIO Maqui Ultimax - w formie kapsułek oraz BioEner mix w postaci proszku.

W składzie Bio Maqui Ultimax znajdziemy ekologiczne sproszkowane owoce Maqui. Kapsułki mają neutralny smak i zapach. Zrobione są oczywiście z naturalnych składników, są pochodzenia roślinnego. Jaka to przyjemność czytać na opakowaniu, że kapsułka zawiera jedynie owoce Maqui oraz ekologiczną mąkę ryżową. Żadnych innych dodatków. Coś niesamowitego. Do źródła pochodzenia owoców Maqui potrzebowałam pomocy, dlatego wiedzę na temat tego produktu czerpałam ze strony producenta.

źródło: zdjęcie własne
Owoce Maqui posiadają silne właściwości antyoksydacyjne. Są źródłem witaminy C, a także minerałów - wapnia, potasu i żelaza, magnezu, cynku, miedzi. To doskonałe źródło białka. Poprawiają siłę, wydolność i wytrzymałość organizmu. Pozwalają na utrzymanie prawidłowego poziom cholesterolu. Co najważniejsze - wykazują największe właściwości antyoksydacyjne spośród wszystkich owoców. Posiadają zdolność pochłaniania wolnych rodników tlenowych. Poprawiają metabolizm i pozwalają utrzymywać prawidłową wagę ciała. Poprawiają koncentrację i eliminują zmęczenie. Suplement wskazany dla wegetarian.



Ostatni produkt to BioEner mix, w składzie którego znajdziemy sproszkowany korzeń Maca, zieloną herbatę, ekstrakt z owoców aceroli, witaminę C oraz guaranę - ekstrakt z nasion.
źródło: zdjęcie własne
Produkt jest w postaci proszku może być przyjmowany razem z jogurtem, sokiem, muesli lub innym pożywieniem. Jak sama nazwa wskazuje, produkt poprawia koncentrację, eliminuje zmęczenie, dzięki zawartości guarany, która stopniowo uwalnia się w organizmie i działa rewelacyjnie, lepiej niż kawa, posiada wiele witamin i minerałów. Dzięki zawartości owoców aceroli, wisience z Barbadosu, posiada sporą dawkę witaminy C. Jeden owoc aceroli ma tyle witaminy C co jeden kilogram cytryn :) 
Sproszkowany korzeń maca dostarcza nam aminokwasów, węglowodanów i cennych składników, które wspomagają funkcjonowanie organizmu. Jedno jest pewne - ten produkt bardzo wzmacnia organizm.

Muszę przyznać, że jeszcze nie zdążyłam wypróbować tych suplementów. Za miesiąc przygotuję kolejny post, w którym opiszę Wam swoje odczucia związane z przyjmowaniem tych specyfików. Ale jedno jest pewne - nic nie jest w stanie ich zastąpić. I nie piszę dlatego, że podjęłam współpracę z firmą Sensilab, lecz tylko dlatego, że produkty przekonały mnie od początku swoim ekologicznym pochodzeniem oraz zawartością ograniczoną do składników pochodzenia roślinnego. Na stronie producenta możemy znaleźć tylko i wyłącznie suplementy diety oraz produkty ekologiczne. Na chwilę obecną, po ocenie współpracy i wyglądzie przesyłki - szczerze polecam i zachęcam do zastąpienia kawy - guaraną, do wzmocnienia odporności i oczyszczenia organizmu - sokiem z aloesu oraz do wypróbowania owoców Maqui, bo o takich składnikach i produktach niestety nie słyszy się na co dzień. Wszystko brzmi i wygląda super. Zobaczymy jak podziała na mnie i czy po kuracji miesięcznej funkcjonowanie mojego organizmu na tyle się poprawi, że będzie to wyczuwalne.


źródło: 
http://sensilive.pl
 http://fitness.wp.pl
http://maca.com.pl

niedziela, 24 listopada 2013

Czego nie należy robić po zjedzonym posiłku.

źródło: tumblr.com
Ostatnio trafiłam na artykuł, poświęcony tematowi "Czego nie robić po posiłku".

1. Nie idź pływać

Gastroenterolog Christine Carter-Kent z Cleveland twierdzi, że zanim wejdziemy do wody po zjedzonym posiłku powinniśmy odczekać co najmniej pół godziny. Jest to konieczne ze względu na ryzyko wystąpienia kolki, która może okazać się niebezpieczna, jeśli pojawi się w trakcie pływania. Kolka to ostry ból spowodowany obkurczaniem ścian narządów. Najczęstszym przykładem jest kolka jelitowa, na którą cierpią głównie niemowlęta, ale może dotknąć każdego - u dorosłych pojawia się z reguły w wyniku intensywnego wysiłku, np. po długim biegu lub pływaniu. Zdarza się również, że już samo spożycie pokarmu może spowodować kolkę, szczególnie, gdy jemy zbyt szybko lub porcja jest za duża.

O ile ostry ból brzucha sam w sobie nie stanowi zagrożenia dla życia, to należy pamiętać, że może być on tragiczny w skutkach w sytuacji, gdy pojawi się w czasie pływania (szczególnie w miejscach niestrzeżonych). Dla bezpieczeństwa zanim udamy się na basen lub kąpielisko odczekajmy godzinę po zjedzeniu posiłku. 


2. Nie bierz kąpieli

Gdy bierzemy do ust jedzenie, krew napływa do żołądka - jest ona potrzebna w procesie trawienia. Jeśli tuż po posiłku weźmiemy prysznic lub kąpiel w wannie, pozbawimy żołądek niezbędnej do trawienia krwi, ponieważ zamiast trafić do żołądka, zostanie ona skierowana głównie w kierunku powierzchni skóry, aby ją schłodzić. W ten sposób proces trawienia zostaje opóźniony i nie może przebiegać prawidłowo.

W przypadku osób starszych, osłabionych lub o zaburzonym krążeniu, mogą wystąpić również poważniejsze konsekwencje, takie jak omdlenia lub nawet niewydolność krążenia. Dzieje się tak, ponieważ krew wykorzystana zostaje do trawienia oraz chłodzenia organizmu i zbyt mała jej ilość dopływa do mózgu.

Lekarze zalecają, aby odczekać około 30 minut pomiędzy posiłkiem a kąpielą lub prysznicem. 

3. Nie kładź się spać

źródło:tumblr.com
Lekarze zalecają, aby nie jeść przed snem. Gdy kładziemy się do łóżka, soki trawienne odpływają z żołądka, co może prowadzić do refluksu żołądkowo-przełykowego lub nawet do zapalenia jelit. Ponadto,niestrawione jedzenie powoduje, że budzimy się z poczuciem "ciężkości".
Co zaskakujące, nowe badania wykazują, że jedzenie tuż przed snem może zwiększać ryzyko wystąpienia udaru. Naukowcy z wydziału medycznego Uniwersytetu w Ioánnina (Grecja) twierdzą, że może istnieć powiązanie pomiędzy czasem, jaki upłynie między zjedzeniem posiłku i przed położeniem się spać a ryzykiem wystąpienia udaru. Każde kolejne 20 minut, które odczekamy po jedzeniu, zmniejsza ryzyko udaru o 10%.

Dokładne przyczyny takiej korelacji niestety nie są znane. Możliwym wyjaśnieniem jest to, że choroba refluksowa jest powiązana z bezdechem sennym, który stanowi czynnik ryzyka udaru mózgu. 

 

4. Nie pij herbaty

źródło: tumblr.com
Picie herbaty tuż po posiłku jest najczęstszym błędem popełnianym przez Polaków. Większość z nas pije herbatę w trakcie lub od razu po obiedzie. Zresztą nie dotyczy to tylko nas - na przykład w Turcji herbata jest wręcz napojem narodowym. Okazuje się jednak, że popijanie jedzenia herbatą to bardzo niezdrowy nawyk. Wpływa na nieprawidłowe wchłanianie żelaza, który dostarczamy organizmowi w posiłku.

Tanina zawarta w herbacie wiąże się z żelazem, skutecznie ograniczając zdolność organizmu do przyswajania tego ważnego minerału. Niedobór żelaza to bardzo częsty problem zdrowotny, ponieważ może prowadzić do anemii.

Należy odczekać co najmniej godzinę po posiłku, zanim wypijemy herbatę, aby nie miała ona negatywnego wpływu na nasze zdrowie. 

 

 

5. Nie jedz owoców

Jedzenie owoców bez wątpienia ma korzystny wpływ na nasze zdrowie, ponieważ są one bardzo dobrym źródłem witamin i składników mineralnych oraz błonnika. Warto jednak wiedzieć, że poza tym ile i jakie owoce jemy, ważne jest również kiedy to robimy.

Ogólnie rzecz biorąc owoce są łatwe do strawienia, ponieważ zawierają cukry proste. Większość owoców, z wyjątkiem bananów i daktyli, jest lekkostrawna i bardzo szybko ulega rozkładowi jeszcze w żołądku.

Kiedy jednak jemy owoce razem z posiłkiem lub tuż po nim zaczynają one fermentować. Ponadto owoce cytrusowe zawierają naturalne kwasy, które w połączeniu z kwasami i złożonymi związkami obecnymi w potrawach mogą prowadzić do zaburzeń żołądkowych i problemów z trawieniem. Dlatego zaleca się, aby jeść owoce nie wcześniej niż godzinę po zjedzeniu posiłku (lub przed właściwym posiłkiem), najlepiej rano na czczo, aby organizm mógł najlepiej wykorzystać znajdujące się w nich składniki odżywcze i uzyskać energię na początek dnia. 

6. Nie idź na spacer

źródło: tumblr.com
Wiele osób wybiera się na spacer po obiedzie, wierząc, że wpłynie to pozytywnie na trawienie. Okazuje się jednak, że to błędne przekonanie może mieć odwrotny skutek.
Spacer jako forma ruchu oczywiście jest zalecany, ponieważ korzystnie wpływa na metabolizm, a także zmniejsza ryzyko cukrzycy typu 2 u osób starszych (wykazane przez zespół dr Loretty DiPietro ze Szkoły Zdrowia Publicznego i Usług Zdrowotnych Uniwersytetu Jerzego Waszyngtona). Pamiętajmy jednak, aby odczekać około pół godziny zanim wyjdziemy z domu. Spacer bezpośrednio po jedzeniu może doprowadzić do refluksu i niestrawności, a także przeszkadza sokom trawiennym w absorbowaniu substancji odżywczych z pożywienia.

 

7. Nie pal papierosów

źródło: tumblr.com
O tym, że palenie jest szkodliwe dla zdrowia, nie trzeba nikogo przekonywać. Istnieje mit, że jeden papieros zapalony tuż po posiłku może zadziałać na nasz organizm tak, jak wypalenie 10 na raz. Nie ma na to bezpośrednich dowodów, wiadomo jednak, że substancje zawarte w papierosach wzmagają objawy zespołu wrażliwego jelita oraz wrzodów jelita grubego. Palacze dobrze wiedzą o tym, że dymek ułatwia wypróżnienie (niektóre osoby twierdzą, że palą tylko dlatego, by poradzić sobie z zaparciami), jest to jednak bardzo złudne. 

Jeśli chodzi o zawarte w tym artykule punkty to muszę przyznać, że ze wszystkimi się zgadzam. Co do niektórych, do których miałam wątpliwości również sprawdziłam i są potwierdzone przez sportowców i osoby aktywne fizycznie, o czym możecie przeczytać na kfd lub sfd. Jaki jest złoty środek? Najlepiej po zjedzonym posiłku odczekać te zalecane 30 minut i potem robić wszystko, na co mamy ochotę :)

źródło: http://www.odkrywcy.pl



niedziela, 17 listopada 2013

Odważ się żyć!

"Pozwól, że Cię uświadomię. Życie jest straszne - przyzwyczajaj się do tego. I nie ma żadnych magicznych rozwiązań. Wszystko zależy tylko od Ciebie.

źródło: tumblr.com
Szczęście jest rezultatem ciężkiej pracy i przygotowań. Podział talentu i umiejętności jest jedną z najbardziej błędnie pojmowanych kwestii. Talent jest czymś, co posiada się naturalnie. Umiejętności są nabyte poprzez godziny, godziny i godziny pracy nad swoim rzemiosłem.
Motywacja to coś, co sprawia, że idziesz naprzód każdego dnia. Motywacja opiera się o codzienne czynności, jakie musisz podjąć, aby brnąć dalej. Gdy początkowa iskra jest już płomieniem, co dalej? Utrzymanie motywacji budząc się każdego dnia, powtarzając: Chcę to zrobić. Chcę być najlepszym jaki potrafię, ponieważ chcę osiągnąć rzeczy, które mnie inspirują i sprawiają, że czuję się świetnie.
Wszystko tkwi w umyśle. On rządzi ciałem i traktuje je jako definiowalny produkt."








"Nigdy nie bój się porażek. 
One są nieodłącznym elementem zwycięstwa."




 źródło: youtube.pl



"Pobudka. Szósta rano. Twoja ręka jeszcze nie chwyciła budzika, a głosy w Twojej głowie już zaczynają Ci mówić, że jest za wcześnie, za ciemno i zbyt zimno by wyjść z łóżka. Bolące mięśnie buntują się przeciwko Tobie. Udają, że nie słyszą rozkazów mózgu, który każe im się poruszyć. Legiony głosów w jednomyślnym okrzyku dają Ci pozwolenie na wciśnięcie "drzemki" na budziku i odpłynięcie z powrotem do krainy snów. Ale Ty nie pytasz ich o pozwolenie. Głos, którego zdecydowałeś słuchać, jest głosem przekory. Głos, który spowodował, że nastawiłeś ten budzik wczoraj. Więc siadaj, postaw stopy na podłodze i nie oglądaj się za siebie, bo przed nami zadanie do wykonania. Witaj w świecie dążenia do celu. Czym jest dzień, jeśli nie cyklem konfliktów pomiędzy prawidłową drogą i drogą łatwą?
źródło: temyśli.pl
Dziesięć tysięcy strumieni otwiera się przed Tobą niczym rzeczna delta. Każdy z nich kusi Cię swoim pomyślnym nurtem i brakiem oporu. Rzecz w tym, że Ty płyniesz pod prąd. Kiedy podejmujesz tę decyzję, kiedy decydujesz się odrzucić to, co wygodne, to co bezpieczne i to, co niektórzy nazywają "zdrowym rozsądkiem". To tylko początek Twojej drogi. Od teraz będzie tylko trudniej. Więc lepiej upewnij się, że naprawdę tego chcesz, ponieważ możliwość rezygnacji będzie zawsze na wyciągnięcie ręki, w gotowości by zniweczyć Twój wysiłek. A teraz musisz tylko się podnieść. Ale nie będziesz się kłócił z każdym kolejnym krokiem, musisz podjąć decyzję, czy zrobisz następny... Już jesteś w drodze, ale to nie czas, by rozwodzić się nad tym, jak daleko już zaszedłeś. Walczysz z przeciwnikiem, którego nie możesz zobaczyć, ale możesz poczuć jak depcze Ci po piętach, czyż nie? Czujesz jego oddech na swoim karku. Wiesz kim on jest? To TY. Twoje lęki, Twoje wątpliwości, Twoje kompleksy, wszystkie zgrupowane razem niczym pluton egzekucyjny, gotowe, by zmieść Cię z powierzchni ziemi. Ale nie trać nadziei. Mimo, że nie są łatwe do pokonania, to daleko im do niezwyciężonych. Pamiętaj, dążysz do celu, to Battle Royale pomiędzy Tobą i Twoim umysłem, pomiędzy ciałem a diabełkiem na Twoim ramieniu, który wmawia Ci, że to tylko gra, że to strata czasu, że Twoi przeciwnicy są silniejsi od Ciebie. Zagłusz te głosy wątpliwości biciem swego serca, wypal brak pewności ogniem, który płonie pod Twoimi stopami. Pamiętaj o co walczysz i nigdy nie zapomnij, że momentum jest okropną kochanką. Może zmienić wszystko o 180 stopni przy najmniejszej pomyłce.
źródło: google.com
Ciągle poszukuje słabego punktu w Twej zbroi, tej małej rzeczy, na którą zapomniałeś się przygotować. Tak długo jak diabeł tkwi w szczegółach, pozostaje pytanie: Czy tylko na tyle cię stać? Czy jesteś pewny? Gdy odpowiedź brzmi "tak", to znaczy, że zrobiłeś wszystko, co mogłeś, by przygotować się na bitwę. Wtedy właśnie jest czas byś wystąpił naprzód i dumnie stawił czoła swojemu wrogowi. Wrogowi wewnątrz Ciebie. Teraz musisz przenieść tę walkę w teren, w terytorium wroga. Jesteś lwem w stadzie lwów. Wszyscy polują na tę samą nieuchwytną zdobycz, z niepohamowanym głodem, który zdaje się mówić, że zwycięstwo to jedyna rzecz, która może utrzymać Cię przy życiu. Uwierz więc w głos, który mówi, że możesz biec jeszcze szybciej, możesz rzucić mocniej, a prawa fizyki są dla Ciebie zaledwie sugestią.

Zwycięstwa i porażki są jak krople w oceanie. Ale wysiłek... Nikt nie ma prawa osądzać wysiłku! Bo wysiłek to coś wyłącznie pomiędzy Tobą a Tobą! Jeśli jutra by nie było... co byś dał z siebie dzisiaj?

Każdy dzień jest nowym dniem! Każdy poranek jest nowym porankiem! Więc teraz musisz iść i pokazać im wszystkim, że jesteś innym stworzeniem... Teraz! Niż byłeś pięć minut temu... Cokolwiek możesz po sobie zostawić... Zostaw coś po sobie!


Więc wstawaj! Marz, działaj, zwyciężaj!"



 źródło: youtube.pl



czwartek, 14 listopada 2013

Infekcja a trening. Czy podczas przeziębienia warto trenować?

źródło: tumblr.com
Od dobrych dwóch lat prawie nie chorowałam. Odkąd trenuję i jestem aktywna fizycznie praktycznie zapomniałam czym jest ból gardła, katar czy o zgrozo gorączka. Ale teraz już sobie wszystko przypomniałam. Tak - w poniedziałek dopadło mnie przeziębienie. Mimo to, wtorkowego treningu nie odpuściłam. Wiedziałam, że albo się wykuruję na sto procent albo padnę i rozłożę się totalnie. Nie rozłożyłam się, ale lepiej też nie jest. Dzisiaj zaplanowałam trening, ale zdrowy rozsądek podpowiedział mi, że jednak lepiej dać sobie spokój. Koncentracja i jasność umysłu są na tym samym poziomie, ale osłabienie, ból mięśni, katar i ból gardła nadal nie dają o sobie zapomnieć. Z bólem serca zostaję dzisiaj w domu i dzielę się z Wami informacjami na temat

Czy podczas przeziębienia warto trenować?

Każdy lekarz sportowy powie to samo - jeśli jesteś w stanie to ćwicz, jeśli nie, to odpuść. Dr Lewis G. Maharam autor książki "Running Doc's Guide to Healthy Running" zapewnia, że jeśli objawy czujemy powyżej szyi - czyli jest to tylko katar lub ból gardła - nie ma potrzeby zaprzestania treningów. 

Aktywność fizyczna pomaga wzmocnić odporność, o czym sama się przekonałam. Ale niestety nie jestem ze stali. Ciągłe treningi, stres, dodatkowo przewianie, nagła zmiana temperatury spowodowały, że mój organizm zaprotestował. Każdy człowiek jest inny. Ja czułam, że powinnam odpuścić, bo nawet trening nie przyniósłby mi ani satysfakcji ani frajdy. Ale Wy nie musicie odpuszczać. Wszystko zależy od tego jak na trening zareaguje nasz organizm, od tego jakie ćwiczenia wybierzemy oraz od zaawansowania choroby.

Osoby, które uprawiają sport zapadają na choroby górnych dróg oddechowych nawet cztery razy rzadziej. Nawet delikatne, regularne ćwiczenia minimalizują ryzyko złapania infekcji. Z drugiej strony badania wskazują, że osoby trenujące bardzo intensywnie osłabiają swoją odporność.  
 
"Przeprowadzono test na grupie biegaczy, którzy przygotowywali się do maratonu. Okazało się, że ponad 40% z nich po zwiększeniu wysiłku 2 miesiące przed zawodami przynajmniej raz zachorowało na grypę. Jak zapobiec tego typu sytuacjom? Najlepiej przestrzegać odpowiednio zbilansowanej diety, która dostarczy organizmowi niezbędnych wartości odżywczych".
 
źródło: tumblr.com
Delikatne ćwiczenia przy lekkim przeziębieniu nie pogłębią choroby, tak więc śmiało możemy ćwiczyć, jeśli tylko mamy na to siłę i czujemy się na tyle dobrze, żeby wejść na bieżnię z katarem. Sygnały, których nie powinniśmy lekceważyć to:
 
- gorączka
- ogromne zmęczenie
- ból mięśni i stawów
- powiększone węzły chłonne
 
Trening w takim stanie niewątpliwie doprowadzi do rozwoju choroby. Jeśli dopadnie nas grypa albo wirus najlepiej dać sobie tydzień albo dwa odpoczynku, by po tym czasie wrócić do intensywnych treningów. Nie należy rozpoczynać ćwiczeń przed całkowitym wyzdrowieniem, bo może się to skończyć nawrotem choroby. Nie możemy się spieszyć, przez pierwszy tydzień po wyleczeniu infekcji powinniśmy zacząć od delikatnych treningów i stopniowo przechodzić do intensywnych treningów. Powinniśmy obserwować nasz organizm i zwracać uwagę na swoje samopoczucie. Jeśli zbyt wcześnie wrócimy do ćwiczeń możemy bardzo szybko doprowadzić do nawrotu choroby. Powodem będzie niedoleczona infekcja. Przeziębienie jest często sygnałem ostrzegawczym przetrenowania, a przerwa w treningu może zapobiec kontuzjom.

Wiele ostatnich badań naukowych wskazuje, że trening może przyspieszyć nasz powrót do zdrowia. Należy pamiętać, że nie zawsze ćwiczenia podziałają na nas dobrze i przyniosą dobre efekty. Możemy przeprowadzić łatwy test, o którym wspomniałam na samym początku - "nazwijmy je po polsku testem szyi 'neck check'. Jest to kwintesencja anatomicznego położenia objawów. Jeśli więc żaden z objawów przeziębienia nie schodzi poniżej poziomu szyi, istnieje możliwość ćwiczeń o niewielkim / średnim nasileniu ze znikomym ryzykiem. Objawy te obejmują ból gardła, katar, łzawienie. W przeciwieństwie do tego kaszel, nudności, wymioty, bóle mięśni, uczucie ogólnego rozbicia i gorączka, są przeciwwskazaniem do każdej aktywności fizycznej. Co ciekawe, w tym przypadku, stresy związane z życiem osobistym i pracą traktowane są na równi z aktywnością fizyczną i zdecydowanie przeciwwskazane. Istnieje też drugi test, który stanowi niejako fazę drugą wykluczeń po ‘teście szyi’. Chodzi o 'test progresji' objawów klinicznych po rozpoczęciu umiarkowanej aktywności na początku treningu. Jeśli więc objawy przeziębienia w istocie nie schodzą poniżej poziomu szyi, a zależy nam na kontynuowaniu treningu, należy poznać odpowiedź organizmu na ćwiczenia. Przy niewielkiej intensywności objawy powinny ustąpić, powinna poprawić się drożność przewodów nosowych, zniknąć ból głowy i słabnąć drapanie w gardle. Nasilające się dolegliwości świadczą o konieczności rezygnacji z ćwiczeń.
źródło: google.com
 
Jak już wspominałam na początku - "jeżeli nasza choroba wiąże się z objawami powyżej szyi np. ból gardła, katar, kichanie, ból głowy śmiało można ćwiczyć. Badania wykazały, że wykonywanie ćwiczeń w tym stanie może poprawiać odporność organizmu.

Jeżeli objawy dotyczą części poniżej szyi np. bóle mięśni, dreszcze, wysoka temperatura ciała, bóle brzucha, biegunka, wymioty, ćwiczenia należy odłożyć na bok. Wykonywanie ćwiczeń wówczas może nasilać objawy choroby i wydłużyć czas powrotu do zdrowia. Jeżeli ma się grypę, należy w domu przeczekać czas potrzebny do wyleczenia i dopiero wrócić do ćwiczeń."

Jak ćwiczyć podczas infekcji:

- lekkie treningi - marsz, trucht, ćwiczenia z małymi obciążeniami, joga, pilates
- niska intensywność treningów
- dłuższy czas odpoczynku między seriami
- picie dużej ilości wody
- odpoczywanie i duża ilość snu
 
Ważne jest by w czasie choroby słuchać ciała. Jeżeli podczas ćwiczeń poczujesz, że stan chorobowy pogarsza się, przerwij ćwiczenia. 

Na koniec ciekawostka: "Istnieją też wirusy mające powinowactwo zarówno do dróg oddechowych jak i do mięśnia sercowego (Coxackie). Ćwiczenia fizyczne w przypadku infekcji powodowanej tym patogenem zwiększają rozległość uszkodzeń mięśnia sercowego i nasilają objawy kliniczne, a więc zaburzenia rytmu serca, a także w skrajnych przypadkach mogą powodować niewydolność krążenia. Prowadzenie treningów o dużej intensywności powoduje również powstanie okna obniżonej odporności podczas którego nasila się replikacja wirusa, a uszkodzenia tkanek spowodowane stresem mechanicznym niepotrzebnie angażują układ odpornościowy, który nie może ogniskować
źródło: google.com
swoich działań na rozwijającej się infekcji. Umiarkowany wysiłek podczas lekkich objawów chorobowych może poprawić stan zdrowia, wykazuję on pozytywne zmiany w układzie odpornościowym. Wysiłek powoduje, że komórki odpornościowe szybciej przepływają po organizmie, a ten wytwarza więcej makrofagów, czyli komórek atakujących bakterie. Taki stan oczywiście nie trwa długo, jednak naukowcy są zdania, że ruch podczas choroby ma pozytywne skutki. Pamiętaj, że zbyt intensywne i zbyt długie ćwiczenia obniżają odporność organizmu, co w konsekwencji doprowadzić może do pogorszenia zdrowia
 
Naukowcy wykazali, że osoby ćwiczące szybciej wracają do zdrowia. Tak więc regularne pocenie się odsunie widmo chorób, a co za tym rzadziej będziemy rezygnowali z treningów."
 
Tak więc ćwiczcie, ale uważnie obserwujcie organizm i nie dajcie się zwariować. Tygodniowa przerwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a po tym czasie na pewno wrócicie pełni motywacji, siły woli i z radością na salę treningową. Ja już nie mogę się doczekać kolejnego treningu :)



źródło:
http://trener.pl
http://fitness.sport.pl

poniedziałek, 11 listopada 2013

Grzybek tybetański - sekret, historia i cenne właściwości.

źródło: tumblr.com
Ostatnio moje treningi przypominają walki bokserskie. Z ostatniego wyszłam cała poobijana. Ale wiecie co? Coraz bardziej mi się to podoba. Skupiamy się głównie na psychice, tym co siedzi w głowie, wytrenowanej sile, szybkości i gibkości, obronie i o dziwo atakowaniu, w którym czuję się już coraz pewniej. Wychodząc z założenia, że najlepszą obroną jest atak, uczę się powoli wszystkich tajników i czułych punktów, które znajdują się na ciele. Znam swoje słabe i mocne strony. Wiem, gdzie uderzyć i jak chwycić, żeby w ciągu sekundy napastnik leżał obezwładniony. To daje ogromną siłę. Nie tylko fizyczną, ale przede wszystkim psychiczną. Z każdego treningu wychodzę mocniejsza i silniejsza. Moja głowa jest pełna pozytywnych myśli. Wiem, czego chcę i do czego dążę. Zmieniam się z tygodnia na tydzień. Oczywiście treningów przerywać nie zamierzam, a planowałam przerwę w grudniu. W przyszłym miesiącu głównie skupię się na chwytach i uderzeniach, odpuszczając powoli treningi siłowe w grudniu, do których powrócę na początku stycznia.


 Grzybek tybetański - w czym tkwi tajemnica.


źródło: google.com
Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić pewnym sekretem. Grzybka tybetańskiego poznałam dzięki mojemu bardzo serdecznemu znajomemu, który jest miłośnikiem sportu i zdrowego stylu życia i na każdym kroku rozsiewa wokół pozytywną energię, dzieląc się doświadczeniem, nowinkami na temat sportu, treningów i zdrowego stylu życia. Ale ja, jak do wszystkiego, na początku podeszłam do tego 'wybryku natury' bardzo sceptycznie. Czym się różni taki zwykły grzybek i wytwarzany z niego napój od zwykłego kefiru, który można kupić w sklepie? Teraz już wiem. Oczywiście, różni się. Wyglądem, smakiem, ale przede wszystkim właściwościami, których grzybek wiele posiada. Od kilku dni jestem miłośniczką grzybka i wokół rozpowszechniam wiedzę, dotyczącą jego cennych właściwości! Jestem mądrzejsza również po lekturze kilku artykułów znalezionych w internecie. Z tego względu, że moja wiedza na temat grzybka i jego hodowli dopiero raczkuje, pozwolę sobie przedstawić jego historię i jego cenne właściwości posiłkując się informacjami, znalezionymi w sieci.


Grzybek tybetański pochodzi z krainy długowieczności - Kaukazu. Kaukascy górale odkryli go przy produkcji zsiadłego mleka i tak powstał zdrowotny napój, którym teraz my możemy się cieszyć. Grzybka do Polski przywiózł profesor Politechniki Gliwickiej, który przez 5 lat przebywał w Indiach. Chorował na raka wątroby i został całkowicie wyleczony grzybkiem przez mnicha tybetańskiego. Odjeżdżając do Polski otrzymał od niego szczep.

źródło: google.com
"Grzybek jest doskonałym źródłem probiotyków. Zawiera bakterie kwasu mlekowego oraz drożdże i żywe kultury bakterii, które zasiedlając nasz przewód pokarmowy oczyszczają go z toksyn oraz usprawniają proces trawienny. Ponadto kefir ten (w odróżnieniu od „sklepowych”, komercyjnie produkowanych kefirów) jest bogaty w białka, wapń, witaminy z grupy B (np. B1, B5, B7, B12, niacynę – B3, kwas foliowy – B9), witaminę K oraz minerały takie, jak fosfor, wapń, magnez. Spektrum korzystnych mikroorganizmów zawartych w komercyjnych „sklepowych” kefirach jest znacznie bardziej ograniczone. Większość z nich nie zawiera także żywych kultur drożdży, co zmienia charakter fermentacji, a w konsekwencji ich mikroflora, skład i właściwości nie są tak wszechstronne, jak w przypadku kefiru otrzymanego z ziaren grzybka tybetańskiego.

Ziarna kefirowe grzybka tybetańskiego przypominają w wyglądzie malutkie różyczki kalafiora o wymiarach od 3 do 20mm i nieregularnym kształcie. Są to symbiotyczne układy wyselekcjonowanych mikroorganizmów – głównie bakterii i drożdży utrzymywanych w tzw. kefiranie – polisacharyd (glukozo-galaktan), który jest substancją utrzymującą strukturę ziarna kefirowego."


Właściwości grzybka:

- reguluje przemianę materii
- oczyszcza i odtruwa organizm
- wspomaga leczenie serca i wzmacnia naczynia wieńcowe
- rozkłada zły cholesterol i złogi w naczyniach tętniczych
- reguluje ciśnienie tętnicze
- leczy stany zapalne w organizmie, jest probiotykiem
- wytwarza w organizmie interferon - substancję, która zwalcza wirusy
- powoduje zahamowanie wzrostu komórek nowotworowych
- leczy choroby przewodu pokarmowego, wrzody żołądka i dwunastnicy, trzustkę, wątrobę i śledzionę
źródło: google.com
- rozpuszcza kamienie w drogach żółciowych
- łagodzi stany zmęczenia, wyczerpania i skutki stresu
- łagodzi obawy alergii
- hamuje starzenie się komórek w organizmie
- zawiera wiele cennych witamin


Jak hodować grzybka:

Do wszystkich czynności, których dokonujemy na naszym grzybku, używamy niemetalowych przedmiotów.  
Na jedną łyżeczkę grzybka przypada ok. 150 ml mleka. 
Do słoika wkładamy grzybka i zalewamy go mlekiem. 
Po 24 godzinach mieszamy i cedzimy przez sitko.

Grzybka płuczemy na sitku zimną wodą, aż woda po przepłukaniu będzie czysta. Ponownie umieszczamy czystego grzybka w słoiku i zalewamy na 24 godziny mlekiem. Nie zakręcamy słoika - najlepiej zabezpieczyć go gazą, papierem lub innym materiałem, który przepuszcza powietrze, lecz jednocześnie chroni nasz napój przed zabrudzeniami.

Kuracja trwa przez 20 dni. Po tym czasie następuje 10 dniowa przerwa. Cykl taki powtarzamy nawet przez kilka lat. W czasie przerwy również powtarzamy całą procedurę i dokarmiamy grzybka, ale nie pijemy kefiru.

źródło: google.com
Grzybek w ciągu tygodnia zwiększa się o ok. 1/3 swojej objętości.

Już po 24 godzinach możemy cieszyć się smakiem przypominającym dawne "kwaśne mleko". Najlepiej smakuje schłodzony.

Przeciwskazania:

- nietolerancja laktozy
- picie alkoholu
- stosowanie antybiotyków
- cukrzyca
- ciąża

źródło:
http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2012/07/02/grzybek-tybetanski/
http://wieczniemloda.com/grzybek-tybetanski-przepis-wlasciwosci-i-przeciwwskazania-grzybek-tybetanski-hodowla-krok-po-kroku-2897/